|paradyzine.org


ŁAMANIE KODÓW
05/14/2010, 12:24 pm
Filed under: ARTYKUŁ

– Nie wiem, o czym mówisz.

– Mówię o tym, że nie jesteś całością. Nie ma w tobie spokoju.

Carlos Castaneda „Odrębna rzeczywistość”

Zarówno „Przełamując umysł” i „Cyberia” są w pewnym sensie reportażami, gdzie głównym „środkiem narracji” są postacie autorów, a wszystkie przedstawione zdarzenia, ludzie i okoliczności są „z życia”, zatem od samego początku omija nas przekleństwo akademickiej paplaniny zaplątanej w nudne pajęczyny przypisów, omówień, porównań, a przede wszystkim jest w nich życie – ta iskra autentycznej pasji.

Chciałbym wam polecić dwie wyjątkowe książki, które ukazały się pod szyldem wydawnictwa Okultura. „Przełamując umysł” Daniela Pinchbecka oraz „Cyberia” Douglasa Rushkoffa. Obie książki oscylują wokół naszych uwarunkowań, wdruków, schematów i przyzwyczajeń próbując jednocześnie wskazać nam bramy lub furtki przez które możemy wyjść poza własne kody, które niczym źle napisany program komputerowy więzią nas wewnątrz „matrixa”. Pinchbeck i Rushkoff nie przemawiają do nas z pozycji paplających mądrali i egotycznych intelektualnych guru jest w ich narracjach swoboda i humor oraz co istotne ogromny ładunek „empiryzmu”. Obaj nie tylko piszą, ale i przeżywają. To czuć. Potrafią ukazać samych siebie z dystansem, a jednocześnie niejako sami stają się „szczurami laboratoryjnymi wewnątrz labiryntu”, który na stronicach ich książek przybiera złożoną i wielowymiarową formę. Jak to ujął Robert Anton Wilson w „Kosmicznym spuście” w tych książkach rzeczywistość nie jest rzeczownikiem w liczbie pojedynczej, a raczej reprezentuje kołowrót nieskończonych form i możliwości. Podobnie jak podmiot, który jej doświadcza.

„Przełamując umysł” to rodzaj „odysei psychodelicznej”, gdzie autor od zblazowanego, wypalonego „człowieka ducha” błąkającego się East Village pytając – ego: „czemu?”, „czemu to życie?”, „czemu cokolwiek?” metodą prób i błędów powoli odkrywa współczesny szamanizm wraz z całą paletą „psychodelicznych barw” by w trakcie swej podróży odkrywać upragnioną „pierwotną więź ze światem i samym sobą”. Wraz z Pinchbeckiem odbywamy podróż zarówno po świecie jak i „obszarach” naszego umysłu przekraczając w obu przypadkach zarówno granice jak i wyobrażenia. Nie zamierzam tutaj pisać jakie „psychodeliki” aplikował sobie autor, gdyż jest ich całe mnóstwo, a zamiast tego warto wskazać jego dojrzałość wynikającą z doświadczenia i ostry zmysł krytyczny, który odcina całą otoczkę w stylu new age i wskazuje na przytomność i odpowiedzialność z którą wiąże się używanie psychodelików. Owszem jest on ich gorącym zwolennikiem i momentami traci cenny dystans i można odnieść wrażenie, że oferuje psychodelie jako „jedyną nadzieję” dla coraz bardziej pomieszanego świata. Jednocześnie jest w jego pracy wiele cennych uwag i dygresji odnoszących się do współczesnej cywilizacji, ekologii, świadomości procesów i zmian oraz zagrożeń oraz ich kontekstów i przyczyn historycznych. Sam temat „Przełamując umysł” czyli środki psychodeliczne i ich marginalizacja oraz demonizowanie przez współczesne środki przekazu i tak zwane autorytety stanowi rodzaj kontrkulturowej riposty na hipokryzję i strach wynikający z niewiedzy. Jest to także swoiste kompendium alternatywnej wiedzy, które nie ogranicza się jedynie do wskazywania błędów i wypaczeń, ale również stara się wskazywać drogi wyjścia z impasu post nowoczesności, której główną patologią jest maskowanie współzależności wszystkich zjawisk i procesów, a to być może stanowi największy skarb doświadczenia psychodelicznego dla współczesnego człowieka i jego zagubionego w własnych omamach ducha. Pinchbeck przechodząc własne katharsis, spotykając się z swoimi demonami daje nam niezwykły prezent – świadomość, że to my a nie nikt inny może w każdej chwili odmienić swoje życia a tym samych losy świata.

(więcej…)

Komentarze są wyłączone


TERAPIA SZOKOWA
04/21/2010, 12:00 am
Filed under: ARTYKUŁ

Żądza panowania: ta okrutna mistrzyni wszelkiej wzgardy, która miastom i państwom w oblicza każe: „Precz z tobą!” – aż póki ich krzyk nie odpowie: „Precz ze mną!”

Fryderyk Nietzsche „Tak rzecze Zaratustra”

Na sali kinowej jest osiem osób i właśnie rozpoczyna się projekcja filmu „ Doktryna szoku” opartego na książce Naomi Klein o tym samym tytule, a zrealizowanego przez Michaela Winterbottoma i Mata Whitecrossa (wcześniej obaj stworzyli doskonały obraz „Droga do Guantanamo”). Biorąc pod uwagę fakt, że kolejna po „No logo” pozycja Klein uderzając bezkompromisowo w mity współczesności stała się bestsellerem, a para reżyserów również ma na swoim koncie spore osiągnięcia tą zarazem smutną i żenującą frekwencję podczas seansu na własny użytek odczytałem jako metaforę.

Film jest uderzeniem obuchem między nasze śnięte oczy i dla wielu widzów może być terapią wstrząsową. Diagnoza, którą stawia jest niestety okrutna, a choroba o której mówi bezlitosna niczym złośliwy nowotwór, który toczy ciało świata pożerając je fragment po fragmencie. Głównym jej nosicielem jest dla twórców „Doktryny szoku” Milton Friedman ekonomista i laureat nagrody Nobla, którego liberalna koncepcja nieskrępowanego „wolnego rynku” miała być panaceum i rodzajem cudownego leku na depresje, kryzysy i bóle współczesnych państw. „Lek Friedmana” i jego orędowników został zaaplikowany w Chile podczas rządów Pinocheta i stanowił zarazem „fazę testową” podobnie jak w Argentynie i Związku Radzieckim a także i w Polsce, a działanie leku poprzedzane było narkozą terroru, cierpienia i przemocy lub dotkliwego kryzysu gospodarczego.

(więcej…)

Komentarze są wyłączone


WIELKIE ŻARCIE
03/25/2010, 7:38 am
Filed under: ARTYKUŁ

CZYLI JADŁOSPIS MUTANTA

„W społeczeństwie niedostatku potrzeby są względnie uniwersalne i niezmienne, ponieważ są silnie związane z „żołądkiem”. Jednakże wraz ze wzrostem zamożności potrzeby staja się mniej bezpośrednio związane z przetrwaniem biologicznym i bardziej się indywidualizują.”

Alvin Toffler “Szok przyszłości”

Zatem zacznijmy od wspomnianego żołądka. Jak już mądrze powiedziano – jesteś tym co jesz. Zatem…wielki, przeogromny Kościół Współczesny – hipermarket – z setkami modlitewników uginających się od towaru do spożycia. Ceny i opakowania – wyśmienite, zapierające dech – wszystko nieprzyzwoicie tanie – ciągłe promocje, super cięcia cen, miła obsługa, solidne pojemne koszyki na kółkach. Z megafonów nadają notowania spadków jak na giełdzie w Nowym Yorku. Kukurydza tylko tyle i tyle, a wymiarowe banany w standardzie europejskim – całe kilo po funcie. Jaka rozkosz, darmowy melanż w Wesołym Miasteczku Konsumenta! Pakujemy garściami, zgrzewkami – na zapas, bo może znów będzie kryzys sektora bankowego i nie dadzą nam oprocentowanej zapomogi na zakupy bożonarodzeniowe.

