WIELKIE ŻARCIE
CZYLI JADŁOSPIS MUTANTA
„W społeczeństwie niedostatku potrzeby są względnie uniwersalne i niezmienne, ponieważ są silnie związane z „żołądkiem”. Jednakże wraz ze wzrostem zamożności potrzeby staja się mniej bezpośrednio związane z przetrwaniem biologicznym i bardziej się indywidualizują.”
Alvin Toffler “Szok przyszłości”
Zatem zacznijmy od wspomnianego żołądka. Jak już mądrze powiedziano – jesteś tym co jesz. Zatem…wielki, przeogromny Kościół Współczesny – hipermarket – z setkami modlitewników uginających się od towaru do spożycia. Ceny i opakowania – wyśmienite, zapierające dech – wszystko nieprzyzwoicie tanie – ciągłe promocje, super cięcia cen, miła obsługa, solidne pojemne koszyki na kółkach. Z megafonów nadają notowania spadków jak na giełdzie w Nowym Yorku. Kukurydza tylko tyle i tyle, a wymiarowe banany w standardzie europejskim – całe kilo po funcie. Jaka rozkosz, darmowy melanż w Wesołym Miasteczku Konsumenta! Pakujemy garściami, zgrzewkami – na zapas, bo może znów będzie kryzys sektora bankowego i nie dadzą nam oprocentowanej zapomogi na zakupy bożonarodzeniowe.
Tanie chlanie. Pani z Indii przy kasie uśmiechnie się do nas tym specyficznym grymasem pytając obowiązkowo – czy wszystko w porządku – i w tym punkcie ceremonii religijnej mamy nieodpartą ochotę wykrzyknąć na cały regulator w tym huku czytników i skanerów – Nie droga Pani, nic nie jest w porządku łącznie z Panią w tym kombinezonie z napisem „Tesco” i plakietką z uśmiechniętym słońcem oraz mną pchającym ten wózek z górą ciężkostrawnej chemicznej pokarmowej zarazy. I chcielibyśmy zapytać kasjerki – emigrantki o to, czy słyszała może o pewnej starszej pani również z Indii, która się nazywa Vandana Shiva i napisała książkę o samobójstwach rolników w Indiach z powodu długów, w które wpadli po wdrożeniu „rewolucyjnych” upraw bazujących na modyfikowanych genetycznie nasionach opatentowanych i stworzonych przez międzynarodową korporację o nazwie „Monsanto”. Również o to, czy zdaje sobie sprawę z tego, że z całego globu znika naturalne ziarno uprawne i wspomniana Vandana Shiva walczy również o to, aby zachować resztki jakie zostały. Ponieważ Droga Pani, chciałoby się rzec – ziarno w XXI wieku staje się własnością prywatną, opatentowanym i chronionym klauzulami i kontraktami produktem. Zmutowanymi genetycznie ziarnami pasie się zwierzęta rzeźne oraz na ich bazie produkuje się większość spożywczych produktów, jakie widać w tym sklepie. A ten soczyście wyglądający kawał martwego mięsa, to fuzja chemicznej modyfikacji i wizualnej kosmetyki. Normy, rozporządzenia, regulacje, dyrektywy – tysiące dokumentów, których celem jest „dbanie o nasze zdrowie”. Hiper higieniczne Społeczeństwo Spektaklu.
ZAPYLANIE
„Nie możemy stracić ani jednego dolara”
z dokumentu Monsanto
Wstrząsający dokument francuskiej dziennikarki Marie – Monique Robin „Świat według Monsanto”, która śledząc poczynania i metody „rozwoju” koncernu przejechała pół globu rejestrując koszmar uprzemysłowionego bazującego na bio – technologii rolnictwa, które obecnie jest niczym więcej jak Globalną Fabryką produktów „identycznych z naturalnymi”, lub jak to określa Monsanto żywność modyfikowana jest „zasadniczo równoważna naturalnej” ukazuje, że bitwa o kontrolę żywności trwa i jest niczym innym jak bezprecedensową „brudną wojną”, której skutki jednak będą mierzone w miliardach ofiar. Ponieważ kto kontroluje żywność – kontroluje świat. Kto jeszcze z nas ma dostęp do rodzinnych wiejskich gospodarstw i jedzenia bez pestycydów, chemii itd. To szczycenie się wyjściem z modelu rolniczego do przemysłowego i następnie informatycznego, rozrastające się miasta – kolosy i naturalna śmierć małych samowystarczalnych gospodarstw rolnych – ma swoje następstwa. Większość mieszkańców globu jest zupełnie odcięta od możliwości wytwarzania żywności i totalnie uzależniona od spożywczych sieci korporacyjnych tak samo jak drobni i więksi producenci żywności. Co to znaczy?
