<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?>
<rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:wfw="http://wellformedweb.org/CommentAPI/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom"
	xmlns:sy="http://purl.org/rss/1.0/modules/syndication/"
	xmlns:slash="http://purl.org/rss/1.0/modules/slash/"
	xmlns:georss="http://www.georss.org/georss" xmlns:geo="http://www.w3.org/2003/01/geo/wgs84_pos#" xmlns:media="http://search.yahoo.com/mrss/"
	>

<channel>
	<title>&#124;paradyzine.org &#187; MONOLOG</title>
	<atom:link href="http://paradyzine.org/category/monolog/feed/" rel="self" type="application/rss+xml" />
	<link>http://paradyzine.org</link>
	<description>&#34;EWAKUACJA WPRAWDZIE TRWA, LECZ TO TYLKO SPEKTAKL&#34; THOMAS PYNCHON</description>
	<lastBuildDate>Fri, 18 May 2012 07:57:00 +0000</lastBuildDate>
	<language>pl</language>
	<sy:updatePeriod>hourly</sy:updatePeriod>
	<sy:updateFrequency>1</sy:updateFrequency>
	<generator>http://wordpress.com/</generator>
<cloud domain='paradyzine.org' port='80' path='/?rsscloud=notify' registerProcedure='' protocol='http-post' />
<image>
		<url>http://1.gravatar.com/blavatar/b2c7125bfd9a8222c6af64bfe9372f62?s=96&#038;d=http%3A%2F%2Fs2.wp.com%2Fi%2Fbuttonw-com.png</url>
		<title>&#124;paradyzine.org &#187; MONOLOG</title>
		<link>http://paradyzine.org</link>
	</image>
	<atom:link rel="search" type="application/opensearchdescription+xml" href="http://paradyzine.org/osd.xml" title="&#124;paradyzine.org" />
	<atom:link rel='hub' href='http://paradyzine.org/?pushpress=hub'/>
		<item>
		<title>CHRZEST</title>
		<link>http://paradyzine.org/2012/04/10/chrzest/</link>
		<comments>http://paradyzine.org/2012/04/10/chrzest/#comments</comments>
		<pubDate>Tue, 10 Apr 2012 06:10:53 +0000</pubDate>
		<dc:creator>MARCIN PINIAK</dc:creator>
				<category><![CDATA[MONOLOG]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://paradyzine.org/?p=8848</guid>
		<description><![CDATA[Mam trzynaście miesięcy. Widzę was, słyszę was, czuję. Ubieracie mnie w swoje wizje – falbankowe sukienki, fikuśne pulowerki, co tam chcecie. Nie urodziłam się z żebra głośno bijąc o piach pustyni, nie całowałam stóp Króla na Golgocie waszego snu. Wciąż mam na sobie wasz zapach – ślady biało – czerwone, krew z krwi. Kiedy ruszam&#160;&#8230; <a href="http://paradyzine.org/2012/04/10/chrzest/">Read&#160;more</a><img alt="" border="0" src="http://stats.wordpress.com/b.gif?host=paradyzine.org&#038;blog=3701878&#038;post=8848&#038;subd=paradyzine&#038;ref=&#038;feed=1" width="1" height="1" />]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><a href="http://paradyzine.files.wordpress.com/2012/04/dscn1339a.jpg"><img class="alignnone size-full wp-image-8849" title="DSCN1339A" src="http://paradyzine.files.wordpress.com/2012/04/dscn1339a.jpg?w=640&h=565" alt="" width="640" height="565" /></a></p>
<p>Mam trzynaście miesięcy. Widzę was, słyszę was, czuję. Ubieracie mnie w swoje wizje – falbankowe sukienki, fikuśne pulowerki, co tam chcecie. Nie urodziłam się z żebra głośno bijąc o piach pustyni, nie całowałam stóp Króla na Golgocie waszego snu. Wciąż mam na sobie wasz zapach – ślady biało – czerwone, krew z krwi. Kiedy ruszam palcem – to z waszego powodu. Wiem, że lubicie mój zapach, albo jak się śmieję, wtedy choć na chwilę powracacie z martwych, po czterech milionach lat postu na pustyni, w błotach pogoni za widmami ledwo żywi, złamani w pół. Kiedy wiatr śpiewa, nawet go nie słyszysz, szukasz głosu – echa, jednak ja choć nie mówię pytam ciebie – Jakie jest pierwsze moje imię? Nie otwieraj ust. Te mozaiki na wasze podobieństwo, spirale znaków pozbawionych esencji, po brzegi wypełnione kielichy i wy jak rzędy drewnianych ław z wygiętymi jak wąż plecami – przekażcie sobie znak pokoju. Krople snu na moim czole, spływają jak wodospady nie dotknięte waszą misją. Skażone myśli jak szczury, błoto, błoto – gęsty muł.</p>
<p>Wstań.<br />
Klęknij.<br />
Wstań.</p>
<p>I tak w koło.</p>
<p>Spójrz na lewo – tutaj cela, a tam grób. Wielka noc, otwarta rana. Te smutne wstęgi, posągi trupów, wysokie strzeliste klatki. Zmywanie podłóg, woda święcona. Twoje słowa – bez krwi i ciała, które za grzechy. Nawet zapominasz, że myśli nie są twoje – przyszły z posągu, ze ścian, upadły z krzyży. W tych pismach nie ma ciepła, to martwe co kiedyś żywym było. Chcecie zamordować wszystko i modlić się o zmartwychwstanie. Z żywego drzewa zrobić martwy opis, powiesić ptaki na ścianie. Zbieranie na tacę – monet trzydzieści. Sprzedaliście mnie w miliardach egzemplarzy, okładki sztywne, złote litery, numery stron. Mnie nie trzeba studiować – ponieważ jestem w tobie, przed tobą za tobą. Nie mam zakładek, akapitów, rozdziałów. Kapłanie jesteś jak martwy pies. Jak dzik na haku nad aluminiową wanną. Kapłanie w twoim sercu dmą trąby, już brak mi tchu, a ty wciąż i wciąż dławisz się dymem z kadzielnicy. Dzieci płaczą w kościołach, albo patrzą w sufit. To dla nich artyści malują freski.</p>
<p><a href="http://paradyzine.files.wordpress.com/2012/04/dscn1343a.jpg"><img class="alignnone size-full wp-image-8850" title="DSCN1343A" src="http://paradyzine.files.wordpress.com/2012/04/dscn1343a.jpg?w=640&h=216" alt="" width="640" height="216" /></a></p>
<p>Na przyjęciu po chrzcie, ksiądz powiedział, że każda żona powinna powić mężowi piątkę dzieci, najlepiej chłopców, najlepiej zdrowych, najlepiej. Ksiądz powiedział też, że w ziemi świętej jak żyd biegnie przez arabską dzielnicę to nie patrzy, zasłania oczy. Syf wielki, ksiądz mówi. Syf! Po chrzcie jest jedzenie. Ojciec dzieciątka i ksiądz, a nawet brat ojca dzieciątka są myśliwymi. Myśliwi mają też psy, psy gonią zwierzynę, a mężczyźni zabijają. Ksiądz dał matce dzieciątka Biblię – pismo święte. Stary i nowy testament – ze dwa kilo. Taki dzik waży ze sto kilo, trzeba go na haku w łazience oprawiać. To kielich krwi mojej, która za was będzie wylana – mówił ksiądz na mszy, później przeczytał dwa wiersze.</p>
<p>Ludzie stali w milczeniu, nabożeństwo było długie – trwało prawie dwa tysiące lat. Zaczęli przypominać proch – czarny ładowany do luf jak znamy z historii. Myśliwy wie, że dzika świnia jest głupia, ma na nią sposoby, dajmy przykład &#8211; naganiaczy. Przykłada kolbę do policzka, ze srebra leci woda uświęcona na główkę maleństwa.</p>
<p>Bum!</p>
<p>Witamy w Królestwie. Grzech w imię Ojca, Syna i Ducha. Zbawione. I nawet jak w tym życiu doczesnym – mówi ksiądz – coś wam udać się nie może – do wiernych – tam, tam u Ojca pokój i szczęście znajdziecie!</p>
<p><a href="http://paradyzine.files.wordpress.com/2012/04/dscn1349a.jpg"><img class="alignnone size-full wp-image-8851" title="DSCN1349A" src="http://paradyzine.files.wordpress.com/2012/04/dscn1349a.jpg?w=640&h=248" alt="" width="640" height="248" /></a></p>
<p>Najlepiej piątkę. Synów. Niech żona mężowi porodzi.</p>
<p>Jak to możliwe, żeby takie niewinne, delikatne, bezbronne dziecko już grzech miało – zapytała matka pierworodna. Najlepiej piątkę. Niech żona mężowi porodzi. To grzech zaszyty już w akcie poczęcia. Pomiędzy imieniem i nazwiskiem, bo pierwsze małżeństwo dawno, dawno w ogrodzie. Wiedzy dostąpili i my teraz zmyć, nam to trzeba. Ta woda – To zmywa. To słowo – Uświęca. Ten krzyż – Przypomina. Bo to wczoraj w grobie, a dziś żywy – zmartwychwstał – Pan Nasz Zbawiciel. Najlepiej piątkę. Niech żona mężowi porodzi.</p>
<p>Mąż mówi, że mięso twarde. Źle kucharki zrobiły. Jak robić dziczyznę – trzeba wiedzieć – można z jabłkiem pieczone – wtedy niebo w gębie. Goście jedli, wino pili, rozmawiali. Brzuchy ich bolały. Po poście, dobrze tłusty rosół zjeść – mówi ksiądz. Po prawicy nóż po lewicy widelec. Serca w galarecie.</p>
<p><a href="http://paradyzine.files.wordpress.com/2012/04/dscn1363a.jpg"><img class="alignnone size-full wp-image-8852" title="DSCN1363A" src="http://paradyzine.files.wordpress.com/2012/04/dscn1363a.jpg?w=640&h=448" alt="" width="640" height="448" /></a></p>
<p><a href="http://paradyzine.files.wordpress.com/2012/04/marcin_piniak_chrzest.pdf"><img class="alignnone size-medium wp-image-8853" title="MARCIN_PINIAK_CHRZEST1" src="http://paradyzine.files.wordpress.com/2012/04/marcin_piniak_chrzest1.jpg?w=212&h=300" alt="" width="212" height="300" /></a></p>
<p><strong>DODATEK SPECJALNY:</strong></p>
<span style="text-align:center; display: block;"><a href="http://paradyzine.org/2012/04/10/chrzest/"><img src="http://img.youtube.com/vi/SScSzRngDr0/2.jpg" alt="" /></a></span>
<p>&nbsp;</p>
<br />  <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gocomments/paradyzine.wordpress.com/8848/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/comments/paradyzine.wordpress.com/8848/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/godelicious/paradyzine.wordpress.com/8848/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/delicious/paradyzine.wordpress.com/8848/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gofacebook/paradyzine.wordpress.com/8848/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/facebook/paradyzine.wordpress.com/8848/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gotwitter/paradyzine.wordpress.com/8848/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/twitter/paradyzine.wordpress.com/8848/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gostumble/paradyzine.wordpress.com/8848/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/stumble/paradyzine.wordpress.com/8848/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/godigg/paradyzine.wordpress.com/8848/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/digg/paradyzine.wordpress.com/8848/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/goreddit/paradyzine.wordpress.com/8848/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/reddit/paradyzine.wordpress.com/8848/" /></a> <img alt="" border="0" src="http://stats.wordpress.com/b.gif?host=paradyzine.org&#038;blog=3701878&#038;post=8848&#038;subd=paradyzine&#038;ref=&#038;feed=1" width="1" height="1" />]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://paradyzine.org/2012/04/10/chrzest/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
	
		<media:content url="http://1.gravatar.com/avatar/bd1fa142cb779c7eda36460cd646bd7f?s=96&#38;d=http%3A%2F%2Fs0.wp.com%2Fi%2Fmu.gif" medium="image">
			<media:title type="html">MARCIN PINIAK</media:title>
		</media:content>

		<media:content url="http://paradyzine.files.wordpress.com/2012/04/dscn1339a.jpg" medium="image">
			<media:title type="html">DSCN1339A</media:title>
		</media:content>

		<media:content url="http://paradyzine.files.wordpress.com/2012/04/dscn1343a.jpg" medium="image">
			<media:title type="html">DSCN1343A</media:title>
		</media:content>

		<media:content url="http://paradyzine.files.wordpress.com/2012/04/dscn1349a.jpg" medium="image">
			<media:title type="html">DSCN1349A</media:title>
		</media:content>

		<media:content url="http://paradyzine.files.wordpress.com/2012/04/dscn1363a.jpg" medium="image">
			<media:title type="html">DSCN1363A</media:title>
		</media:content>

		<media:content url="http://paradyzine.files.wordpress.com/2012/04/marcin_piniak_chrzest1.jpg?w=212" medium="image">
			<media:title type="html">MARCIN_PINIAK_CHRZEST1</media:title>
		</media:content>
	</item>
		<item>
		<title>HAKERZY PARADYGMATÓW</title>
		<link>http://paradyzine.org/2012/01/28/hakerzy-paradymatow/</link>
		<comments>http://paradyzine.org/2012/01/28/hakerzy-paradymatow/#comments</comments>
		<pubDate>Sat, 28 Jan 2012 13:07:45 +0000</pubDate>
		<dc:creator>MARCIN PINIAK</dc:creator>
				<category><![CDATA[MONOLOG]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://paradyzine.org/?p=8709</guid>
		<description><![CDATA[Dlaczego internet jest tak ważny? Ponieważ jest detonatorem zmiany. Jakiej zmiany? Zmiany świata w jakim żyjemy. Czy ten świat potrzebuje zmiany? Tak. Potrzebuje go w taki sam sposób jak umierający człowiek potrzebuje lekarstwa, lub otworzenia w sobie duchowego wymiaru własnej istoty, by mógł zrozumieć kim jest i co się z nim dzieje. Mam wrażenie, że&#160;&#8230; <a href="http://paradyzine.org/2012/01/28/hakerzy-paradymatow/">Read&#160;more</a><img alt="" border="0" src="http://stats.wordpress.com/b.gif?host=paradyzine.org&#038;blog=3701878&#038;post=8709&#038;subd=paradyzine&#038;ref=&#038;feed=1" width="1" height="1" />]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><a href="http://paradyzine.files.wordpress.com/2012/01/666london.jpg"><img class="alignnone size-full wp-image-8710" title="666london" src="http://paradyzine.files.wordpress.com/2012/01/666london.jpg?w=640&h=414" alt="" width="640" height="414" /></a></p>
<p>Dlaczego internet jest tak ważny? Ponieważ jest detonatorem zmiany. Jakiej zmiany? Zmiany świata w jakim żyjemy. Czy ten świat potrzebuje zmiany? Tak. Potrzebuje go w taki sam sposób jak umierający człowiek potrzebuje lekarstwa, lub otworzenia w sobie duchowego wymiaru własnej istoty, by mógł zrozumieć kim jest i co się z nim dzieje. Mam wrażenie, że jesteśmy w podobnej sytuacji, jesteśmy na progu ewolucyjnej zmiany. Znajdujemy się w wirze, którego skala i moc nas obezwładnia. Tracimy kontrolę nad własną świadomością, ponieważ jest ona czymś więcej niż mogło się nam do tej pory wydawać, niż mogliśmy przypuszczać. Otwiera się Przejście, nowa Brama, inny Wymiar nas samych i odzwierciedlenia nas – Świata w jakim żyjemy. Wierzę w bezosobową siłę sprawczą, która jest mądrością samą w sobie, która pozory chaosu składa z matematyczną wręcz precyzją, a intencją, która za nią stoi jest rozwój. Nie piszę tutaj o prowizorycznych, krótkotrwałych iluzjach postępu i zimnej laboratoryjnej „mądrości i wiedzy” materialistycznego paradygmatu „dziel i rządź”. To jest jedynie obraz „kultury nędzy i desperacji”, która notabene właśnie na naszych oczach dogorywa, wije się w konwulsjach samobójczej śmierci. Jeżeli organizm jest chory, próbuje się bronić, wytworzyć przeciw ciało, to właśnie teraz ma miejsce. My jesteśmy chorzy i nasz obraz na zewnątrz nas samych też jest chory. Cierpimy – i to jest fakt ponad wszelką wątpliwością, jest on pozadyskusyjny. Jednak pierwszy krok to prześwietlenie, obraz choroby, diagnoza. Internet jest pierwszym globalnym obrazem naszej choroby. To mocny obraz. Jeżeli potrafisz na niego patrzeć staje się też wyraźny. Może być i czasem też jest czymś znacznie ważniejszym – jest dialogiem, wymianą, medium świadomości. Tego wcześniej nie było, nie możliwym było odczucie skali. Przed nami otworzył się schodząc na fizyczny poziom ocean świadomości, z prądami, falami i wirami, z krystaliczną falą na wierzchu i obezwładniającym mułem przy dnie. Z szkaradnymi plamami oleju i zdychających w nich żywych istot, w dużym metafizycznym skrócie – właśnie popełniamy zbiorowe samobójstwo moi drodzy. Czy wam się to podoba czy nie – tak jest. Najczęściej ludzie zarzucają mi pesymizm i tzw. „czarnowidztwo”, niektórzy przypisują coś „mrocznego”. Mam to w dupie. Ponieważ tego rodzaju obrazy są jedynie „przypisaniem” znaczenia do obiektu. To czysta spekulacja. Bez wartości. Naprawdę staram się rozwijać, uczyć jak odczuwać, jak być, jak kochać. To nie jest łatwe, ani proste. Skrzywdziłem wiele osób, w taki czy inny sposób. Tutaj nie chodzi o winę. Chodzi o mądrość. Czy to nas zawstydza? Bycie szczerym, otwartym na dobro i zło w sobie. Moim zdaniem nadszedł czas kiedy nie możliwym jest już ukrywanie się przed konsekwencjami – to jest czas spłaty długów, od mikrokomórki po system monetarny, od naszych własnych rodziców po radę najwyższą. I jeszcze jedno ten proces nie przychodzi z zewnątrz, on jest w środku. Ta zmiana nie jest zbiorem punktów na osi, to sama struktura osi. To impuls w kręgosłupie. Dlatego nie możesz z tym walczyć, nie możesz nikogo obwinić, na nikim wykonać wyroku. To ewolucja a nie rewolucja.<br />
Z pobłażaniem patrzę na obraz za oknem – na te wszystkie wzniecone pożary i gniewne okrzyki, na walkę z owocem własnej ignorancji, z demonem wyklutym z łona samego siebie. Ten ogień gniewu nas spali, ta żywa energia sama w sobie jest czymś świętym, jednak kiedy staje się walką jest tylko piekłem. Sen nabiera tępa, przed przebudzeniem, manifestuje się coraz więcej wypartych sensów, rzeczy domagają się wyjaśnienia, kontaktu. Łatwiej zabić niż zrozumieć, to sięga poza skalę dlatego spotyka taki opór. Ten opór jest daremny. Krytyczny punkt zawsze jest punktem progu. To jest teraz. Jak odróżnić mądrość od głupoty?</p>
<p>Po skutkach.</p>
<p>Nie mam pseudonimu piszę pod własnym nazwiskiem i imieniem, od początku internet był dla mnie możliwością dzielenia się myślą, inspiracją i pracą. Nie chciałem za to pieniędzy, ponieważ to co mamy najcenniejszego nie da się skalkulować i użyć. Pod tym całym szlamem pornografii i czystej głupoty jest coś naprawdę ważnego. Nie zawsze ten kto cię wrzuci w gówno jest twoim wrogiem, a ten który cię z niego wyciągnie jest twoim przyjacielem.</p>
<p><strong>DODATEK SPECJALNY:</strong></p>
<span style="text-align:center; display: block;"><a href="http://paradyzine.org/2012/01/28/hakerzy-paradymatow/"><img src="http://img.youtube.com/vi/rdmhNPwxGuk/2.jpg" alt="" /></a></span>
<br />  <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gocomments/paradyzine.wordpress.com/8709/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/comments/paradyzine.wordpress.com/8709/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/godelicious/paradyzine.wordpress.com/8709/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/delicious/paradyzine.wordpress.com/8709/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gofacebook/paradyzine.wordpress.com/8709/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/facebook/paradyzine.wordpress.com/8709/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gotwitter/paradyzine.wordpress.com/8709/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/twitter/paradyzine.wordpress.com/8709/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gostumble/paradyzine.wordpress.com/8709/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/stumble/paradyzine.wordpress.com/8709/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/godigg/paradyzine.wordpress.com/8709/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/digg/paradyzine.wordpress.com/8709/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/goreddit/paradyzine.wordpress.com/8709/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/reddit/paradyzine.wordpress.com/8709/" /></a> <img alt="" border="0" src="http://stats.wordpress.com/b.gif?host=paradyzine.org&#038;blog=3701878&#038;post=8709&#038;subd=paradyzine&#038;ref=&#038;feed=1" width="1" height="1" />]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://paradyzine.org/2012/01/28/hakerzy-paradymatow/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
	
		<media:content url="http://1.gravatar.com/avatar/bd1fa142cb779c7eda36460cd646bd7f?s=96&#38;d=http%3A%2F%2Fs0.wp.com%2Fi%2Fmu.gif" medium="image">
			<media:title type="html">MARCIN PINIAK</media:title>
		</media:content>

		<media:content url="http://paradyzine.files.wordpress.com/2012/01/666london.jpg" medium="image">
			<media:title type="html">666london</media:title>
		</media:content>
	</item>
		<item>
		<title>WYBURZENIE</title>
		<link>http://paradyzine.org/2012/01/23/wyburzenie/</link>
		<comments>http://paradyzine.org/2012/01/23/wyburzenie/#comments</comments>
		<pubDate>Mon, 23 Jan 2012 17:49:20 +0000</pubDate>
		<dc:creator>MARCIN PINIAK</dc:creator>
				<category><![CDATA[MONOLOG]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://paradyzine.org/?p=8683</guid>
		<description><![CDATA[Dziś oglądam seriale w telewizji. Jeden po drugim. Fabularyzowane tasiemcowe sagi o życiu – życiu, czyli mosiężne ociężałe skrypty dramatyczno – egzystencjalne jak przetrwać, jak związać końce od pierwszego do pierwszego. Najczęściej nadają o chorobach, zdradach i biznesach. Od czasu do czasu są przerwy – na reklamy i wiadomości. Na proszki do prania i skrzydła&#160;&#8230; <a href="http://paradyzine.org/2012/01/23/wyburzenie/">Read&#160;more</a><img alt="" border="0" src="http://stats.wordpress.com/b.gif?host=paradyzine.org&#038;blog=3701878&#038;post=8683&#038;subd=paradyzine&#038;ref=&#038;feed=1" width="1" height="1" />]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><a href="http://paradyzine.files.wordpress.com/2012/01/rozbiurka2.jpg"><img class="alignnone size-full wp-image-8684" title="ROZBIURKA2" src="http://paradyzine.files.wordpress.com/2012/01/rozbiurka2.jpg?w=640&h=495" alt="" width="640" height="495" /></a></p>
<p>Dziś oglądam seriale w telewizji. Jeden po drugim. Fabularyzowane tasiemcowe sagi o życiu – życiu, czyli mosiężne ociężałe skrypty dramatyczno – egzystencjalne jak przetrwać, jak związać końce od pierwszego do pierwszego. Najczęściej nadają o chorobach, zdradach i biznesach. Od czasu do czasu są przerwy – na reklamy i wiadomości. Na proszki do prania i skrzydła tupolewa. Zabili, nie zabili, wyprali nie wyprali. Eksperci od prania mózgów i chińskich swetrów, trzeba wirować i później wypłukać. Myślę sobie, że jakby się zamienili miejscami – czyli ten od swetra z tym od tupolewa to by było to samo. Jadę wózkiem po sklepie, po pasach startowych lotniska sieci Lidl – kołuję przy serach i dżemach i słyszę, że ruscy strącili prezydenta, a vizir wcale nie ma mikrogranulek – mówi stanowczo jedna pani do drugiej pani. Hankę też ruscy zabili. Znowu wszystko podrożało – rachunki za leki i gaz, prąd i swąd. Apteki strajkują i internauci. Wszystko powiązane z tymi wirusami. Podobno – mówi jeden chłopak do drugiego – nie będzie już wolnego internetu – w chuj – mówi dalej – wyłączą! I nie będzie już można oglądać seriali spiskowych na you tube, ani ściągać pornusów HD. Baśka co ma fajny biust już ogłosiła stan cyber wojny – Janusz zjarał blanta, a Donald przeprosił za niedostępne psychotropy. Ja jebię – mówi koleżanka do koleżanki – ale czasy! Kastracja, inwigilacja i masowa kolaboracja. Protesty, atesty i katastrofy morskie. Kapitan zszedł pierwszy – jak to! To znak, że zaczyna się epoka wodnego smoka! Potwory wychodzą z jaskiń jak mudżahedini – wojna święta! Wojna przepychania mas, wojna biologiczna!</p>
<p><a href="http://paradyzine.files.wordpress.com/2012/01/dscn0265.jpg"><img class="alignnone size-full wp-image-8685" title="DSCN0265" src="http://paradyzine.files.wordpress.com/2012/01/dscn0265.jpg?w=640&h=480" alt="" width="640" height="480" /></a></p>
<p>Trzeba myśleć hurtowo i detalicznie jednocześnie. Może złoto, albo nielegalne stacje paliw, albo stragan z pornosami i kebabem – skoczą akcyzy – może bimber – jak będzie słabo – to zawsze lepiej się najebać solidnie, sromotnie, full nokaut. Z rany leci droga ropa, na nic tamowanie, bandaże i plastry. Planeta ziemia kołuje na starcie lotniska 2012 i nie wiadomo czy podniesie zadżumiony kadłub, czy wzleci do gwiazd nowego wymiaru zdarzeń i percepcji. Trzeba czekać, spekulować, śledzić tabele spadków i odliczanie do Euro. Coś tam jednocześnie budujemy – jakieś przecież alternatywy, wolne zawody i jedzenie, walczymy z markami i ubijaniem świń. Walczymy! Wysyłamy SOS na portale, a jak trzeba zbieramy się do rzadkiej kupy i krzyczymy – Nie! Nigdy! Wolność! Wolność!</p>
<p><a href="http://paradyzine.files.wordpress.com/2012/01/dscn0003.jpg"><img class="alignnone size-full wp-image-8686" title="DSCN0003" src="http://paradyzine.files.wordpress.com/2012/01/dscn0003.jpg?w=640&h=480" alt="" width="640" height="480" /></a></p>
<p>Gdzie to jest? W czym? Jak? Kiedy? Czy nie macie wrażenia, że to jest jakby zdalnie sterowane, zapierdala na pilota? Zupełnie bez udziału?</p>
<p>Taniec gwiazd na lodzie. Lodowisko. Bal śniegowych bałwanów tuż przed wschodem słońca. Oczywiście wyczekuję zmian. Tak bardzo, że boję się, że nie doczekam doczekania, że przegapię finał i znów pozostaną tylko mgliste opowieści, półfabrykaty faktów poklejone domysłem. Nie chce mi się już pisać rzeczowych, merytorycznych artykułów na tematy, to się kończy na beblaniu, puszczaniu baniek z mydła. To co zostaje to zabawa konwencją i formą. Pajacowanie na salonach. Łamanie znaczeń i sabotaż. W hurtowej skali jestem z przeceny, w detalu zestarzały model na nowe trendy, tematy o mediach społecznościowych. Nie pasuję ani tu ani tam. Ani proszek ani tupolew. Odezwy już mnie nie kręcą, grupy walk zewnętrznych też nie. Pozostaje wymiar wewnętrzny. Czerwony przycisk na pilocie. Wyburzam to metodycznie w sobie. Godzina za godziną pozwalam temu wirować i spływać jelitami. Nie odzyskałem jeszcze pełnej kontroli nad procesem, ale robię postępy – staram się. Uczę się odpuszczać, zostawiać rzeczy i zdarzenia. Stać nieruchomo na taśmie nad którą przecież zupełnie nie mam kontroli.</p>
<p>Urodził się we mnie jakiś dystans do impulsów. To dziwne uczucie. Nieziemskie. Paradoksalny dostęp do pulpitu. Źródło zdarzeń. Stacja rozdzielcza. I w tym jest odwaga. Coś prawdziwego. Odwaga, żeby wiedzieć, że obraz jest wtórny, jest powtórzeniem. Co to znaczy?</p>
<p>Bardzo dużo.</p>
<p>To nas odbija. My odbijamy siebie. Odbijamy. Ukazujemy. Dlatego nie ma sensu tym manipulować. To nie działa. Te granice nie istnieją naprawdę, to staje się takie ciasne ponieważ nie chcemy naprawdę zobaczyć. Boisz się tego co teraz będzie?</p>
<p>Boisz się siebie?</p>
<p><strong>DODATEK BARDZO SPECJALNY:</strong></p>
<span style="text-align:center; display: block;"><a href="http://paradyzine.org/2012/01/23/wyburzenie/"><img src="http://img.youtube.com/vi/42aUCl_YPso/2.jpg" alt="" /></a></span>
<p><a href="http://paradyzine.files.wordpress.com/2012/01/marcin_piniak_wyburzanie.pdf"><img class="alignnone size-medium wp-image-8688" title="Marcin_Piniak_Wyburzanie1" src="http://paradyzine.files.wordpress.com/2012/01/marcin_piniak_wyburzanie1.jpg?w=211&h=300" alt="" width="211" height="300" /></a></p>
<br />  <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gocomments/paradyzine.wordpress.com/8683/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/comments/paradyzine.wordpress.com/8683/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/godelicious/paradyzine.wordpress.com/8683/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/delicious/paradyzine.wordpress.com/8683/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gofacebook/paradyzine.wordpress.com/8683/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/facebook/paradyzine.wordpress.com/8683/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gotwitter/paradyzine.wordpress.com/8683/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/twitter/paradyzine.wordpress.com/8683/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gostumble/paradyzine.wordpress.com/8683/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/stumble/paradyzine.wordpress.com/8683/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/godigg/paradyzine.wordpress.com/8683/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/digg/paradyzine.wordpress.com/8683/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/goreddit/paradyzine.wordpress.com/8683/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/reddit/paradyzine.wordpress.com/8683/" /></a> <img alt="" border="0" src="http://stats.wordpress.com/b.gif?host=paradyzine.org&#038;blog=3701878&#038;post=8683&#038;subd=paradyzine&#038;ref=&#038;feed=1" width="1" height="1" />]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://paradyzine.org/2012/01/23/wyburzenie/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
	
		<media:content url="http://1.gravatar.com/avatar/bd1fa142cb779c7eda36460cd646bd7f?s=96&#38;d=http%3A%2F%2Fs0.wp.com%2Fi%2Fmu.gif" medium="image">
			<media:title type="html">MARCIN PINIAK</media:title>
		</media:content>

		<media:content url="http://paradyzine.files.wordpress.com/2012/01/rozbiurka2.jpg" medium="image">
			<media:title type="html">ROZBIURKA2</media:title>
		</media:content>

		<media:content url="http://paradyzine.files.wordpress.com/2012/01/dscn0265.jpg" medium="image">
			<media:title type="html">DSCN0265</media:title>
		</media:content>

		<media:content url="http://paradyzine.files.wordpress.com/2012/01/dscn0003.jpg" medium="image">
			<media:title type="html">DSCN0003</media:title>
		</media:content>

		<media:content url="http://paradyzine.files.wordpress.com/2012/01/marcin_piniak_wyburzanie1.jpg?w=211" medium="image">
			<media:title type="html">Marcin_Piniak_Wyburzanie1</media:title>
		</media:content>
	</item>
		<item>
		<title>STANY RÓWNOLEGŁE</title>
		<link>http://paradyzine.org/2011/11/27/stany-rownolegle/</link>
		<comments>http://paradyzine.org/2011/11/27/stany-rownolegle/#comments</comments>
		<pubDate>Sun, 27 Nov 2011 16:47:25 +0000</pubDate>
		<dc:creator>MARCIN PINIAK</dc:creator>
				<category><![CDATA[MONOLOG]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://paradyzine.org/?p=8626</guid>
		<description><![CDATA[Ciężko odnaleźć ten punkt – gdzie nie możesz potwierdzić i gdzie nie możesz zaprzeczyć. Fascynuje mnie ostatnio moment – powstawania opinii, stanu, który ma ambicje stwierdzenia jak jest i kiedy w momencie uważności widzisz jak z próżni swego uwarunkowania rodzisz argumenty, by jak już wiadomo na jedną krótką chwilę zadowolić się pozornym bezpieczeństwem określenia twojego&#160;&#8230; <a href="http://paradyzine.org/2011/11/27/stany-rownolegle/">Read&#160;more</a><img alt="" border="0" src="http://stats.wordpress.com/b.gif?host=paradyzine.org&#038;blog=3701878&#038;post=8626&#038;subd=paradyzine&#038;ref=&#038;feed=1" width="1" height="1" />]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><a href="http://paradyzine.files.wordpress.com/2011/11/dsc_7976.jpg"><img class="alignnone size-full wp-image-8627" title="DSC_7976" src="http://paradyzine.files.wordpress.com/2011/11/dsc_7976.jpg?w=640&h=425" alt="" width="640" height="425" /></a></p>
<p>Ciężko odnaleźć ten punkt – gdzie nie możesz potwierdzić i gdzie nie możesz zaprzeczyć. Fascynuje mnie ostatnio moment – powstawania opinii, stanu, który ma ambicje stwierdzenia jak jest i kiedy w momencie uważności widzisz jak z próżni swego uwarunkowania rodzisz argumenty, by jak już wiadomo na jedną krótką chwilę zadowolić się pozornym bezpieczeństwem określenia twojego stanu lub tzw. Świata lub tzw. Rzeczywistości. To ma kolosalne konsekwencje, bowiem gdy już to stwierdzisz, lub przyjmiesz za prawdziwe wówczas zaczynasz brnąć w to, zaczynasz to obudowywać, ubierać w kolejne warstwy, dokładać element po elemencie, by w rezultacie usiedzieć wielkie jajo tzw. Prawdy. Jednak jak dla mnie przed jajem jest kanał rodny, jest akt zapłodnienia, jest proces kreacji, który może być nieświadomym automatycznym, lub boleśnie świadomym samokwestionującym się eksperymentem, którego celem jest dotykanie samego rdzenia poczucia JA, gdyż to własne poczucie własnych opinii składa się jakby nie było na tzw. Osobowość – czyli coś co odróżnia jedno ciało od drugiego. Mięso świata zostało poćwiartowane właśnie w ten sposób, elementy wyodrębniając się nadały sobie indywidualne cechy i jedynie dzięki temu mogą utrzymywać odwieczny stan wojny potwierdzenia i zaprzeczenia. Tylko zajęcie pozycji pozwala ją okopać i przywłaszczyć. Czy mam w tym temacie jakieś zdanie – zapis formy, adekwatną mapę do określenia terytorium. Czy aby uprościć nie trzeba najpierw skomplikować?</p>
<p>Zatem atak zakłada obronę, gdyż bez jeden nie może być dwa. Jedyną ciekawostką jest zero. Mam takie dziwne poczucie próżni, stanu zawieszenia przed podjęciem kroku, nigdy jeszcze nie miałem tego w tak zaawansowanej skali, w tak obezwładniającym stadium – konsekwencją jest bezustanne poczucie obcości wobec produktów własnego ducha, jaźni i ciała. Przedziwny brak przekonania = prawdziwy brak dokonania. Rozładowanie energii przed podjęciem ruchu. To jest fascynujące samo w sobie – czy to co opuszcza twoje usta jest twoje? Myśli – słowa stają się bytami krążącymi wokół naszych ciał o tej samej esencji i innym wyglądzie. Jedynymi w gruncie rzeczy istotami do których mówimy jesteśmy my sami, my sami się przekonujemy używając innej istoty w tym celu, lub być może iluzji tej odrębności by potwierdzić własne istnienie jako kogoś niepowtarzalnego i wyjątkowego. Nie można obyć się bez głupoty by wykazać swoją domniemaną mądrość. Nie można obyć się bez „zła” by oznajmić własne „dobro”. Bez ciebie nie istnieję – rozpadam się. Nie ma Prawdy – są tylko Kłamstwa – a ich wzajemne tarcia tworzą właśnie „Prawdę”. Jesteśmy opętani desperacją odwracania uwagi, lokowania siebie na zewnątrz, to jak długo terminowa lokata kapitału w postaci obietnicy – kontynuowania siebie. Im więcej wytworzysz szumu tym bardziej się rozkołyszesz. To wszystko już jest wiadome. Osiągnięte. Oświecone. Tu nic nie jest wiadome. Nic nie jest osiągnięte. Wszystko zaciemnione.</p>
<p>Co teraz robię?</p>
<p>Przedłużam swoje życie.</p>
<p>Tobą.</p>
<br />  <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gocomments/paradyzine.wordpress.com/8626/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/comments/paradyzine.wordpress.com/8626/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/godelicious/paradyzine.wordpress.com/8626/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/delicious/paradyzine.wordpress.com/8626/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gofacebook/paradyzine.wordpress.com/8626/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/facebook/paradyzine.wordpress.com/8626/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gotwitter/paradyzine.wordpress.com/8626/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/twitter/paradyzine.wordpress.com/8626/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gostumble/paradyzine.wordpress.com/8626/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/stumble/paradyzine.wordpress.com/8626/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/godigg/paradyzine.wordpress.com/8626/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/digg/paradyzine.wordpress.com/8626/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/goreddit/paradyzine.wordpress.com/8626/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/reddit/paradyzine.wordpress.com/8626/" /></a> <img alt="" border="0" src="http://stats.wordpress.com/b.gif?host=paradyzine.org&#038;blog=3701878&#038;post=8626&#038;subd=paradyzine&#038;ref=&#038;feed=1" width="1" height="1" />]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://paradyzine.org/2011/11/27/stany-rownolegle/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
	
		<media:content url="http://1.gravatar.com/avatar/bd1fa142cb779c7eda36460cd646bd7f?s=96&#38;d=http%3A%2F%2Fs0.wp.com%2Fi%2Fmu.gif" medium="image">
			<media:title type="html">MARCIN PINIAK</media:title>
		</media:content>

		<media:content url="http://paradyzine.files.wordpress.com/2011/11/dsc_7976.jpg" medium="image">
			<media:title type="html">DSC_7976</media:title>
		</media:content>
	</item>
		<item>
		<title>MGŁA</title>
		<link>http://paradyzine.org/2011/10/04/mgla/</link>
		<comments>http://paradyzine.org/2011/10/04/mgla/#comments</comments>
		<pubDate>Tue, 04 Oct 2011 11:53:08 +0000</pubDate>
		<dc:creator>MARCIN PINIAK</dc:creator>
				<category><![CDATA[MONOLOG]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://paradyzine.org/?p=8562</guid>
		<description><![CDATA[Istnieje prawdopodobieństwo, że twój dar, skarb, ten błyszczący diament dla świata zostanie zaprzepaszczony, utonie w gęstym błocie podrzeczywistości – wzorze skostniałych prawideł bytu/przetrwania – tej iluzorycznej walki z wiatrakami warunków w odmętach kosmicznej nocy. Śniący śni swój sen z determinacją i wiarą. Śniący toczy nierówną walkę z własnym umysłem otoczony projekcjami. Wrażenia zmysłów toczą kokon/tunel.&#160;&#8230; <a href="http://paradyzine.org/2011/10/04/mgla/">Read&#160;more</a><img alt="" border="0" src="http://stats.wordpress.com/b.gif?host=paradyzine.org&#038;blog=3701878&#038;post=8562&#038;subd=paradyzine&#038;ref=&#038;feed=1" width="1" height="1" />]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><a href="http://paradyzine.files.wordpress.com/2011/10/feedback_graf.jpg"><img class="alignnone size-full wp-image-8563" title="feedback_graf" src="http://paradyzine.files.wordpress.com/2011/10/feedback_graf.jpg?w=640&h=716" alt="" width="640" height="716" /></a></p>
<p>Istnieje prawdopodobieństwo, że twój dar, skarb, ten błyszczący diament dla świata zostanie zaprzepaszczony, utonie w gęstym błocie podrzeczywistości – wzorze skostniałych prawideł bytu/przetrwania – tej iluzorycznej walki z wiatrakami warunków w odmętach kosmicznej nocy. Śniący śni swój sen z determinacją i wiarą. Śniący toczy nierówną walkę z własnym umysłem otoczony projekcjami. Wrażenia zmysłów toczą kokon/tunel. Śniący wyśnił innych śniących, by dać sobie gwarancję samookreślenia, być dać sobie zwierciadło, możliwość nie mającego końca potwierdzania istnienia. Śniący musi w siebie uwierzyć, by mieć możliwość kontynuowania snu, a cała „zewnętrzna” konfiguracja jest „grą” śniącego. Śniący jest głównym podmiotem i arbitrem owej gry i zdarzyć się może, że jego grą zainteresują się inni śniący, a przez ten sam fakt jego gra stanie się „twardą grą” &#8211; grą obowiązującą. Grą z zasadami, punktacją i finałem. Grą z obietnicą wygranej. Jak wiadomo siła dominuje słabość, siła używa i wtłacza w swój obieg.<br />
Silni śniący muszą używać i zasysać tych słabych by konstruować moc swojego snu dając mu żywotność i sens. Śniący żywią się uwagą innych, ponieważ bez nich nie mogą stworzyć królestwa swego snu, swej fortecy, nie mogą przypisać ci roli i nadać miejsca w rankingu. Dajemy moc urojeniom – poprzez uwagę i nadzieję. Improwizacja w kontakcie. Czasem robi się gęsto. Ogromny wir podświadomości wydobywa na powierzchnię niepojęte, nienazwane, nieokreślone – coś z czym zupełnie nie wiemy co zrobić. Logika zawodzi. Śnimy bezradni zapadając się w muł tych wrażeń – niewiadomych.</p>
<p>Wchodzimy w swoje sny, które są jak poziomy misternej konstrukcji. Są sale pełne ornamentów, czyste i lśniące, gotowe na wizyty i tak przewidywalne, że spotkanie jest tylko rytuałem, nawykiem, powtórzeniem – bla, bla, bla. Są sale pokazowe – swoiste galerie gotowych obrazów reprodukcji, półek pełnych książek, figurek, ciekawostek – całe to polukrowane przedstawienie „bogactwa swej osobowości”, inspiracji, insynuacji i indoktrynacji. Tam się spotykamy zazwyczaj przy pierwszym kontakcie, to jak sesja hipnozy, próby oczarowania siebie nawzajem, rzucenia klątwy, a być może zupełnie niewinnej próby wymiany wspomnianymi diamentami. Jednak który śniący zna samego siebie, który przejechał wszystkie piętra swej konstrukcji, był w każdym zakamarku piwnic i strychów, zajrzał pod każdy obraz, poznał fakturę ściany i powierzchnię lustra. Wystarcza nam prowizorka odszykowanych wizytowych pokoików z balkonami. Wystarczy spacer z kuchni do salonu, krótka wizyta na obrzeżach innego snu w granicach umówionych w regulaminie tego „świata szybkich i bezbolesnych wizyt”. Gwarancja bezpieczeństwa snu. Podziwiajmy to. Zaklaszczmy. Cmoknijmy. Wypijmy ciepłą czekoladę w odjebanym parku rozrywki w centrum naszego miasta. Pójdźmy do nowoczesnego kina na jakiś bezbolesny zastrzyk kolejnej porcji banału w 3D. Ponarzekajmy trochę w granicach przyzwoitości, by wzmocnić efekt oczekiwanego „nieznanego”, które już jest za rogiem i obłaskawi nas złotym deszczem. Po plecach pójdą delikatne ciarki. Lubimy deklarować sobie miłość i wielkie sprawy w ciepłych salonach, w wannach pełnych kwiatów o brzegach rozświetlonych świecami. W tej przyjemności chwilowej wizyty tkwi jednak dość ostry haczyk, wchodzi głęboko w wargi. Zostaje tam kiedy już wizyta dobiega końca. Coś cię ciągnie na zupełnie nieświadomym poziomie. Ten poziom to miliony ciemnych krętych korytarzy, ukrytych prawideł ruchu. Nie umiesz tego czytać. Nie znasz tych zasad, o tym się nie mówi. Powód jest kurewsko banalny – o tym się nie wie. Nie idź tam, nie zaglądaj – zagubienie masz jak w banku. Kiedy się otworzysz, granice bezpieczeństwa runą nagle i bezpowrotnie. Cały bezgraniczny wszechświat, tajemne księgi i wzory – objawi się. Świat pod światem, świat nad światem. Wybicie z koła. Zaburzenie snu. Świadomy Mgły śniący patrzy po raz pierwszy poza klatkę pod powiekami, zaczyna być Tu i Tam – jednocześnie. Jak to sprowadzić? Jak sprowadzić to nieskończone bogactwo na ten świat? Jak wbić bezgraniczne w klatkę by ją rozsadzić jednym pstryknięciem palcami. Jak przekładać niewyrażone na siatkę symboli, by poczuć smak – poza wątpliwością i spekulacją – jak umiejętnie rozsadzać ograniczenia by nie wzniecić pożogi? W więziennych bibliotekach jeszcze nie napisano na ten temat poradników, strażnicy nie potrafią udzielić rad, a naczelnik więzienia nie ma o tym bladego pojęcia. Jednak już znasz tajemną drogę. Odkrycie, że wiezienie jest manifestacją myślenia. Klatka jest odzwierciedleniem strachu przed własną mocą. Nikt nie stoi u drzwi. Żebrak toczy z żebra berło. Klucz był w dłoni od początku. Wyzwalająca myśl od śniącego do śniącego. Ten krąg się rozrasta jak płomień. Otwieramy się wzajemnie jak dobroduszni włamywacze, ponieważ wyśniliśmy, że tak właśnie ma być.</p>
<p>Jesteśmy posłańcami.</p>
<span style="text-align:center; display: block;"><a href="http://paradyzine.org/2011/10/04/mgla/"><img src="http://img.youtube.com/vi/ab1DIfDc2Jw/2.jpg" alt="" /></a></span>
<br />  <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gocomments/paradyzine.wordpress.com/8562/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/comments/paradyzine.wordpress.com/8562/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/godelicious/paradyzine.wordpress.com/8562/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/delicious/paradyzine.wordpress.com/8562/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gofacebook/paradyzine.wordpress.com/8562/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/facebook/paradyzine.wordpress.com/8562/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gotwitter/paradyzine.wordpress.com/8562/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/twitter/paradyzine.wordpress.com/8562/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gostumble/paradyzine.wordpress.com/8562/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/stumble/paradyzine.wordpress.com/8562/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/godigg/paradyzine.wordpress.com/8562/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/digg/paradyzine.wordpress.com/8562/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/goreddit/paradyzine.wordpress.com/8562/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/reddit/paradyzine.wordpress.com/8562/" /></a> <img alt="" border="0" src="http://stats.wordpress.com/b.gif?host=paradyzine.org&#038;blog=3701878&#038;post=8562&#038;subd=paradyzine&#038;ref=&#038;feed=1" width="1" height="1" />]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://paradyzine.org/2011/10/04/mgla/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
	
		<media:content url="http://1.gravatar.com/avatar/bd1fa142cb779c7eda36460cd646bd7f?s=96&#38;d=http%3A%2F%2Fs0.wp.com%2Fi%2Fmu.gif" medium="image">
			<media:title type="html">MARCIN PINIAK</media:title>
		</media:content>

		<media:content url="http://paradyzine.files.wordpress.com/2011/10/feedback_graf.jpg" medium="image">
			<media:title type="html">feedback_graf</media:title>
		</media:content>
	</item>
		<item>
		<title>P/A/U/Z/A</title>
		<link>http://paradyzine.org/2011/09/19/pauza/</link>
		<comments>http://paradyzine.org/2011/09/19/pauza/#comments</comments>
		<pubDate>Mon, 19 Sep 2011 18:55:04 +0000</pubDate>
		<dc:creator>MARCIN PINIAK</dc:creator>
				<category><![CDATA[MONOLOG]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://paradyzine.org/?p=8559</guid>
		<description><![CDATA[W gruncie rzeczy jesteś ruchomym celem. Ponieważ ktoś piszę tą historię, ktoś układa drewno pod stosem i składa słowa w twoich ustach, kiedy masz wrażenie, że mówisz „prawdę”. Owa „prawda” jak biała lilia wpięta w twoją krtań, z którą obnosisz się przed innymi i przed samym sobą. Jednak twoje kwestie nie należą do ciebie, choć&#160;&#8230; <a href="http://paradyzine.org/2011/09/19/pauza/">Read&#160;more</a><img alt="" border="0" src="http://stats.wordpress.com/b.gif?host=paradyzine.org&#038;blog=3701878&#038;post=8559&#038;subd=paradyzine&#038;ref=&#038;feed=1" width="1" height="1" />]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><a href="http://paradyzine.files.wordpress.com/2011/09/dscn0776.jpg"><img class="alignnone size-full wp-image-8560" title="DSCN0776" src="http://paradyzine.files.wordpress.com/2011/09/dscn0776.jpg?w=640&h=598" alt="" width="640" height="598" /></a></p>
<p>W gruncie rzeczy jesteś ruchomym celem. Ponieważ ktoś piszę tą historię, ktoś układa drewno pod stosem i składa słowa w twoich ustach, kiedy masz wrażenie, że mówisz „prawdę”. Owa „prawda” jak biała lilia wpięta w twoją krtań, z którą obnosisz się przed innymi i przed samym sobą. Jednak twoje kwestie nie należą do ciebie, choć możesz mieć „pewność”, że tak jest, „ktoś” kogo nie znasz, lub co pewniejsze nie zauważasz ponieważ jest „za blisko” naciąga te zwoje myśli na szpule słów i wciska „play”, albo kiedy udajesz, że słuchasz &#8211; „rec”. Trójkąt i koło. Trójkąt w kole i „stop” &#8211; kwadrat. Nie mam złudzeń, że mi tutaj do tych ruchomych taśm – coraz dalej, coraz bardziej nie po drodze. Choć bezpieczny azyl wydaje się już nie możliwy – jednak zawsze warto spróbować – zawsze warto dobrze walczyć – jak mawiał klasyk – nawet w przegranej sprawie. Nie wiem gdzie ty jesteś w tej wymyślonej historii, na jakim zakręcie, na której stronie tej sagi, jakie głazy taszczysz, lub jakim fascynacjom ulegasz w teraźniejszym rozdaniu znaczonych kart – kiedy rzucasz to przed sobą. Czy ja próbuję cię zainteresować? Przykuć uwagę, wskazać jakiś niewidoczny punkt – czuję ciebie w sobie. To dziwne. Dlatego wiem, że nawet kiedy odmówię udziału w Tym, To wejdzie we mnie ze zdwojoną mocą. Jedynym wyjściem jest wejście, a jedynym wejściem jest wyjście. Można też się zatrzymać na samej granicy przejścia. Dwie pionowe kreski – pauza. To dziwne. Słowa tracą sens, jednak oddech trwa, a tętno wciąż zachowuje puls.</p>
<p>Wychodzimy z siebie – jak kłęby kolorowego dymu, jak języki gęstej mgły. Byłem w tobie, kiedy ty byłaś we mnie, byłem wami, kiedy wy byliście mną. Wyjście – Wejście. Non – Stop. Pauza. Play. Tak się rozpoczyna księga Genesis. Te siedem następujących po sobie wzorów, szablonów myślenia. Jednak coś się wylewa, fala przychodzi spoza Układu Uzgodnienia, spoza scenariusza. Fala wzbiera w każdej komórce ciała i oceanu, w każdym potencjale niepomyślanej myśli. Jest tak ponieważ to czego nie wiemy, to czego nie czujemy, to czego nie dotykamy – jest nieskończone.</p>
<p>Pstrykam palcami. Przekraczam.</p>
<span style="text-align:center; display: block;"><a href="http://paradyzine.org/2011/09/19/pauza/"><img src="http://img.youtube.com/vi/WUJLwD9wWQs/2.jpg" alt="" /></a></span>
<br />  <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gocomments/paradyzine.wordpress.com/8559/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/comments/paradyzine.wordpress.com/8559/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/godelicious/paradyzine.wordpress.com/8559/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/delicious/paradyzine.wordpress.com/8559/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gofacebook/paradyzine.wordpress.com/8559/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/facebook/paradyzine.wordpress.com/8559/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gotwitter/paradyzine.wordpress.com/8559/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/twitter/paradyzine.wordpress.com/8559/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gostumble/paradyzine.wordpress.com/8559/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/stumble/paradyzine.wordpress.com/8559/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/godigg/paradyzine.wordpress.com/8559/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/digg/paradyzine.wordpress.com/8559/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/goreddit/paradyzine.wordpress.com/8559/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/reddit/paradyzine.wordpress.com/8559/" /></a> <img alt="" border="0" src="http://stats.wordpress.com/b.gif?host=paradyzine.org&#038;blog=3701878&#038;post=8559&#038;subd=paradyzine&#038;ref=&#038;feed=1" width="1" height="1" />]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://paradyzine.org/2011/09/19/pauza/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
	
		<media:content url="http://1.gravatar.com/avatar/bd1fa142cb779c7eda36460cd646bd7f?s=96&#38;d=http%3A%2F%2Fs0.wp.com%2Fi%2Fmu.gif" medium="image">
			<media:title type="html">MARCIN PINIAK</media:title>
		</media:content>

		<media:content url="http://paradyzine.files.wordpress.com/2011/09/dscn0776.jpg" medium="image">
			<media:title type="html">DSCN0776</media:title>
		</media:content>
	</item>
		<item>
		<title>BEZPŁODNE POLE</title>
		<link>http://paradyzine.org/2011/09/18/bezplodne-pole/</link>
		<comments>http://paradyzine.org/2011/09/18/bezplodne-pole/#comments</comments>
		<pubDate>Sun, 18 Sep 2011 12:19:59 +0000</pubDate>
		<dc:creator>MARCIN PINIAK</dc:creator>
				<category><![CDATA[MONOLOG]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://paradyzine.org/?p=8543</guid>
		<description><![CDATA[Kiedy nad pustynią krzyżują się prądy wiatrów, można ujrzeć niewidzialne, mieć przedsmak kolejnego ruchu pustynnego piachu. Zarodek już zdradza symptomy bestii, larwa otacza się pancerzem, zamiast motyla na świat wypełza ociekający toksycznymi sokami uwity w martwicy mózgu potwór. Kleszcz wessany w serce, ciemna linia przecina arterie życia, woli i współodczuwania. Współżycie – współumieranie – taniec&#160;&#8230; <a href="http://paradyzine.org/2011/09/18/bezplodne-pole/">Read&#160;more</a><img alt="" border="0" src="http://stats.wordpress.com/b.gif?host=paradyzine.org&#038;blog=3701878&#038;post=8543&#038;subd=paradyzine&#038;ref=&#038;feed=1" width="1" height="1" />]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><a href="http://paradyzine.files.wordpress.com/2011/09/dsc_4220.jpg"><img class="alignnone size-full wp-image-8544" title="DSC_4220" src="http://paradyzine.files.wordpress.com/2011/09/dsc_4220.jpg?w=640&h=661" alt="" width="640" height="661" /></a></p>
<p>Kiedy nad pustynią krzyżują się prądy wiatrów, można ujrzeć niewidzialne, mieć przedsmak kolejnego ruchu pustynnego piachu. Zarodek już zdradza symptomy bestii, larwa otacza się pancerzem, zamiast motyla na świat wypełza ociekający toksycznymi sokami uwity w martwicy mózgu potwór. Kleszcz wessany w serce, ciemna linia przecina arterie życia, woli i współodczuwania. Współżycie – współumieranie – taniec na pustyni. Współtłumienie – bezkresne dzieło betonowych paszcz, zagryzanie w samotniach betonowych klatek przy niedzielnym stole, podczas wigilii, seansu meczu o puchar. Rodzinne tajemnice, rodzinne niedomówienia, rodzinne mury jak zasieki kolczastego drutu. Okablowane relacje, toksyczne ścieki drążące tuleje pod porcelanowym talerzem i srebrną zastawą. Modlitwa zwyczajności, iluzja bezpieczeństwa, odbijanie nic nie znaczących słów nad pożogą śmierci trwającej od poczęcia w stadnym objazdowym cyrku unieruchomionym tymczasowo w tzw. Domu rodzinnym, cokolwiek to znaczy. Lew – kotek – podaje lewą łapkę, kiwa prawą nóżką, łapie obręcz – jak płonie. Jak grzeczny dostanie poszatkowane mięso zgniłej łani.</p>
<p><a href="http://paradyzine.files.wordpress.com/2011/09/cytatreich1.jpg"><img title="CYTATReich1" src="http://paradyzine.files.wordpress.com/2011/09/cytatreich1.jpg?w=640&h=287" alt="" width="640" height="287" /></a></p>
<p>To stąd rozrosło się to opuszczone, wyschnięte bezpłodne pole. To stąd rozpostarto ciemne zasłony i wywieszono te obrazy raju – niedorzeczne popłuczyny zlane w wyśniony frazes – tak jałowy jak ściskająca krtań fatamorgana, kiedy w roztrzęsionej dłoni pozostaje jedynie piach. Później wszyscy odwracają głowy, rozkładają ręce – a ty masz ochotę napierdalać siekierą w ten wybielony stół i te trzynaście skurwiałych potraw. Patrzcie na mnie kiedy do was mówię! Tu jestem! Tu!</p>
<p>Od kołyski po grób na tym samym krześle łaski, w tej samej egzekucyjnej sali tortur, na wprost rodzinnego lustra z tym samym zamrożonym kawałkiem serca młodego jagnięcia w pysku. Dom zalega we mgle, kręte fale schodów od piwnicy po dach. Zbutwiałe obszarpane swetry z dziurami, śmierdzące pończochy, odpadające cholewy z siedmiomilowych butów. Krucyfiksy nad drzwiami, umęczone ciało przybite do muru – otynkowanej ubojni. Płaty mięcha jadą na hakach, z grobów wsiąka trucizna, kiedy czyścisz pomnik z jesiennych liści, zapalasz znicz, dotykasz palcem ramion i serca. Do czego się modlisz? Na tym cmentarzu biły pioruny, jak dzwony. Jest tutaj – zaraz za tobą, przed tobą w tobie. Jest.</p>
<p><img class="alignnone size-full wp-image-8545" title="CYTATReich" src="http://paradyzine.files.wordpress.com/2011/09/cytatreich.jpg?w=640&h=312" alt="" width="640" height="312" /></p>
<p>Na ulicy wiatr porwał dziecięcy wózek w momencie kiedy na wąskiej drodze mijały się dwa wielkie jak ciężarne krowy tiry. Krople deszczu były jak płynny ołów – wprost w betonowe paszcze – do serca. Cała ziemia porosła chwastem, złogiem – nie zobaczysz tego, jeżeli nie zajrzysz pod skorupę, kilka metrów pod stopami – tam sieć zaciska pierścienie jak pięści. Soki umarłych – arterie dogorywającego organizmu. To wszystko to tylko pozory Życia – z obezwładniającą zimną konsekwencją w sekundowych sekwencjach pąk wbijany w beton, plutony ordynarnej armii pilnują, aby to nie rosło, nie wznosiło się ku słońcu i gwiazdom. Ta niewidzialna smycz ma długi zasięg – rozwija się latami i od czasu do czasu możesz poczuć smaganie na karku, ten mrożący krew świst.</p>
<p>Pamiętam jak siedziałem w oślej ławce w samym jebanym rogu izolatki, pamiętam jak wytaszczyli mnie na środek i wśród beczących zwał baraniny wytoczyli działa. Gęsty olej z żołądka delfina – maść na zmarszczki i odleżyny. Nie klękał jak wszyscy klękali, nie śpiewał kiedy chór wył psalmy, nie poszedł prosto tylko stoczył się ze skarpy wprost do morza.</p>
<p>Ten przedział w tym pociągu jest zatoczony i śmierdzi. Przepych bagaży, walizek z krokodylej skóry, powciskane mięso królików w przegrody jak książki do przedmiotów w tornistrze. Plastikowy jeżyk taszczy kolorowe mazaki.</p>
<p><a href="http://paradyzine.files.wordpress.com/2011/09/cytatreich3.jpg"><img class="alignnone size-full wp-image-8547" title="CYTATReich3" src="http://paradyzine.files.wordpress.com/2011/09/cytatreich3.jpg?w=640" alt=""   /></a></p>
<p>Ślimak na jezdni przed gąsienicą czołgu. Dzikie winogrona na murach jednostki wojskowej. Na tej dzisiejszej wieczerzy głównym daniem jest pasztet – wymieszane oczy, język, włosy i paznokcie, rodzinne fotografie i łodygi drzewa pokoleń. Kopiec wspomnień – suszone zioła niedokończonych opowieści, urwanych przed znakiem ostrzegawczym sag z niedokonanym morałem. Trzymaj szereg! Tam jest twoje krzesło podczas setnych urodzin, podłącz aparaturę, butlę z tlenem – stąd wprost zawieziemy cię na cmentarz, położysz się obok mamy, taty, żony pod płaczącą brzozą, albo wierzbą. Może pod plastikową palmą na pustyni. Wypuść soki – w krwiobieg chwastów, wzmocnij pole śmierci. Nie przejmuj się narodzisz się znów, zawładniesz kolejnym ciałem owcy, upadniesz w piach podczas połogu. Znów ujrzysz zimne światło świetlówek, poczujesz uderzenie siostry zakonnej. Powtórzysz to samo życie siedem miliardów razy z siedmioma miliardami twoich odbić w różnym stadium rozkładu.</p>
<p><a href="http://paradyzine.files.wordpress.com/2011/09/dsc_4266.jpg"><img class="alignnone size-full wp-image-8549" title="DSC_4266" src="http://paradyzine.files.wordpress.com/2011/09/dsc_4266.jpg?w=640&h=543" alt="" width="640" height="543" /></a></p>
<p>&nbsp;</p>
<p>Dostaniesz po raz kolejny bilet na przyjęcie, szpiczastą czapkę i czerwony nosek na gumce w zestawie z piszczałką. Usadowią cię na wprost cmentarza z kieliszkiem szampana i tortem na papierowym talerzu – paragonie za udział. Żryj! Pij! Ryj!</p>
<p>Sto lat! Sto! Milion sto! Zatem czas spojrzeć za okno – tam na bezkresne pola bitewne, gdzie dobrzy, poczciwi ludzie zakładają mundury i ostrzą siekiery – na pierwszy ogień pójdą sąsiedzi i ciotki w papilotach. Jak już będzie można wykonywać rozkazy czarnej zarazy, bez poczucia winy. Wszystko zostanie po raz kolejny usprawiedliwione – naturalnym odruchem przetrwania, prawem utrzymania władzy i porządku. Nauczyciel etyki dostanie klucze do sali tortur i medal za odwagę zadawania bólu. Znów zapłoną stosy i usłyszycie równy tupot wypastowanych oficerskich butów. Może staniesz na przeciw Tego z mieczem na plecach, pozbawiony lęku i złudzeń. Może będziesz chciał uciec, albo za cenę życia pozostaniesz martwy. To wszystko się zaczyna dużo wcześniej niż w sztabach dowodzenia. Synowie ojców, córki matek na wojnie dnia codziennego. Trzeba nadzwyczajnej uwagi, by zobaczyć jak to kiełkuje – kiedy odwracacie głowy sięgając po kolejną potrawę podczas ostatniej wieczerzy, albo rysując znak krzyża.</p>
<p>Czy ten pokarm jest błogosławiony? Te rady, rozkazy, wskazówki i obawy, cały obieg tresury. Matko boga powiedz czemu jestem martwy, czemu nie czuję serca?</p>
<p><a href="http://paradyzine.files.wordpress.com/2011/09/dsc_4207.jpg"><img class="alignnone size-full wp-image-8550" title="DSC_4207" src="http://paradyzine.files.wordpress.com/2011/09/dsc_4207.jpg?w=640&h=543" alt="" width="640" height="543" /></a></p>
<p>&nbsp;</p>
<p>Kto wychowuje żołnierzy matko? Kto składa karabiny matko? Kto ubija to cielę o brzasku ojcze? Zatem noszę w sobie ten grzech – pytanie. Wypowiem to kiedy nakryjesz stół białym jak szata zbawiciela obrusem. Podczas ostatniego posiłku patrzę na linie swoich dłoni. Linia życia, linia serca. Dotknę pępowiny. Matko powiedz – jak to jest żyć, wznosić się, tańczyć, płakać ze szczęścia, być wdzięcznym za każdy najsłabszy oddech. Jak to jest? Być żywym? Dlaczego nikt nigdy nie usiadł na tym pustym krześle przy czekającej zastawie z srebrnym nożem w dłoni? Kiedy rodzi się ta gwiazda? Na którym niebie? Dlaczego kiedy upada mam piach w ustach? Czy nie słyszysz, że ktoś puka do drzwi?</p>
<p><a href="http://paradyzine.files.wordpress.com/2011/09/cytatreich5.jpg"><img class="alignnone size-full wp-image-8548" title="CYTATReich5" src="http://paradyzine.files.wordpress.com/2011/09/cytatreich5.jpg?w=640" alt=""   /></a></p>
<p>Znów musimy oglądać wojnę w telewizji po kolędach. Słuchać tuczonego szkła na pasterkach, łamać się martwym ciałem. Potrafię już stać sam na tych nogach, sam zapiąć koszulę i ostrzyć brzytwę na pasku. Potrafię patrzeć w lustro i zbierać kwiaty na łące. Potrafię kopać groby i zasadzić drzewo. Potrafię być bez ruchu i złapać linę w locie. Potrafię patrzeć na ciebie kiedy ty odwracasz wzrok. Potrafię dotykać tak by było czuć. Czasem patrzę na tą „miłość” matko – która jest jedynie pordzewiałym strachem – gwoździem przytwierdzającym do ściany – skurwiałym lamentem świętych bez dusz. Nie złożę dłoni do tej modlitwy, dla świętego spokoju. Pismo święte nie ma kartek ani rozdziałów.</p>
<p>Czy nie słyszysz, że ktoś puka do drzwi?</p>
<p><a href="http://paradyzine.files.wordpress.com/2011/09/marcin_piniak_obywatel_szakal.pdf"><img class="alignnone size-medium wp-image-8553" title="Marcin_Piniak_obywatel_szak" src="http://paradyzine.files.wordpress.com/2011/09/marcin_piniak_obywatel_szak.jpg?w=212&h=300" alt="" width="212" height="300" /></a></p>
<p><strong>DODATKI SPECJALNE:</strong></p>
<span style="text-align:center; display: block;"><a href="http://paradyzine.org/2011/09/18/bezplodne-pole/"><img src="http://img.youtube.com/vi/0fy6mGRAtEw/2.jpg" alt="" /></a></span>
<p>&#8212;&#8211;</p>
<span style="text-align:center; display: block;"><a href="http://paradyzine.org/2011/09/18/bezplodne-pole/"><img src="http://img.youtube.com/vi/dxcA-8FJ9a4/2.jpg" alt="" /></a></span>
<br />  <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gocomments/paradyzine.wordpress.com/8543/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/comments/paradyzine.wordpress.com/8543/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/godelicious/paradyzine.wordpress.com/8543/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/delicious/paradyzine.wordpress.com/8543/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gofacebook/paradyzine.wordpress.com/8543/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/facebook/paradyzine.wordpress.com/8543/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gotwitter/paradyzine.wordpress.com/8543/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/twitter/paradyzine.wordpress.com/8543/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gostumble/paradyzine.wordpress.com/8543/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/stumble/paradyzine.wordpress.com/8543/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/godigg/paradyzine.wordpress.com/8543/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/digg/paradyzine.wordpress.com/8543/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/goreddit/paradyzine.wordpress.com/8543/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/reddit/paradyzine.wordpress.com/8543/" /></a> <img alt="" border="0" src="http://stats.wordpress.com/b.gif?host=paradyzine.org&#038;blog=3701878&#038;post=8543&#038;subd=paradyzine&#038;ref=&#038;feed=1" width="1" height="1" />]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://paradyzine.org/2011/09/18/bezplodne-pole/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
	
		<media:content url="http://1.gravatar.com/avatar/bd1fa142cb779c7eda36460cd646bd7f?s=96&#38;d=http%3A%2F%2Fs0.wp.com%2Fi%2Fmu.gif" medium="image">
			<media:title type="html">MARCIN PINIAK</media:title>
		</media:content>

		<media:content url="http://paradyzine.files.wordpress.com/2011/09/dsc_4220.jpg" medium="image">
			<media:title type="html">DSC_4220</media:title>
		</media:content>

		<media:content url="http://paradyzine.files.wordpress.com/2011/09/cytatreich1.jpg" medium="image">
			<media:title type="html">CYTATReich1</media:title>
		</media:content>

		<media:content url="http://paradyzine.files.wordpress.com/2011/09/cytatreich.jpg" medium="image">
			<media:title type="html">CYTATReich</media:title>
		</media:content>

		<media:content url="http://paradyzine.files.wordpress.com/2011/09/cytatreich3.jpg" medium="image">
			<media:title type="html">CYTATReich3</media:title>
		</media:content>

		<media:content url="http://paradyzine.files.wordpress.com/2011/09/dsc_4266.jpg" medium="image">
			<media:title type="html">DSC_4266</media:title>
		</media:content>

		<media:content url="http://paradyzine.files.wordpress.com/2011/09/dsc_4207.jpg" medium="image">
			<media:title type="html">DSC_4207</media:title>
		</media:content>

		<media:content url="http://paradyzine.files.wordpress.com/2011/09/cytatreich5.jpg" medium="image">
			<media:title type="html">CYTATReich5</media:title>
		</media:content>

		<media:content url="http://paradyzine.files.wordpress.com/2011/09/marcin_piniak_obywatel_szak.jpg?w=212" medium="image">
			<media:title type="html">Marcin_Piniak_obywatel_szak</media:title>
		</media:content>
	</item>
		<item>
		<title>BRAMA</title>
		<link>http://paradyzine.org/2011/09/10/brama/</link>
		<comments>http://paradyzine.org/2011/09/10/brama/#comments</comments>
		<pubDate>Sat, 10 Sep 2011 08:50:08 +0000</pubDate>
		<dc:creator>MARCIN PINIAK</dc:creator>
				<category><![CDATA[MONOLOG]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://paradyzine.org/?p=8521</guid>
		<description><![CDATA[Jadę na masce samochodu, po drodze potłuczonych szkieł. Za kierownicą siedzi kobieta, pyta o numer. 34. Wokół góry, wąwozy, skarpy. Wszystko faluje jak na pasie startowym. Nabieramy prędkości. Unosimy się nad odłamkami szkła. Nie czuję strachu, jedynie dziką rozkosz. Przekroczyłem granicę, tą cienką czerwoną linię bezpieczeństwa. Za tym punktem możesz zobaczyć jak rozgrywają grę, jak&#160;&#8230; <a href="http://paradyzine.org/2011/09/10/brama/">Read&#160;more</a><img alt="" border="0" src="http://stats.wordpress.com/b.gif?host=paradyzine.org&#038;blog=3701878&#038;post=8521&#038;subd=paradyzine&#038;ref=&#038;feed=1" width="1" height="1" />]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><a href="http://paradyzine.files.wordpress.com/2011/09/dscn0783.jpg"><img class="alignleft size-full wp-image-8522" title="DSCN0783" src="http://paradyzine.files.wordpress.com/2011/09/dscn0783.jpg?w=640&h=488" alt="" width="640" height="488" /></a></p>
<p>Jadę na masce samochodu, po drodze potłuczonych szkieł. Za kierownicą siedzi kobieta, pyta o numer. 34. Wokół góry, wąwozy, skarpy. Wszystko faluje jak na pasie startowym. Nabieramy prędkości. Unosimy się nad odłamkami szkła. Nie czuję strachu, jedynie dziką rozkosz. Przekroczyłem granicę, tą cienką czerwoną linię bezpieczeństwa. Za tym punktem możesz zobaczyć jak rozgrywają grę, jak wbrew twojej woli wpisują cię na listę. Za tą linią stoi egzekucyjny pluton, szczekają więzienne psy, a naczelnik więzienia ma pianę na ustach. Hieny ruszają w pościg, wygłodniałe suki na wysokości ogrodzenia. Jednak to teraz to ty decydujesz. Wyznaczasz parametry huraganu. </p>
<p>Zbierz te wszystkie łzy i uśmiechy do wiaderka. Przyjrzyj się w tym swojej twarzy. Ustaw wszystkie cienie prostopadle do lustra. Narysuj na szczycie własny krąg wyznacz własnych strażników płomienia. Przelewaj fale z dłoni w dłoń. Z łańcuchów zrób ruchome pochodnie. </p>
<p>Poza kontrolą biegną te drogi, spacer na klifie, po cienkiej linie – rozłóż delikatnie ramiona, zamknij oczy, puść, po pierwszej panice przychodzi spokój. Spokój niezwyciężonej góry podczas powodzi, spokój nasyconego drapieżnika, spokój dzikiej kozicy u wodopoju. Po raz pierwszy jesteś punktem styku. </p>
<p>Kiedy to wszystko już zacznie płonąć – będziesz językiem ognia, okiem cyklonu, niepohamowaną siłą wyroku. Kroplą dopełniającą czarę sprawiedliwości. </p>
<p>Nie ma miejsca tutaj w którym możecie się skryć. To wejdzie w każdy wydrążony korytarz pod skorupą strzelistych miast fortec, pod narządami waszych ciał. Król – hybryda przepalonych zwojów podzielonych na dwie półkule – odtańczy agonalny taniec upadku. </p>
<p>Zatem jeszcze masz chwilkę, możesz się zabawić w siebie. Wyszczekać swoje racje. Wskazać kogoś palcem, odbębnić ostatnią terapię, zjeść suszone owoce, zerwać jabłko z drzewa. Wylizać do końca puszkę pandory, spotkać zhańbionych wojowników po przegranej wojnie. Zamienić słowo –  &#8211; w imię ojca, syna i ducha. Otoczyć się drutem nadziei i wiary. Szukać niezatartych śladów w rozdeptanej świątyni. Szukać wody w wyschniętej studni.  </p>
<p>Kiedy ten pył wznosi się ku niebu wyrastają ci skrzydła.<br />
Kiedy ten płomień pnie się ku szczytom otwiera się droga.<br />
Kiedy tumany złotego piasku wzbijają się ku gwiazdom<br />
W spotkanej źrenicy ujrzysz wielką bramę.  </p>
<br />  <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gocomments/paradyzine.wordpress.com/8521/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/comments/paradyzine.wordpress.com/8521/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/godelicious/paradyzine.wordpress.com/8521/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/delicious/paradyzine.wordpress.com/8521/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gofacebook/paradyzine.wordpress.com/8521/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/facebook/paradyzine.wordpress.com/8521/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gotwitter/paradyzine.wordpress.com/8521/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/twitter/paradyzine.wordpress.com/8521/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gostumble/paradyzine.wordpress.com/8521/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/stumble/paradyzine.wordpress.com/8521/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/godigg/paradyzine.wordpress.com/8521/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/digg/paradyzine.wordpress.com/8521/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/goreddit/paradyzine.wordpress.com/8521/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/reddit/paradyzine.wordpress.com/8521/" /></a> <img alt="" border="0" src="http://stats.wordpress.com/b.gif?host=paradyzine.org&#038;blog=3701878&#038;post=8521&#038;subd=paradyzine&#038;ref=&#038;feed=1" width="1" height="1" />]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://paradyzine.org/2011/09/10/brama/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
	
		<media:content url="http://1.gravatar.com/avatar/bd1fa142cb779c7eda36460cd646bd7f?s=96&#38;d=http%3A%2F%2Fs0.wp.com%2Fi%2Fmu.gif" medium="image">
			<media:title type="html">MARCIN PINIAK</media:title>
		</media:content>

		<media:content url="http://paradyzine.files.wordpress.com/2011/09/dscn0783.jpg" medium="image">
			<media:title type="html">DSCN0783</media:title>
		</media:content>
	</item>
		<item>
		<title>SZPIK</title>
		<link>http://paradyzine.org/2011/09/09/szpik/</link>
		<comments>http://paradyzine.org/2011/09/09/szpik/#comments</comments>
		<pubDate>Fri, 09 Sep 2011 20:53:55 +0000</pubDate>
		<dc:creator>MARCIN PINIAK</dc:creator>
				<category><![CDATA[MONOLOG]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://paradyzine.org/?p=8515</guid>
		<description><![CDATA[Tyle światła, pastelowych pocztówek, aniołków z gipsu. Tyle uśmiechów, czułości, tych wznoszących pod samą Piotrową bramę rozmów. Każde poruszenie staje się znakiem, każdy napotkany człowiek wyrocznią. Przechylasz ten kielich – idziesz w dół lub w górę. Białe szaty, atłasowa skóra, wibracje słodkich zapewnień. Wejdziemy tam! Będziemy wybrani, wybawieni, wybarwieni, odtłuszczeni – harfa napina struny. Częstotliwość&#160;&#8230; <a href="http://paradyzine.org/2011/09/09/szpik/">Read&#160;more</a><img alt="" border="0" src="http://stats.wordpress.com/b.gif?host=paradyzine.org&#038;blog=3701878&#038;post=8515&#038;subd=paradyzine&#038;ref=&#038;feed=1" width="1" height="1" />]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><a href="http://paradyzine.files.wordpress.com/2011/09/dsc_1868.jpg"><img class="alignleft size-full wp-image-8516" title="DSC_1868" src="http://paradyzine.files.wordpress.com/2011/09/dsc_1868.jpg?w=640&h=438" alt="" width="640" height="438" /></a></p>
<p>Tyle światła, pastelowych pocztówek, aniołków z gipsu. Tyle uśmiechów, czułości, tych wznoszących pod samą Piotrową bramę rozmów. Każde poruszenie staje się znakiem, każdy napotkany człowiek wyrocznią. Przechylasz ten kielich – idziesz w dół lub w górę. Białe szaty, atłasowa skóra, wibracje słodkich zapewnień. Wejdziemy tam! Będziemy wybrani, wybawieni, wybarwieni, odtłuszczeni – harfa napina struny. Częstotliwość boskich drgań. Zawrót głowy.</p>
<p>Idę chodnikiem, mijam sklepy z alkoholem, budy z zwisającymi żebrami. Kupuję piwo i kiełbasę. Kupuję chleb. Spotykam świętego z różańcem na nadgarstku jak wsiada na motocykl. Znam go jednak on już mnie nie zna. Dziwi się, że podchodzę, że zaczepiam. Patrzy na kiełbasę i na piwo – wiem o czym myśli, wiem jak myśli.</p>
<p>Jest poranek po cudownej ceremonii, zeszliśmy piechotą tysiąc światów, byliśmy tam i wracamy.<br />
Próbuję dociec co się zmieniło. Czy błysk stał się bardziej jasny, czy skóra bardziej przeźroczysta. Po tej chwili jest kolejna. Muszę znów wracać na chodniki miasta, choć człowiek z którym gadałem tego ranka był gdzieś w odległych krajach, brał udział w tajemnych obrzędach, w pradawnych ceremoniach. Jest tutaj już tylko jedną nogą, drugą ma pod czwórką, na wycieraczce odległej planety.</p>
<p>Coś we mnie szuka. Lubię się temu przyjrzeć. Coś we mnie lubi sobie obiecać, lubi się karmić kryształami, rysować plany na przyszłość, dbać o duchową linię – coś we mnie oblepia się, formuje.<br />
Tak ostatnio miałem na to czas – czekać aż wzejdzie i uderzać. Karmić i głodzić. Patrzeć jak myśli o twoich włosach, o zapachu białej szałwii, jak rozkoszuje się kolejną fikcją, niedokonanym zbiorem cudownych zdarzeń. Znam to dobrze, jednak różnica polega teraz na tym, że natychmiast widzę tą twarz. Spragnioną uwagi maskę. Wiesz co teraz nastąpi, zdzieranie szkliwa do szpiku, przez mózg. Twoja obrona, wszystkie te fortele są daremne, mam to zapisane na dłoni.</p>
<p>Stać mnie na to by ofiarować ci trochę czasu. Chwilę na nowy makijaż. Zagrajmy jeszcze raz w chowanego – zbijanego. W zapach olejków i perfum, w nową kreację. Możesz chcieć nie chcieć. Możesz chcieć nie móc. Możesz spróbować z innej strony, tej tkliwej, delikatnej – tej pod łonowy włos. Utulimy się do snu, trzymając się za ręce, znów obiecamy sobie wiele rzeczy na przyszłość. Zawrzemy rozejm, powiemy sobie jak to nie jesteśmy cudowni i błyszczący. Jak lśnimy, jak pasujemy do siebie, jak dopełniamy przeznaczenie. I kiedy już uśniesz zerwę ci twarz. W każdy pomalowany paznokieć wbiję gwoźdź, otworzę wszystkie rany, wytrząsnę cały brokat, zdejmę ten bezmyślny uśmiech.</p>
<p>Kiedy odpowiadasz na cios oddaję ukłon. Ta ceremonia nie musi być wyświęcona ponieważ nie ma końca ani początku. Ta mądrość nie należy do słów i nie ma z nimi nic wspólnego. Nie potrzeba mi całej tej otoczki, tworzenia klimatu by popatrzeć na siebie. Robię to przez cały czas. Dlatego mogę iść własną drogą. Dlatego kiedy mnie uderzasz nie odparuję ciosu. Grasz już tak długo, że nieuchronnie opadniesz z sił i to jest dokładnie to na co czekam.</p>
<p>Mam tutaj ze sobą miecz. Proste, lśniące ostrze. Spotkamy się po drugiej stronie.</p>
<br />  <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gocomments/paradyzine.wordpress.com/8515/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/comments/paradyzine.wordpress.com/8515/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/godelicious/paradyzine.wordpress.com/8515/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/delicious/paradyzine.wordpress.com/8515/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gofacebook/paradyzine.wordpress.com/8515/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/facebook/paradyzine.wordpress.com/8515/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gotwitter/paradyzine.wordpress.com/8515/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/twitter/paradyzine.wordpress.com/8515/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gostumble/paradyzine.wordpress.com/8515/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/stumble/paradyzine.wordpress.com/8515/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/godigg/paradyzine.wordpress.com/8515/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/digg/paradyzine.wordpress.com/8515/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/goreddit/paradyzine.wordpress.com/8515/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/reddit/paradyzine.wordpress.com/8515/" /></a> <img alt="" border="0" src="http://stats.wordpress.com/b.gif?host=paradyzine.org&#038;blog=3701878&#038;post=8515&#038;subd=paradyzine&#038;ref=&#038;feed=1" width="1" height="1" />]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://paradyzine.org/2011/09/09/szpik/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
	
		<media:content url="http://1.gravatar.com/avatar/bd1fa142cb779c7eda36460cd646bd7f?s=96&#38;d=http%3A%2F%2Fs0.wp.com%2Fi%2Fmu.gif" medium="image">
			<media:title type="html">MARCIN PINIAK</media:title>
		</media:content>

		<media:content url="http://paradyzine.files.wordpress.com/2011/09/dsc_1868.jpg" medium="image">
			<media:title type="html">DSC_1868</media:title>
		</media:content>
	</item>
		<item>
		<title>MIECZ</title>
		<link>http://paradyzine.org/2011/09/09/miecz/</link>
		<comments>http://paradyzine.org/2011/09/09/miecz/#comments</comments>
		<pubDate>Fri, 09 Sep 2011 12:00:27 +0000</pubDate>
		<dc:creator>MARCIN PINIAK</dc:creator>
				<category><![CDATA[MONOLOG]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://paradyzine.org/?p=8512</guid>
		<description><![CDATA[Lubię jak mówisz – Prawda. Twoje usta składają się jak pierścienie. Kostka Rubika. Ile jest boków tej budowli, ile fos wokół fortecy, ile tam na zalewie. Nowy świat pożera popiół, krztusi się opływając w brokaty. Złota kula rozrywa tarczę, koło za kołem. Wieże strażnicze, lśniące karabiny, sznury pocisków jak czarne szarfy. W ogrodzie jest wiatrak.&#160;&#8230; <a href="http://paradyzine.org/2011/09/09/miecz/">Read&#160;more</a><img alt="" border="0" src="http://stats.wordpress.com/b.gif?host=paradyzine.org&#038;blog=3701878&#038;post=8512&#038;subd=paradyzine&#038;ref=&#038;feed=1" width="1" height="1" />]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><a href="http://paradyzine.files.wordpress.com/2011/09/img_3589.jpg"><img class="alignleft size-full wp-image-8513" title="IMG_3589" src="http://paradyzine.files.wordpress.com/2011/09/img_3589.jpg?w=640&h=483" alt="" width="640" height="483" /></a></p>
<p>Lubię jak mówisz – Prawda. Twoje usta składają się jak pierścienie. Kostka Rubika. Ile jest boków tej budowli, ile fos wokół fortecy, ile tam na zalewie. Nowy świat pożera popiół, krztusi się opływając w brokaty. Złota kula rozrywa tarczę, koło za kołem. Wieże strażnicze, lśniące karabiny, sznury pocisków jak czarne szarfy. W ogrodzie jest wiatrak. Nie możesz go zatrzymać.</p>
<p>Boli mnie wątroba kiedy czyścicie broń. Wypluwam kawałki ciała kiedy naciskacie spust. Siedzę tutaj z dala, na czarno – białym kocu na wprost okna, wlewam wodę do porcelanowej miski, zapalam świecę, okadzam palce i dłonie, lewy bok i prawy, serce. Widzę was, kiedy to wszystko już się skończy. Kiedy owinę was w białe prześcieradła kładąc obok tych, których pozbawiliście życia i nadziei. Zbiorę na dłoni waszą ślinę, krew i spermę. Utoczę z tego pomnik. Lubię czytać ostrzeżenia na truciznach zakończone wykrzyknikiem. Lubię patrzeć jak święci wracają do ziemi, a zbrukani siadają w ławach kościołów.</p>
<p>Lubię patrzeć jak rozdajecie nagrody, szczepienia przeciw wściekliźnie. Lubię patrzeć na wulkany tuż przed erupcją, kiedy ziemia drży pod stopami. Lubię patrzeć jak rozgrywacie tą orgię znacząc łona śliną. Wybijam rytm klaszcząc w dłonie.</p>
<p>Nie mogę spokojnie spać od dawna, być może od początku czasu. Pocę się w tych ciemnościach, przetaczając z jednej strony na drugą, otwieram żyły. Ten rytm otwiera drogę powrotu. Ta dłoń szuka w ciemności – ciepło – ciepło. Przepływ od ciała do ciała, wątła nić w labiryncie. Nie trzymaj mnie, nie twórz kolejnej zapory, nie tamuj nurtu rzeki, nie twórz zatok z ciepłą wodą – to w końcu zbutwieje, zmieni się w muł, a ty po raz kolejny utoniesz zasypiając z zadowolenia.</p>
<p>Idź dalej do kolejnej dłoni, daj to co masz najcenniejszego, cały swój skarb. To nie jest twoje – nie należy do nikogo. Kiedy to ściskasz w zaciśniętej pieści hordy dzikich armii palą wioski, a prawi palą na stosach braci i siostry, kiedy to kradniesz cały świat upada w agonii.</p>
<p>Jednak kiedy to oddajesz wzbogacając wszystkim co masz na spalonej ziemi wyrastają kwiaty, po suszy przychodzi deszcz, a ślepcy odzyskują wzrok.</p>
<p>Kiedy jem mięso, boli mnie głowa, pulsuje skroń, a wnyki otwierają gardła. To przepływa przeze mnie. Kiedy zabijasz długo odmawiam modlitwy, odcinając palec za palcem, wymiotuję zbutwiałym mięsem. Nie da się tego zmyć. Ten miecz ma długą historię cierpienia, był na wszystkich wojnach i salach tortur. Jest bardzo ostry. Ma dwie strony – jasną i ciemną, pierwsza spływa światłem, druga krwią. Pierwsza odcina twoją głowę kiedy rozpinasz wnyki, albo wskazujesz palcem, druga przebija moje serce kiedy zwyciężasz w nierównej walce.</p>
<p>Upadam na kolana na przeciw całej armii. To ostrze lśni w blasku słońca i księżyca. Krawędź wyznacza horyzont, nie możesz zobaczyć po której jestem stronie, w jakim idę kierunku. Widzisz tylko pustkę. Rant. Teraz twój ruch. Życie. Śmierć. Światło. Ciemność.</p>
<p>Dłoń na dłoni.</p>
<br />  <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gocomments/paradyzine.wordpress.com/8512/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/comments/paradyzine.wordpress.com/8512/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/godelicious/paradyzine.wordpress.com/8512/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/delicious/paradyzine.wordpress.com/8512/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gofacebook/paradyzine.wordpress.com/8512/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/facebook/paradyzine.wordpress.com/8512/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gotwitter/paradyzine.wordpress.com/8512/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/twitter/paradyzine.wordpress.com/8512/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gostumble/paradyzine.wordpress.com/8512/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/stumble/paradyzine.wordpress.com/8512/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/godigg/paradyzine.wordpress.com/8512/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/digg/paradyzine.wordpress.com/8512/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/goreddit/paradyzine.wordpress.com/8512/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/reddit/paradyzine.wordpress.com/8512/" /></a> <img alt="" border="0" src="http://stats.wordpress.com/b.gif?host=paradyzine.org&#038;blog=3701878&#038;post=8512&#038;subd=paradyzine&#038;ref=&#038;feed=1" width="1" height="1" />]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://paradyzine.org/2011/09/09/miecz/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
	
		<media:content url="http://1.gravatar.com/avatar/bd1fa142cb779c7eda36460cd646bd7f?s=96&#38;d=http%3A%2F%2Fs0.wp.com%2Fi%2Fmu.gif" medium="image">
			<media:title type="html">MARCIN PINIAK</media:title>
		</media:content>

		<media:content url="http://paradyzine.files.wordpress.com/2011/09/img_3589.jpg" medium="image">
			<media:title type="html">IMG_3589</media:title>
		</media:content>
	</item>
		<item>
		<title>GŁUPIEC</title>
		<link>http://paradyzine.org/2011/09/09/glupiec/</link>
		<comments>http://paradyzine.org/2011/09/09/glupiec/#comments</comments>
		<pubDate>Fri, 09 Sep 2011 11:55:45 +0000</pubDate>
		<dc:creator>MARCIN PINIAK</dc:creator>
				<category><![CDATA[MONOLOG]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://paradyzine.org/?p=8509</guid>
		<description><![CDATA[Szlak jest oznaczony. Droga wciąż pod górę, serpentyna wzniesień, chwil zapierających dech w piersiach. Tak bardzo chce się to objąć, zachować, ukraść na później, trzymać na czarną godzinę upadku ze skarpy, urwanej liny, rosnącego lęku. Rozrzucasz karty tarota jak pawie pióra, siedząc na wydmie. Głupiec – Świat. Księżyc – Śmierć. Wisielec. Sprawiedliwość. Czarna szarfa na&#160;&#8230; <a href="http://paradyzine.org/2011/09/09/glupiec/">Read&#160;more</a><img alt="" border="0" src="http://stats.wordpress.com/b.gif?host=paradyzine.org&#038;blog=3701878&#038;post=8509&#038;subd=paradyzine&#038;ref=&#038;feed=1" width="1" height="1" />]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><a href="http://paradyzine.files.wordpress.com/2011/09/hands.jpg"><img class="alignleft size-full wp-image-8510" title="HANDS" src="http://paradyzine.files.wordpress.com/2011/09/hands.jpg?w=640&h=831" alt="" width="640" height="831" /></a></p>
<p>Szlak jest oznaczony. Droga wciąż pod górę, serpentyna wzniesień, chwil zapierających dech w piersiach. Tak bardzo chce się to objąć, zachować, ukraść na później, trzymać na czarną godzinę upadku ze skarpy, urwanej liny, rosnącego lęku. Rozrzucasz karty tarota jak pawie pióra, siedząc na wydmie. Głupiec – Świat. Księżyc – Śmierć. Wisielec.</p>
<p>Sprawiedliwość. Czarna szarfa na oczach. Balast nierównych obciążeń. Południe – Północ. Karty są znaczone, oszustwo oczywiste, każdy kolejny ruch przewidywalny – wyżłobione znaki na modrzewiach. Ciało nie przyjmuje pokarmu, odmawia posłuszeństwa. Ciało nie ma kierunku na tym szlaku, nie ma góry do zdobycia i granicy do przekroczenia, nie czuje tego triumfu talii kart.</p>
<p>Jeździec bez głowy upada na bagnach, kiedy już prawie jest u celu, kiedy zza gęstych chmur wyłania się utracone Królestwo. Kiedy Królowa stoi u wejścia machając chustką na powitanie obiecując upragnione spełnienie i komnaty pełne złotych monet i kolii drogocennych kamieni. Kiedy weselny ogród jest gotów na przyjęcie gości, a pałacowi muzykanci stroją instrumenty.</p>
<p>Z tyłu na szlaku biegnie Joker. Chowa się za tronem. W jednej ręce ma miecz w drugiej puszkę czerwonej farby. Jednym szybkim ruchem odcina twoją głowę, zmienia ślad na modrzewiu wprowadzając błąd. Siedzi za kurtyną po turecku potrząsając grzechotkami, kiedy aktorzy gubią rytm i rolę. Bije brawo w najmniej odpowiednim momencie, płacze kiedy się śmiejesz. Przecina więzy i sznury, ma lewy but na prawej nodze.</p>
<p>Rozkłada karty jak scenariusze przyszłych zdarzeń. Zna przeznaczenie gwiazd w konstelacji Głupca, ten odwieczny ceremoniał Zmiany. Jest pustą kartą. Kartą do której pasuje wszystko, odwiecznym potencjałem, tą chwilą pomiędzy upadkiem i wzlotem, tumanem kurzu po skończonej bitwie, ramą obrazu, szczyptą soli w oku. Możesz na nim wieszać wszystkie psy, przybić go do ściany, taszczyć po bezkresnych polach, sadzać na wszystkich sądowych salach. Możesz wydać wyrok Śmierci. Zebrać całe miasto na rynku pod szubienicą. Odczytać wszystkie zarzuty świata.</p>
<p>Przyjmie To. Patrząc wam prosto w oczy. Nie wytrzymasz tego śmiechu. Kiedy pęka siódmy krąg kręgosłupa przychodzi noc z piorunami. Niewinni podrzucają monety, dzieci patrzą w gwiazdy. Bojaźliwi proszą o łaskę, a królowie stają się nadzy. Obrotowe drzwi zataczają okrąg – widzowie, aktorzy, statyści. Na zmianę. Dziś być może odegramy ten spektakl specjalnie dla ciebie i o tobie. Dostaniesz główną rolę. Będziesz kim chcesz i jak chcesz. Zagramy to jakiś czas, zatrudnimy klakierów i sprzątaczki. Tylko powiedź czego tak naprawdę chcesz. Wytłumacz dlaczego. Kończymy zawsze kiedy mówisz – nie wiem.</p>
<p>Pozwalamy ci odejść, zrzucić szaty i scenariusze. Mamy dla ciebie wschód słońca w szklanej kuli. Wszyscy wśród nas odegrali już główną rolę i zeszli ze sceny. Zatem podium czeka na ciebie. Jednak musisz wiedzieć jedno:</p>
<p>Nie wytrzymasz tego śmiechu.</p>
<br />  <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gocomments/paradyzine.wordpress.com/8509/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/comments/paradyzine.wordpress.com/8509/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/godelicious/paradyzine.wordpress.com/8509/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/delicious/paradyzine.wordpress.com/8509/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gofacebook/paradyzine.wordpress.com/8509/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/facebook/paradyzine.wordpress.com/8509/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gotwitter/paradyzine.wordpress.com/8509/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/twitter/paradyzine.wordpress.com/8509/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gostumble/paradyzine.wordpress.com/8509/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/stumble/paradyzine.wordpress.com/8509/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/godigg/paradyzine.wordpress.com/8509/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/digg/paradyzine.wordpress.com/8509/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/goreddit/paradyzine.wordpress.com/8509/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/reddit/paradyzine.wordpress.com/8509/" /></a> <img alt="" border="0" src="http://stats.wordpress.com/b.gif?host=paradyzine.org&#038;blog=3701878&#038;post=8509&#038;subd=paradyzine&#038;ref=&#038;feed=1" width="1" height="1" />]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://paradyzine.org/2011/09/09/glupiec/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
	
		<media:content url="http://1.gravatar.com/avatar/bd1fa142cb779c7eda36460cd646bd7f?s=96&#38;d=http%3A%2F%2Fs0.wp.com%2Fi%2Fmu.gif" medium="image">
			<media:title type="html">MARCIN PINIAK</media:title>
		</media:content>