(więcej…)

Komentarze są wyłączone


VULGO
03/01/2010, 12:13 pm
Filed under: ARTYKUŁ

CZYLI CIĘŻAR MASY

„Trzy dni po tym, jak w oceanarium na Florydzie orka zabiła swoją treserkę, zdecydowano się wznowić pokazy. „

BBC

Zatem jadę w metrze, jem kanapkę i czytam, albo czytam jem kanapkę i jadę w metrze, albo czytam kanapkę, jadę w książce i jem metro. Jest ciasno. Duszno. Te myśli z głów innych ludzi wchodzą jak pająki na pajęczynę moich tutaj intelektualnych dociekań i powodują zamieszanie jeszcze większe niż zazwyczaj. Jeszcze bardziej zapadam się w odmętach czarnej myślowej dziury. Muł gęstnieje. Słyszę pracę własnych szczęk, rozdrabnianie pokarmu w drodze – nie mam czasu na „slow food”, dużymi kęsami, byle połknąć jak najszybciej, bo jak długo nie jem to się zaczynam trząść i w miejscach publicznych to źle wygląda, to niepokoi i nakazuje oddalenie. Przełykam słowa rozsypane drobnym makiem na wydruku z komputera. To „Bunt Mas” autor – Jose Ortega y Gasset myśliciel gigant – prehistoryczny wymarły gatunek o sile rażenia bomby intelektualnej z opóźnionym zapłonem. Bo pisząc to w 1930 roku i podpalając lont, dopiero teraz możemy poczuć eksplozję jego tez w rzeczywistości. Właśnie w tej chwili w tym wagonie, czując zapach tanich perfum, kanapek i żelów do ciała wtłoczeni w ciało Masy, która toczy swoje bezwładne cielsko ociekające tłuszczem frytek z burger super kinga niczym walec miażdżąc przeciętnością i banalnością. Zasysa jak odkurzacz z przeceny a Agrosie. Wciąga jak opera z mydlinami i pierze tym mózg. Szoruje go drucianą szczotką taniochy i tandety. Społeczeństwo tandety – myśl jednorazowego użytku, filozofia przeżytku. Znudzenie. Zblazowanie. Hegemonia bezpostaciowej Masy – z okrzykiem bojowym – Chcemy kurwa jeszcze więcej, jeszcze taniej, jeszcze szybciej. Teraz, teraz, teraz! Chcemy żryć, chcemy pić, uprawiać szybki zdrowy seks i chodzić na imprezy, tańczyć, wirować jak tornado „Ekstazy” kiedy DJ Bóg siedzi za gramofonem. Wyzwolenie człowieka ma swoje konsekwencje podobnie jak mutujący w cyber przestrzeń post industrialny Moloch. Miasta pęcznieją, dokarmiane mięsem emigracji, która czyści szamba i buduje apartamenty, a Królewski Ród spłodzony z soków Molocha bawi się na Soho – rypiąc po bramach trzynastolatki.

(więcej…)

Komentarze są wyłączone


KURWICA
02/21/2010, 1:43 pm
Filed under: ARTYKUŁ

Aby istnieć, człowiek musi się buntować.

Albert Camus (1913-1960)

Czasem to wchodzi w ciało. Stajesz się roztrzęsioną galaretą ubijaną młotem pneumatycznym współczesnej cywilizacji. Jak oszalały szczur laboratoryjny w klatce biegający w kółko, któremu z pyska zwisa flegma szaleństwa. Wyjesz, drapiesz, skomlisz w pudle głuchych ścian, w samotni swoich własnych uwarunkowań – kiedy wciąż jeszcze „czujesz świat” – tą ciężkostrawną wibrację ukrytego szaleństwa i frustracji. To jest ordynarnie polukrowane – zagłuszone medialną maszynerią, plakatami, folderami, rozmowami o niczym podczas wpółprzytomnych spotkań manekinów. P. opowiedział mi wczoraj ciekawą historię o młodym wybitnie zdolnym perkusiście człowieku wręcz nadwrażliwym, który nie mogąc znaleźć sobie miejsca w tym „ometkowanym pierdolniku” zmuszony był pracować jako budowlaniec a czas na „mówienie sobą” stawał się coraz krótszy, gdyż wymagania „zaspokajania podstawowych potrzeb” stały się terrorem wypruwającym do reszty flaki i duszę. To trwało długo. Dzień za dniem, godzina za godziną, pogryzione wargi i sine pięści. To rosło jak wrzód – pomiędzy meblowaniem mieszkania a spożywaniem śniadania. Kiedy człowiek gdzieś zamyka się w swoim „świętym świecie” budując szczelne granice i toczy tam te „ciche krwawe wojny” jednocześnie utrzymując pozory tego kurewskiego „wszystko w porządku” na odpierdol się.

(więcej…)

Komentarze są wyłączone


ECHELON
01/24/2010, 1:11 pm
Filed under: ARTYKUŁ

Czyje życie miał dzielić? Czyim językiem mówić?

Hermann Hesse „Siddhartha”

Urabianie współczesnych umęczonych umysłów, uwięzionych w tyglu miliardów spraw, ciągłym strachem o własne bezpieczeństwo i kreowanie wizji świata jako irracjonalnej nieprzewidywalnej pantomimy terroru, który niczym uliczny happening może rozegrać się w każdej dowolnej chwili i miejscu bez zapowiedzi i ostrzeżenia – to proces, który z całą pewnością po pierwsze wciąż trwa, a po drugie ma swoje daleko idące konsekwencje.

Cywilizowany ssak zwany człowiekiem oswojony życiem społeczności – stada, wyedukowany i wytresowany, gdzie raczej prawo stanowi jego kręgosłup moralny nie natomiast wartości duchowe czy stan świadomości – to jednostka skolektywizowana – człowiek plastelina – egzemplarz masowej produkcji o obniżonej zdolności kreatywnego myślenia i samodzielnej analizy. Ogromną rolę w jego „edukowaniu” odgrywa (o czym już pisałem) ten postmodernistyczny mechanizm nadinformacji – czyli syndrom niwelowania – wieczne zero – każdy pogląd zostaje podważony swoim przeciwieństwem. Miliony, miliardy opinii, które są jak strzępy pozbawione kontekstu wykreowane dla potrzeby chwili osiadają jak toksyczny osad – sprowadzając umysł do „zbiornika spamu”. Skutkiem epoki cyberkonsumenta jest fragmentowanie świadomości, a sam mechanizm „ciągłej akcji”, gdzie wydarzenie, sensacja, nowość, z ostatniej chwili, niusy, nowinki web 666,0, trendy, gadżety, popmasskultura emitowana już w telefonach, ciągły i nieprzerwany atak bodźców w postaci informacji – nie pozwala na jakiekolwiek odnalezienie się i wyznaczenie ram tego Spektaklu.

Z drugiej strony odgrywanie swojej roli konsumenta i targetu docelowego stało się zajęciem na serio, czymś z czego nie sposób już wyjść. Staliśmy się tak pogrążeni w tym zbiorze danych, które określają nasz osobisty udział i naszą tożsamość. Tutaj po raz kolejny pojawia się wątek „utożsamienia z przypisaną rolą” – czyli jaką rolą mamy odgrywać aby zadowolić Innych i spokojnie bez ekscesów „przepykać” swoje własne życie. Cały ten System, kiedy już pogodzimy się z „maską błazna” i usadowimy ciepło i komfortowo w naszej małej „kapsule dopasowania do norm i zasad obowiązująco – wiążących” przyjdzie nam niechybnie z pomocą. W swojej skomplikowanej zmutowanej strukturze ma zakodowany moduł, który nagradza bezmyślność i konformizm natomiast gani indywidualizm i zmysł krytyczny. Moduł ten przejawia się w opiniach naszych znajomych i ludzi wokół, którzy każdy przejaw „odbiegający od przyjętej normy” natychmiast wychwycą ponieważ System to Naśladowanie, Powielanie i Kopiowanie.

(więcej…)

Komentarze są wyłączone


RÓWNANIE
01/08/2010, 12:08 pm
Filed under: ARTYKUŁ

0-0=0

Mówią na to, co tu jest, w czym toniemy jak w szambie, „postmodernizm” – „postnowoczesność”, w ogóle słowo „post” jest „cool”, albo postcool – i z natury tego wszystkiego nie możliwe już jest ukucie jakiejkolwiek definicji, która byłaby w stanie ogarnąć całą bezbrzeżną, nieskończoną magmę tej zmutowanej, wykręconej rzeczywistości. Czas POSTRZECZYWISTOŚCI konglomeratu strywializowanej masowej niepoczytalności, suma zlasowanych nadinformacją mózgów, umęczonych fetyszami ciał, które dryfują bezwolnie w ścieku czegoś, co można nazwać totalną relatywizacją. Niczym równanie matematyczne, które kończy się tam, gdzie zaczyna – postrzegam cały ten horrendalny zabieg kontynuowany z beznadziejną precyzją każdego dnia. Maszynka do mielenia mięsa. Mielone neurony pakowane w jednorazowe reklamówki, które niestety nie rozkładają się tak szybko i skutecznie jak nowe eko torby w organicznym hipermarkecie. Hipermasowe stado biega od płotu do płotu wydalając po drodze i jedząc jednocześnie, sterowane elektro – nicznymi obrazami podprogowymi, które mogą być nawet postawangardowe.

(więcej…)

Komentarze są wyłączone


PRZECIĄŻENIE
09/15/2009, 7:36 am
Filed under: ARTYKUŁ

ham01

We wszechświecie przed-nagraniowym, kto dokonał pierwszych nagrań?

William Seward Burroughs

Kluczowa scena z „Odysej Kosmicznej” Kubricka, kiedy to małpa odkrywa narzędzie mordu by później zatłuc inną małpę i odkryć przedsmak Władzy jako terroru i przemocy. Władzy jako zawłaszczania terytorium i strachu jako prawodawstwa i legislacji. Następuje przeniesienie „punktu ciężkości” z uciążliwego „bycia” w „używanie innego jako narzędzia” jako wyręczenia. Rodzi się „Niewolnik” i „Syzyf” jako produkt „dominacji i uległości”. Patologia się rozrasta i nabiera rozpędu, wrodzony mechanizm naśladownictwa tworzy zbiory o strukturach piramid ze szczytem Władców i podstawą Niewolników. Zbiory kultywują poczucie sztucznej tożsamości i przypisania, który niejako poprzedza ich własną esencję. Tutaj zaczyna się Prawojna, linia demarkacyjna, zostaje oddany pierwszy strzał i cios, który siłą impetu rozrywa i defragmentuje nasze umysły. Pocisk wstrzelony w strukturę DNA.

(więcej…)

Komentarze są wyłączone


TEORIA SPISKU
09/09/2009, 9:01 am
Filed under: ARTYKUŁ

PRAKTYKA PISKU

Czyli obcy w twojej głowie

milk-alien-wtf

Tak jestem wielkim fanem teorii spiskowych. Fanem, że tak powiem totalnym. Szukam ich w naszym mateczniku tj. Internecie niczym nowo narodzonych dzieci, które swym wrzaskiem i płaczem umilają mi czas będąc niejako dowodem na cud życia. Głównym globalnym zajęciem globalistów i antyglobalistów a nawet alterglobalistów jest lasowanie sobie głów. Rzeczywistość jest frakcyjna i spekulatywna. Jak to napisał do mnie mój przyjaciel zaniepokojony moim nowym hobby „prawdy nie ma w Internecie”. Mam nieco odmienny pogląd – pogląd bardziej postmodernistyczny, a mianowicie –

Prawda jest w internecie. Internet kipi i kpi prawdą, prawdą 1 i prawdą2 podobnie jak forum o bardzo trafnej nazwie prawda2.info z adnotacją „Niewielu ośmiela się to robić”, czyli…

(więcej…)

Komentarze są wyłączone


DELIRIUM
08/14/2009, 9:07 am
Filed under: ARTYKUŁ

bialagoraczkaTu otwierał się inny, odrębny świat, do niczego niepodobny; tu panowały inne, odrębne prawa, inne obyczaje, inne nawyki i odruchy; tu trwał martwy za życia dom, a w nim życie jak nigdzie i ludzie niezwykli.

Fiodor Dostojewski (1821-1881)

Podróż przez Rosję od Moskwy do Władywostoku jaką zafundował czytelnikom Jacek Hugo – Bader (reporter „Dużego Formatu”) w swojej książce „Biała Gorączka” (wydawnictwo „Czarne” z Wołowca) to lot bez pasów bezpieczeństwa do odległej zapomnianej galaktyki.

Każda kolejna strona jest swoistym obwąchiwaniem granic człowieka, każde zdanie linią papilarną – brudną, chropowatą szramą w duszy. Mamy tutaj moskiewskich hipisów, faszystów, punków – całą rozkładającą się tkankę ludzką, w której reporter brodzi jak w wymiocinach i spisuje świadectwa zgonów za życia i diagnozy chorób. To, co uderza nade wszystko to swoisty stan amoku, tytułowej „białej gorączki” z przebitkami zjaw, urojeń, niemych krzyków. Prostytutki, chorzy na AIDS, handlarze, biedacy, górnicy, handlarze organami i ich ofiary – prawdziwe życia, które są jak pocisk z „ruskiej ruletki”. Wszystko to utopione w wódce, jakby niewyraźne, rozmazane – niewygodne.

Rosyjska prowincja z ogromem przestrzeni, jej dziwni mieszkańcy. Opowieść o Chrystusie, który kiedyś był milicjantem, a teraz głosi swój „Ostatni Testament” swoim wiernym na placu Miasta – „Gorod”. Poznajemy Anisje starą szamankę z Tuwy na Syberii i bierzemy udział w jej pradawnych rytuałach.

(więcej…)

Komentarze są wyłączone


MYŚLOZBRODNIA
08/02/2009, 4:03 pm
Filed under: ARTYKUŁ

NIE WIEDZIAŁ, GDZIE JEST.

GEORGE ORWELL „1984”

cctv1

Zatem siedzimy sobie z Piratem na tej zielonej ławce. Okazuje się, że wszystko co robimy przez ostatnie kilka minut jest nielegalne. Pijemy piwo w miejscu publicznym, palimy nielegalnego skręta i poruszamy nielegalne tematy, które mogą zostać uznane za „enter into a conspiracy”, a za takie zabawy jak twierdzi Pirat w tym kraju idzie się do paki. Już możemy zostać uznani za prowodyrów jakiś potajemnych planów, jak tak sobie tu gadamy. Pirat jest duży, wszędzie ma trupie czachy, wyje na wokalu w kapeli i jest zaangażowany.

W co? – zapytacie…

(więcej…)

Komentarze są wyłączone


OBCIĄGANIE MÓZGU
07/30/2009, 7:30 pm
Filed under: ARTYKUŁ

TWOIM WIĘZIENIEM JEST TO, W CO WIERZYSZ

– CZYLI ROBERT ANTON WILSON

RAW-PORTRET

Gówno sprawia, że kwiatki rosną i to jest piękne.

Richard Marshall, Principia Discordia

Obciąganie mózgu poprzez obcowanie z geniuszem Wilsona, który szczytował wielokrotnie na stronnicach swoich powieści, książek i artykułów, to rodzaj samogwałtu, którego celem jest ekstaza wielowymiarowości, bogactwa znaczeń, idei i rozbijanie skostniałych jednowymiarowych „tuneli rzeczywistości”, w które wpadamy raz za razem przyjmując jedną z chwilowych manifestacji za „prawdę ostateczną” i modelując siebie w jej kontekście.

O Boże, o Wenero i ty, Merkury, patronie

złodziei,

Użycz mi małego sklepiku z tytoniem

lub w jakiejkolwiek urządź mnie profesji,

Byleby nie w tym cholernym pisarstwie,

gdzie trzeba wciąż ruszać mózgownicą.

Ezra Weston Loomis Pound

Twórczość autora min. głośnej trylogii „Illuminatus” to wyjście z wszechobecnego schematu „albo, albo” w arkan nowego wzoru, czyli „i to i tamto” – kwantowe pole uprawne, gdzie „ nic nie jest oczywiste, zatem wszystko jest możliwe”. Zupełnie nowy „wstępujący” paradygmat o strukturze wirusa, którego kody wpisane są w każdym zdaniu popełnionym przez Roberta, rodzaj „Odysei psychodelicznej” i „Parazenu” oraz „dyskordiański gaz” paraliżujący wytresowany system nerwowy i jego przekaźniki. Elementarze psychonautyki, czyli jak z małpiego gaju poprzez metody „metaprogramowania” wystrzelić się w kosmos.

(więcej…)

Komentarze są wyłączone


TRESOWANIE ŚWIŃ
07/28/2009, 8:22 am
Filed under: ARTYKUŁ

CZYLI WYCHOWANIE PRZEZ ZASTRASZANIE

JESTEŚMY SKAŻENI OD DAWNA…JUŻ NIKT NIE WIE KTO PIERWSZY ZACHOROWAŁ…PANDEMIA GŁUPOTY…MASOWY SZCZEP PRADAWNEJ GRYPY – GLOBALNE SKAŻENIE.

danger

Zbyt mnie straszyli i teraz niczym już przestraszyć nie są w stanie. Michaił Bułhakow

Świńska grypa! Recesja! Pandemia! Kryzys! Zginie 2 miliardy – ludzi – euro – dolarów! Kryzys! Pandemia! Recesja! Sczepić, oszczędzać, oszczędzać, szczepić – myć ręce – wszystko skażone! Ulice, zwierzęta, banki, szpitale, mózgi!

Zatem idzie ta Pani przez londyńską ulicą w białej masce na twarzy w jednej ręce hamburger w drugiej gazeta – na zmianę – jeden gryz, jedna strona, jedna strona, jeden gryz. Złe jedzenie i złe wiadomości. Będziemy umierać – zaczęło się. Deus Deus Cosmo Deus i Morale – Bach!

Padasz ty!

(więcej…)

Komentarze są wyłączone


JEDER FÜR SICH UND GOTT GEGEN ALLE
07/16/2009, 8:17 am
Filed under: ARTYKUŁ

KAŻDY ZA SIEBIE I BÓG PRZECIW WSZYSTKIM

CZYLI WIZJE WERNERA HERZOGA

wernerherzogphoto

Nie powinienem robić więcej filmów. Moje miejsce jest w domu wariatów.

Werner Herzog

W poszukiwaniu „ekstatycznej prawdy” dotarł na Antarktydę. 13,3 mln km kwadratowych końca świata. Bezmiar ciszy, kiedy jak to mówi jedna z bohaterek „Spotkań na krańcach świata” słyszysz jedynie bicie swego serca. Wiatr, noc polarna, ciągłe chmury i średnia temperatura w wysokości minus 55 stopni. Tu się wszystko kończy i zaczyna, jak mityczna Atlantyda ze swymi niezgłębionymi tajemnicami. Film jest opowieścią o „zawodowych marzycielach” jak ich określa Herzog, którzy właśnie tam w otchłani mrozu i nicości trawią swoje życie.

Werner Herzog jest ekstremistą. Tyran, szaleniec, geniusz – od bezkrytycznego uwielbienia po nienawiść. Tak jak w swoich dziełach również on sam wciąż przekracza granice, dochodząc do krańców – świata, człowieka i ludzkiej psychiki. Kręcił swoje filmy na pustyniach, wysypiskach, frontach wojen. Podobnie w dokumencie „Encounters at the End of the World” plan zdjęciowy stanowi po raz kolejny ekstremalne wyzwanie, zarówno dla samego Herzoga jak i operatora Petera Zeitlingera, który z Herzogiem współpracuje od 1995 roku. Jest autorem zdjęć do wielu ostatnich filmów reżysera w tym głośnego dokumentu „Grizzly Man”.

(więcej…)

Komentarze są wyłączone


ZABAWY W ŚMIERĆ
07/13/2009, 11:28 am
Filed under: ARTYKUŁ

ZAZWYCZAJ W DZIECIŃSTWIE CHŁOPCY BAWIĄ SIĘ W WOJNĘ,

A DZIEWCZYNKI W DOM.

Przyszło nam żyć w świecie rozbitych wartości, chaosu i walki społeczeństw, w epoce pieców krematoryjnych. Przemoc i gwałt ani na chwilę nie zostały wyeliminowane z polityki i stosunków międzyludzkich. (…) Gdy wszystko się chwieje i rozpada, ukazywanie ładu estetycznego w sztuce byłoby fałszem.

JÓZEF SZAJNA

zabawy

Film „The boy In the striped pyjamas” (nakręcony na podstawie książki Johna Boyne,a z 2006 roku o tym samym tytule ) w dość nietypowy sposób opowiada o Holocauście, który ukazany jest z perspektywy umysłu i wrażliwości dziecka.

Główny bohater chłopiec Bruno (rewelacyjny Asa Butterfield urodzony w 1997 roku w Londynie, który zagrał również w „After Thomas”) syn niemieckiego oficera SS, który zostaje oddelegowany z Berlina do Polski, by „nadzorować” jeden z obozów zagłady, który w wciąż magicznym i niewinnym umyśle Bruno jawi się jako „farma”, gdzie pracują i żyją ludzie w tytułowych pasiastych piżamach. Tam tez poznaje żydowskiego chłopca w swoim wieku – Szmula. Rozpoczyna się dziwna przyjaźń dwóch ośmiolatków, którzy rozmawiają ze sobą oddzieleni drutem kolczastym. Kolejne sceny filmu stanowią rodzaj inicjacji małego chłopca w upiorny świat „ostatecznego rozwiązania kwestii żydowskiej”, choć do samego końca mały Bruno zachowuje pełną zaufania wiarę w „dobry świat”.

(więcej…)

Komentarze są wyłączone