Znaczy to, że w dobie tzw. „demokracji i wolności” podstawowy i fundamentalny warunek przetrwania, czyli pokarm jest jak wszystko „towarem” i ma właścicieli. Jednym z głównych właścicieli twojego przyszłego życia jest właśnie Monsanto. Firma, która stworzyła herbicyd “Agent Orange” używany podczas wojny w Wietnamie do niszczenia dżungli i istot ludzkich. Firma, która wykreowała polichlorowane bifenyle (PCB) zatruwając obszar Anniston (w Alabamie) łącznie z zamieszkującymi je ludźmi, którzy o sprawiedliwość walczyli w sądzie. Firma, która odpowiada za tysiące mniejszych i większych tragedii rolników i farmerów z całego świata, a o której w uzasadnieniu decyzji sądu z nakazem wypłacenia 700 mln dolarów funduszu odszkodowawczego dla ofiar PCB napisano, że Monsanto „przekraczało w sposób ekstremalny wszelkie granice przyzwoitości i może być potraktowane jako okrutne i absolutnie nie do przyjęcia w cywilizowanym świecie”. Rozmawiałem z anarchistą, który brał udział w demonstracjach przeciw legalizacji jej produktów w Anglii jeszcze w latach 90 – tych, kiedy pierwsze genetycznie modyfikowane półprodukty znalazły się w dostępnej w sprzedaży żywności. Tysiące demonstracji, petycji, protestów i co?
Ano – http://www.monsanto.pl/. Strona jest – firma jest – wydanie w Polsce. Gdzieś tam toczą się spory o zatwierdzenie upraw GMO w telewizjach, parlamentach, kuluarach, a na stronie baner, że kupując produkty Monsanto możesz w promocji wygrać „niezapomnianą podróż po USA!” a już na pewno otrzymasz GPS MIO MOOVE 330. Wycieczka powinna koniecznie prowadzić również do domów w Alabamie i obdartych z godności i zdrowia ofiar PCB, a kolejna poza granicami USA po rozpadających się chatach w Indiach, Meksyku i wielu innych miejsc, ponieważ jak zauważycie na stronie w zakładce „Monsanto na świecie” firma sprzedaje swoje produkty w 81 państwach na prawie wszystkich kontynentach To dużo nieprawdaż? A co w zakładce „dla mediów”?:
„Monsanto składa odwołanie na decyzję sądu pierwszej instancji w zakresie zakazu uprawy kukurydzy MON810 w Niemczech” albo „Monsanto podjęło kroki prawne w związku z zakazem uprawy genetycznie zmodyfikowanej kukurydzy MON 810 w Niemczech”.
PARAGRAF „ZDROWIE”
„System przemysłowej produkcji żywności zawsze szuka zwiększenia wydajności, ale każda z nowych innowacji prowadzi do problemów.”
Michael Pollan autor „Food Rules: An Eater’s Manual”
Prawo. Temida – skorumpowana bogini z jaskrą pod szmatą przykrywającą oczy. Decyzje ważone banknotami. Brawurowe szarże lobbystów po wszystkich parlamentach, sejmach i salach obrad Globalnej Wioski. Ci sami w polityce i biznesie. Notoryczny przemilczany konflikt interesów. Parodia sprawiedliwości. Koryta wypchane dowodami lojalności stemplowanymi gotówką i przysługami. Teatrzyk relacjonowany przez „obiektywne i rzetelne media”. Coraz mniej skrywana kpina o coraz większym polu rażenia. Genetycznie profilowane mózgi wbite w garnitury, które każdego dnia decydują o naszym własnym życiu. Jesteśmy jak krowy pasione zmutowaną kukurydzą szprycowane hormonem wzrostu, jak kurczaki z filmu Roberta Kennera „Food, Inc.”, które dla potrzeb produktu „Chicken McNuggets” mają genetycznie modyfikowane piersi. Kenner w swoim filmie dotyka bardzo ważnej kwestii, a mianowicie tego, w jaki sposób Korporacje przechwytują firmy wytwarzające organiczne jedzenie w dość sprytny sposób pozostawiając złudzenie, że „świadomy konsument” kupując je nie wspiera korporacyjnego modelu. Moda „organic” jest jak „moda na sukces”. Odwiedzając sklepy z ekologiczną żywnością można zauważyć, że w większości ich klientami są raczej „bardziej zamożni”, dla których organiczna dieta jest równie ważna jak fitness i nowy model ekologicznego BMW. Oczywiście spotkać tam można „żyjących na marginesie modelu społeczeństwa wysoce rozwiniętego” świadomych ludzi, jednak z zarobków przeciętniaka ciężko sobie zapewnić „zdrowotny i niezmodyfikowany” wikt.
Wspomniane w tekście filmy, zdecydowanie warte obejrzenia.
Jednak i tutaj dzieje się coś dziwnego. Otóż w jednym z takich sklepów trafia nam do rąk ulotka z informacją, że oto w trosce o nasze zdrowie i życie planowane jest wprowadzenie prawnych regulacji, które mają ograniczyć, a w niektórych przypadkach zabronić sprzedaży i dostępu do witamin, minerałów i naturalnych suplementów diety i lekarstw. Pod nazwą „EU Food Supplements Directive” ciało zwane EUROPEJSKI URZĄD DS. BEZPIECZEŃSTWA ŻYWNOŚCI postanowiło, że oto to, co naturalne i organiczne w roku 2010 już jest nie zdrowe.
I dlaczego jakimś dziwnym trafem coś, co normalnie swoim porażającym absurdem wprawia w osłupienie nie trafia do nas na falach masowych środków przekazu, a krąży gdzieś w odmętach internetu? Czy nie zauważyliście, że coraz częściej pomimo społecznego oporu i sprzeciwu, oraz często nawet wbrew decyzjom podjętym przy użyciu tzw. „demokratycznych narzędzi” jakimś cudem i dziwem i tak jest to czego miało nie być. Obawiam się, że podobnie będzie z pozwoleniami na uprawę GMO.
STONKA W SŁOIKU
To pamiętam z wizyt u dziadków na wsi. Zbieraliśmy stonkę do słoików. Słońce grzało a my na kolanach usuwaliśmy nieproszonych gości. To wszystko jest jak sentymentalne odnoszące się do wciąż żywych sielskich wyobrażenie „zdrowej spokojnej wsi” zakodowane w opakowaniach okrywających „laboratoryjnie uprawiane idealne produkty żywieniowe”. Ziemniaki – zmutowane hybrydy niszczące ziemię i organizm, a pomimo ogromu kontrowersji i braku miarodajnych długotrwałych badań serwowane jako chrupiąco – pachnące frytki o idealnych kształtach i smakowitym aromacie. Ciągłe batalie o prawo do informacji o tym, co jemy, jakby to były tajne dane wywiadu. Niezapomnianą wycieczkę zafundował nam austriacki filmowiec Nikolaus Geyrhalter, którego „Our daily bread” został zasypany nagrodami na przeglądach i festiwalach, a wyjątkowość jego filmu polega na beznamiętnej pozbawionej komentarza i muzyki rejestracji współczesnej „taśmy produkcyjnej żywności”. Zimne wnętrza fabryk, wyregulowane na optymalną wydajność maszyny, apatyczni pozbawieni życia pracownicy, którzy w przerwie pomiędzy jedną mechaniczną rzezią a drugą monotonnie żują kanapki zupełnie jak stojące we własnych odchodach niewidzące nigdy naturalnego światła świnie pożerające modyfikowaną paszę wymieszaną ze zwłokami innych świń. Modyfikowane genetycznie Ciało Chrystusa. XXI wiek. Planeta Ziemia gdzie, co pięć sekund z głodu umiera dziecko, a miliard ludzi chodzi głodnych, podczas gdy Brytyjczycy jedną trzecią żywności wyrzucają do śmieci. Świat nadmiaru i nędzy, filozofia folderu, opakowania. Narracja klipu reklamowego. Wbijanie przekonania, że „era informacji” jest kolejnym skokiem ewolucyjnym, a ciało to jedynie wehikuł i narzędzie nasycania umysłu monstrum – esencji i triumfu przemysłowego paradygmatu.
Jednak:
“Prawdziwe bogactwo” nigdy nie stanie się niematerialne, dopóki ludzkość nie osiągnie ostatecznej eteralizacji płynnej świadomości. Informację w formie kultury można nazwać metaforycznie bogactwem, ponieważ jest ona użyteczna i pożądana – ale nigdy nie może być ona bogactwem w dokładnie ten sam, zasadniczy sposób, co ostrygi i śmietana lub pszenica i woda są bogactwem samym w sobie. Informacja jest zawsze tylko informacją o jakiejś rzeczy.”
Hakim Bey „Wojna Informacyjna”
I to właśnie wiedzą ci ludzie, którzy posiedli na własność naszą zdolność przetrwania. I mam tego świadomość patrząc na tą biedną kobietę, która niczym małpa w cyrku na trapezie musi w każdej minucie udawać, że oto siedząc na tym stołku i stukając w klawisze kasy nie patrząc mi w oczy, życzy miłego dnia. Dlatego nie mówię, tego, co chciałbym wykrzyczeć, tak jak i ona nie wybiega ze swojej fabryki „Tesco” waląc w łeb puszką fasoli menadżera zmiany. Trwamy w tym każdego dnia, schodząc sobie z drogi i niczym wspomniana stonka w słoiku spokojnie oczekując wyroku. Własnymi rękoma budujemy ten syf, a bardziej od własnego losu interesuje nas, komu Doda robi loda.
ZAJRZYJ:
„Our daily bread”
http://www.youtube.com/watch?v=QzSq0AdvAbE
“Świat według Monsanto”
http://www.youtube.com/watch?v=ePhDyDbbO-M
“Food Inc.”






