KONDOM
CZYLI SPUSTY BEZ POŁYKU, ALBO SSANIE PRZEZ GUMĘ
Naciągnięta guma na rzeczywistość – wystarczająco elastyczna, pachnąca bananami – izolacja, oddzielenie. Obsesja sterylności – higiena, bezpieczeństwo. Opakowanie – instrukcje obsługi – łatwiej, łatwiej coraz łatwiej. Szybko, szybciej coraz szybciej. Czyściej, czyściej coraz czyściej. Coraz mniej smaku – coraz więcej dopełniaczo – wypełniaczy – ekstraktów identycznych z naturalnymi. Zapadamy się w tym jak w chemicznym budyniu doktora etkera, jak w kolorowych kulkach z reklamy telewizora. Coraz głębiej i głębiej. Pachnące szambo zasysające pustką. Osamotnienie – symptom wypełniania siebie tandetą – jako remedium. Trzymanie się systemów wierzeń – tych wszystkich naprędce rysowanych map i szkiców – iluzoryczne bezpieczeństwo. Szaleństwo, kiedy przez plastik przebija przytłaczająca iluzja piękna i spełnienia. Kiedy upadasz w chaos, w względność i nieprzewidywalność – kiedy to czym myślisz, że jesteś i co reprezentujesz się kończy. Cierpienie rozkładu, cierpienie zmiany. Koszmar Bycia Sobą – udowadniania Siebie – swojej indywidualności, wyodrębnienie ze stada.
Ważną rzeczą, na którą opiera się nasze poczucie tożsamości jest porównanie/odniesienie do Innego, który pozwala nam na wyznaczenie ram i parametrów odczytywania Siebie. Poczucie wyobcowania, indywidualności. Wyjątkowość. Spektakl to wspiera, jego bezosobowi rzecznicy zapewniają nas, że jesteśmy Jedyni w Swoim Rodzaju i to wszystko jest po to by zaspokoić to oszustwo. By wykarmić wpisaną w ten wzór nicość. Kim jesteśmy bez tego wszystkiego? Bez tych opakowań, sloganów? Co jest pod tym kondomem?
Co my tu ukrywamy w tym bananowym filmie? Co nas łączy? Co sprawia, że Indywiduum toleruje Masę jednocześnie z odrażeniem się od niej odwracając i próbuje być poza nią. Ego gardzi zwierciadłami, z furią niszcząc odzwierciedlenie swej nędzy. Jest w naszej relacji ze światem i innymi ludźmi jakaś porażająca hipokryzja. Coś bezlitosnego. Rodzaj ciągłego gwałtu i wykorzystania. Mamy na sercach prezerwatywy. Nasze bycie ze sobą – to jedynie kopulacja, tanie porno – spust na twarz. Używanie – w imię Miłości. Miłość – jako slogan. Uzależnienie, jako patologia podkreślania Siebie, jako podtrzymywanie Monstrum. Od miłości po nienawiść – koszmar diabelskiego młynu.
Góra, dół.
Lubię, nie lubię.
Kocham nie kocham.
Prawda, nieprawda.
Stosunek przerywany bez zapłodnienia.
Bezpieczna kopulacja z rzeczywistością bez zobowiązań.
DODATEK SPECJALNY:




