VACUUM
(…) jednakże jeśli miejsce życia duchowego przejmuje życie intelektualne, zaczyna się upadek, którego ofiarą staje się w końcu i rozum.
IMRE KERTÉSZ
Impuls. Myśl. Łączenie. Grupowanie. Dostrajanie. Słowo – łączenie – opinia. Opinia – synteza impulsu myśli – łączenie – grupowanie. Zdanie – zbiór słów/opinii/wyrażeń/określeń. Wrażenie – wymiana / dominacja.
Społeczeństwo – wymiana / dominacja zbiorów opinii. Odwieczne tarcie. Socjalizacja – wdrażanie uległości poprzez wychowanie i perswadowanie. Struktura – łączenie w całość elementów – dostrajanie – funkcja – wypełnienie.
Zatem jesteśmy na Imprezie. Impreza jest wtedy jak są ludzie, którzy chcą się zabawić oraz spędzić miło czas w swoim gronie. Słuchają muzyki, piją alkohole, rozmawiają, jarają trawę itd. Kiedy się zapadasz w sobie, przestając niejako uczestniczyć w tym co się dzieje, w tym dziwnym stanie nieczynienia zaczynasz zauważać program operacyjny – innymi słowy rozbierasz Strukturę na części pierwsze. Możesz to zrobić na Imprezie. Kiedy już zmęczysz się czarowaniem wszystkich wokół swoją oryginalnością, elokwencją i chuj wie czym jeszcze i na chwilę odpuścisz rolę dominującą tworząc przestrzeń dla innych, którzy właśnie czekają w kolejce, aby zająć miejsce na scenie – twoja rola biernego widza może być wielce pouczająca.
Kiedy łapiesz ten pierwszy moment, kiedy wraz z wypowiedzianym słowem pojawia się ocena i wartościowanie, które istnieć może tylko w odniesieniu do swojego przeciwieństwa. Ten absurdalny zwrot:
„Moim zdaniem…coś tam”
I pach…klepanie wyuczonych komunałów – pofragmentowanych wpół zapomnianych oklepanych definicji. Powtarzanie z przypisaniem domniemanego autorstwa. Ten tam jest mądry! Dużo słów obcych i elementów składni uformowanych w szykowne szyki zdań. Oczytanie, elokwencja – istny krasomówca. Prędkość karabinu – zero pauzy – odtwarzanie uruchomione na full. Czego tam nie ma!
Od Sztuki po konstrukcje cepa. To robi wrażenie. Hipnotyzuje. Przykuwa uwagę jak magnez i już po chwili staje się ociężały jak rtęć. Staje się trujący, ciężkostrawny, toksyczny. Jak się zbiorą tacy co się Dużo Naczytali – to jest wtedy prawdziwy dramat. W połączeniu z reakcjami alkoholu ten nadęty Świński Łeb – inteligent – zachrumka cię na śmierć. Inteligent przejmuje dominację, kiedy wszyscy łamią sobie głowy, co on też takiego pierdoli, z czym to się je i jak rozsmarowuje w głowie, żeby choć poczuć smak.
Jednak to jest bez smaku. Aromat identyczny z naturalnym, dużo składników chemicznych, barwników, dużo słów mądrościopodobnych. Wtedy inny inteligent naciera:
O nie, bo mim zdaniem…coś tam.
Dramat robi się podwójny, ponieważ nagle mimowolnie i dodatkowo jesteś na Olimpiadzie Mądrości. Jak w szkole zamiast jednego smutnego Pana Co Zżarł Rozum masz Dwóch. I to już jest Pojedynek. Na granicy Wytrzymania.
Dramatem głównym tutaj jest brak wyczucia. Brak komunikacji. Niby rozmawiamy, ale to jest Fałsz. To nie działa. Dwie kukły odtwarzają porysowane płyty, co chwila przeskakując z Tematu na Temat. Nie rozumiemy się w Słowach. Nie dogadamy się to jest niemożliwe – niemożliwe w skali mikro – niemożliwe w skali makro.
Czasem najlepiej zamknąć mordę.
Nie szczekać przez chwilę.
Wyrzygać Mądrości.
„O świcie lekki atak dusznicy: z przyczyn cielesnych opuszcza mnie dusza.”
IMRE KERTÉSZ