		<media:content url="http://paradyzine.files.wordpress.com/2011/09/hands.jpg" medium="image">
			<media:title type="html">HANDS</media:title>
		</media:content>
	</item>
		<item>
		<title>OGIEŃ</title>
		<link>http://paradyzine.org/2011/09/08/ogien/</link>
		<comments>http://paradyzine.org/2011/09/08/ogien/#comments</comments>
		<pubDate>Thu, 08 Sep 2011 20:25:14 +0000</pubDate>
		<dc:creator>MARCIN PINIAK</dc:creator>
				<category><![CDATA[MONOLOG]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://paradyzine.org/?p=8505</guid>
		<description><![CDATA[To nie prawda mistrzu, że nie masz nic do stracenia. Nie prawda. Lubię patrzeć na twoje nabrzmiałe żyły na starych dłoniach, wyglądają jak pasma usypanego żwiru, jak pagórki piasku na pustyni. Słucham kiedy stukają koraliki – stuk, stuk – jeden po drugim. Gdzie się teraz wznosisz mistrzu? Kiedy spokojnym wzrokiem odmierzasz czas, kiedy głaszczesz burego&#160;&#8230; <a href="http://paradyzine.org/2011/09/08/ogien/">Read&#160;more</a><img alt="" border="0" src="http://stats.wordpress.com/b.gif?host=paradyzine.org&#038;blog=3701878&#038;post=8505&#038;subd=paradyzine&#038;ref=&#038;feed=1" width="1" height="1" />]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><a href="http://paradyzine.files.wordpress.com/2011/09/zdjc499cie015.jpg"><img class="alignleft size-full wp-image-8507" title="Zdjęcie015" src="http://paradyzine.files.wordpress.com/2011/09/zdjc499cie015.jpg?w=640&h=828" alt="" width="640" height="828" /></a></p>
<p>To nie prawda mistrzu, że nie masz nic do stracenia. Nie prawda. Lubię patrzeć na twoje nabrzmiałe żyły na starych dłoniach, wyglądają jak pasma usypanego żwiru, jak pagórki piasku na pustyni. Słucham kiedy stukają koraliki – stuk, stuk – jeden po drugim. Gdzie się teraz wznosisz mistrzu? Kiedy spokojnym wzrokiem odmierzasz czas, kiedy głaszczesz burego kundla po pysku, kiedy gotujesz herbatę. Tam nad świątynią latają samoloty bojowe, jak ziarna ryżu upadają bomby, tam nad świątynią na wzgórzach osły niosą proso i mąkę, biegają nagie dzieci. Tam pod świątynią wiatr rozrzuca kurhany, a kamienie toczą lawinę. Na chwilę zasypiasz, odchylasz głowę – wiem, wiem – to nie sen. Mrużysz oczy, szepczesz. Taniec mgieł nad torfowiskiem, trzciny uginają się nad jeziorem, lotos próbuje przebić lustro wody.</p>
<p>Pluję ci w twarz mistrzu. Uderzam pięścią, chory od twojego spokoju, wściekły i zły, rozdzieram twoje szaty mistrzu, burzę ołtarz. Rozrzucam to ciało. Ten złoty pył, wszystkie drogi, wszystkie myśli, wszystkie nauki. Kiedy to spływa, kiedy powraca po tej nieruchomej wędrówce, widzę cię tam mistrzu jak palisz kadzidła po zmroku, okrążasz budowle, karmisz owce i kozy. Jak kładziesz dłonie na wiatr wzmagając burzę, jak pocierasz kamienie – wielki jasny płomień. Jak klaszcząc w dłonie przywołujesz deszcz.</p>
<p>Zamykasz wszechświat w dłoni. Otwierasz okno, wiatr rozwiewa święte teksty po klepisku, łapiesz mnie za rękę prowadząc na środek tego świata. W samo centrum. Układasz stos. Obchodzisz to kilka razy dzwoniąc dzwonkiem. Zrzucasz szatę, twoje ciało jest ciałem dziecka. Wchodzisz w sam środek kręgu. Masz wszędzie blizny. Wzniecasz ogień.</p>
<p>Płoniesz.</p>
<br />  <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gocomments/paradyzine.wordpress.com/8505/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/comments/paradyzine.wordpress.com/8505/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/godelicious/paradyzine.wordpress.com/8505/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/delicious/paradyzine.wordpress.com/8505/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gofacebook/paradyzine.wordpress.com/8505/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/facebook/paradyzine.wordpress.com/8505/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gotwitter/paradyzine.wordpress.com/8505/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/twitter/paradyzine.wordpress.com/8505/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gostumble/paradyzine.wordpress.com/8505/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/stumble/paradyzine.wordpress.com/8505/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/godigg/paradyzine.wordpress.com/8505/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/digg/paradyzine.wordpress.com/8505/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/goreddit/paradyzine.wordpress.com/8505/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/reddit/paradyzine.wordpress.com/8505/" /></a> <img alt="" border="0" src="http://stats.wordpress.com/b.gif?host=paradyzine.org&#038;blog=3701878&#038;post=8505&#038;subd=paradyzine&#038;ref=&#038;feed=1" width="1" height="1" />]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://paradyzine.org/2011/09/08/ogien/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
	
		<media:content url="http://1.gravatar.com/avatar/bd1fa142cb779c7eda36460cd646bd7f?s=96&#38;d=http%3A%2F%2Fs0.wp.com%2Fi%2Fmu.gif" medium="image">
			<media:title type="html">MARCIN PINIAK</media:title>
		</media:content>

		<media:content url="http://paradyzine.files.wordpress.com/2011/09/zdjc499cie015.jpg" medium="image">
			<media:title type="html">Zdjęcie015</media:title>
		</media:content>
	</item>
		<item>
		<title>KLASZTOR</title>
		<link>http://paradyzine.org/2011/09/08/klasztor/</link>
		<comments>http://paradyzine.org/2011/09/08/klasztor/#comments</comments>
		<pubDate>Thu, 08 Sep 2011 16:19:36 +0000</pubDate>
		<dc:creator>MARCIN PINIAK</dc:creator>
				<category><![CDATA[MONOLOG]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://paradyzine.org/?p=8502</guid>
		<description><![CDATA[Ten klasztor był ukryty w mysiej dziurze. Ołtarz był z żółtego sera, pełno dziur. Woskowe świece z mysich uszu. Nie było szat, ani obrazów, nie było witraży i kadzielnic. Nie śpiewano tam pieśni ku chwale kogokolwiek, nie składano rąk. Nie obmywano stóp, nie robiono znaku krzyża. Nie bito pokłonów. Nie mamrotano mantr, nie ćwiczono jogi&#160;&#8230; <a href="http://paradyzine.org/2011/09/08/klasztor/">Read&#160;more</a><img alt="" border="0" src="http://stats.wordpress.com/b.gif?host=paradyzine.org&#038;blog=3701878&#038;post=8502&#038;subd=paradyzine&#038;ref=&#038;feed=1" width="1" height="1" />]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><a href="http://paradyzine.files.wordpress.com/2011/09/dsc_7543.jpg"><img class="alignleft size-full wp-image-8503" title="DSC_7543" src="http://paradyzine.files.wordpress.com/2011/09/dsc_7543.jpg?w=640&h=436" alt="" width="640" height="436" /></a></p>
<p>Ten klasztor był ukryty w mysiej dziurze. Ołtarz był z żółtego sera, pełno dziur. Woskowe świece z mysich uszu. Nie było szat, ani obrazów, nie było witraży i kadzielnic. Nie śpiewano tam pieśni ku chwale kogokolwiek, nie składano rąk. Nie obmywano stóp, nie robiono znaku krzyża. Nie bito pokłonów. Nie mamrotano mantr, nie ćwiczono jogi oczu, śmiechu czy czegoś tam jeszcze. Nie było spowiedzi indywidualnej ani zbiorowej. Grzechy już dawno zostały odpuszczone, może nawet nigdy ich nie było. Nie było kapłanów w szpiczastych kapturach i ozdobnych relikwiarzy. Nie klęczano na twardych ławach, nie czytano psalmów, sutr i gat. Wszystkie paciorki różańców rozsypały się pewnego dnia i kryształowe kulki połyskiwały wszędzie.</p>
<p>Myszki grały nimi w piłkę. W kosza, a nawet w hokeja. Zamiast opłatka zjadano ser z ołtarza. Śmiano się kiedy bił dzwon. Robiono psikusy, strojono żarty. Myszki tańczyły podczas świąt, które notabene były codziennie, ba co sekundę. Rysowano pastelami piekło w niebie i niebo w piekle. Czasem jakaś myszka zapragnęła odbyć pokutę&#8230;</p>
<p>Wtedy zbierało się kilka kryształowych kulek i grano w kręgle. Nie bano się tam kotów, ponieważ tak naprawdę też były myszkami. Dziwne, nie wiadomo jak to wytłumaczyć, nawet najstarsze myszy nie potrafią tego zrobić – jednak każdy tam to wiedział, rozumiał to zupełnie naturalnie.<br />
Pod światem świat, scena pod sceną, obraz pod obrazem.</p>
<p>Gdzieś tam w odległych krainach toczono wojny, kupowano złoto, sadzono pomidory. Gdzieś tam w odległych rzekach łowiono ryby, szło się po górach i pustyniach, koczowało pod gołym niebem kiedy ostry piasek smagał twarz. Księżniczki wyczekiwały księcia, królowie liczyli diamenty w koronach, stare kobiety piekły chleb z sezamem. Gdzieś tam samotnicy nosili wodę z górskiej studni, a uczeni zapisywali nowe księgi. Pod światem świat.</p>
<p>Nie wiedzieli o sobie wzajemnie. Do czasu kiedy ich drogi dziwnym trafem splotły się. W pierwszej chwili spotkania źrenic – ciepło, ciepło, otworzył się świat pod światem, scena pod sceną, obraz pod obrazem. Trwało to krótko – przez całą wieczność.</p>
<p>Kiedy pielgrzym wyrusza w drogę na niebie kołują ptaki, w strumieniach połyskują ryby. Kiedy myszki odprawiają świętą mszę – zaczynasz się uśmiechać.</p>
<p>Kiedy zasiew wyda plon – otworzysz serce.</p>
<br />  <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gocomments/paradyzine.wordpress.com/8502/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/comments/paradyzine.wordpress.com/8502/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/godelicious/paradyzine.wordpress.com/8502/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/delicious/paradyzine.wordpress.com/8502/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gofacebook/paradyzine.wordpress.com/8502/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/facebook/paradyzine.wordpress.com/8502/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gotwitter/paradyzine.wordpress.com/8502/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/twitter/paradyzine.wordpress.com/8502/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gostumble/paradyzine.wordpress.com/8502/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/stumble/paradyzine.wordpress.com/8502/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/godigg/paradyzine.wordpress.com/8502/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/digg/paradyzine.wordpress.com/8502/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/goreddit/paradyzine.wordpress.com/8502/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/reddit/paradyzine.wordpress.com/8502/" /></a> <img alt="" border="0" src="http://stats.wordpress.com/b.gif?host=paradyzine.org&#038;blog=3701878&#038;post=8502&#038;subd=paradyzine&#038;ref=&#038;feed=1" width="1" height="1" />]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://paradyzine.org/2011/09/08/klasztor/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
	
		<media:content url="http://1.gravatar.com/avatar/bd1fa142cb779c7eda36460cd646bd7f?s=96&#38;d=http%3A%2F%2Fs0.wp.com%2Fi%2Fmu.gif" medium="image">
			<media:title type="html">MARCIN PINIAK</media:title>
		</media:content>

		<media:content url="http://paradyzine.files.wordpress.com/2011/09/dsc_7543.jpg" medium="image">
			<media:title type="html">DSC_7543</media:title>
		</media:content>
	</item>
		<item>
		<title>KRWAWNIK</title>
		<link>http://paradyzine.org/2011/09/08/krwawnik/</link>
		<comments>http://paradyzine.org/2011/09/08/krwawnik/#comments</comments>
		<pubDate>Thu, 08 Sep 2011 16:14:07 +0000</pubDate>
		<dc:creator>MARCIN PINIAK</dc:creator>
				<category><![CDATA[MONOLOG]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://paradyzine.org/?p=8499</guid>
		<description><![CDATA[Kształty wychodzą z mroku, od dołu ku górze. Ta pieśń to wydobywa, oplata złotą siecią. W parkanach ożywają pomniki, schodzą z cokołów – nagie ciała rodzą bukiety dzikich kwiatów. Trzy łodygi krwawnika. Linia za linią. Wyrocznia nie zostawia złudzeń. Smak oliwy w ustach, spływa w dół korytarzem, rozgrzewa – imbir. Woda z cynamonem, nadgryzione jabłko.&#160;&#8230; <a href="http://paradyzine.org/2011/09/08/krwawnik/">Read&#160;more</a><img alt="" border="0" src="http://stats.wordpress.com/b.gif?host=paradyzine.org&#038;blog=3701878&#038;post=8499&#038;subd=paradyzine&#038;ref=&#038;feed=1" width="1" height="1" />]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><a href="http://paradyzine.files.wordpress.com/2011/09/dsc_7415.jpg"><img class="alignleft size-full wp-image-8500" title="DSC_7415" src="http://paradyzine.files.wordpress.com/2011/09/dsc_7415.jpg?w=640&h=436" alt="" width="640" height="436" /></a></p>
<p>Kształty wychodzą z mroku, od dołu ku górze. Ta pieśń to wydobywa, oplata złotą siecią. W parkanach ożywają pomniki, schodzą z cokołów – nagie ciała rodzą bukiety dzikich kwiatów. Trzy łodygi krwawnika. Linia za linią. Wyrocznia nie zostawia złudzeń. Smak oliwy w ustach, spływa w dół korytarzem, rozgrzewa – imbir. Woda z cynamonem, nadgryzione jabłko. Liście drzewa za domem nachodzą żółcią, skorupa jajka – rozchlastany embrion. Nie chce mi się wychodzić na ulice, przedzierać się. Kończy się tytoń i impulsy internetu. Kończy się czas. Ustawiam zegary we wszystkich kierunkach świata, na samym środku stawiając świecę. Słucham. Patrzę. Dotykam skorup – twardych szkliw oczu. Następna lina podzielona na pół. Chodzę boso po drewnianej podłodze przez zaspy trutki na szczury.</p>
<p>Mijam stragany zatrutych owoców, kaplice bożej męki, kobiety wznoszące lament ku niebu. Jest coraz ciemniej, robi się zimno, pułap zmniejsza odległość. Masz wrażenie, że możesz tego dotknąć opuszkami palców, smagać rzęsami, zatopić twarz. Jak gęsta ciecz, sandałowy albo cedrowy olejek, tlące się kadzidło, cienka stróżka dymu wędrująca leniwie do sufitu. Lampa o pięciu światłach, kolorowe żarówki. Po chodnikach serca chodzą czarne koty.</p>
<p>Tak skrywam się tutaj. Pod strumieniem wody, na kolanach wciskając dłoń w dłoń. Czekam. Woda jest raz gorąca raz zimna, płynie po kręgosłupie w dół ku ujściu w wasze usta, oddaje wszystkie pożyczone pieniądze i obietnice, pakuję prezenty w aluminiowe torby z czerwoną kokardą. Roztapiam wosk. Palcem na szybie piszę życzenia. Wszystkiego dobrego. Miłości. Dobra. Pokoju. Zgody. Odwagi. Opuście dłonie i świątynie. Połóżcie palce na sierści bezdomnych psów, na plecach bezdomnych ludzi, dotknijcie małych stóp dzieci. To takie proste.</p>
<p>Pozwólcie na płacz w ciemności. Na radość w świetle. Babie lato pokrywa schody wypełnia zabłocone kontury śladów. Kto tu był? W tym gąszczu zdarzeń, głaszcząc ściany labiryntu idąc na oślep na czworakach, upadając, wstając – kto prosił o jałmużnę pod bramą świątyni tonąc w pomyjach wody święconej? Kto ściągnął to ciało z krzyża i uzdrowił? Kto?</p>
<p>Kroję chleb na trzynaście części. Słucham tam tamów, w odległych wioskach rozpalają ogień, kłębiska iskier. Zaczynają taniec wieczności w kręgu. Trzymają się mocno za ręce. Lubię na to patrzeć, lubię to czuć, obserwować te roztańczone ciała iskier. Przykucnąć na brzegu i czuć wiatr opadającej fali. Czuć drobiny piasku pod stopami. Wreszcie rozłożyć dłonie i upaść.</p>
<p>Nie mam planów na jutro oprócz gotowanej kawy. Szczypty goździków. Rzucam trzy łodygi krwawnika. Trzy linie. Trzy. Otwieram notes, wyglądam przez okno, dzieci patykiem rysują koło.<br />
Po pordzewiałych szynach jedzie tramwaj, łyżeczka od herbaty drży na stole.</p>
<p>Trwa to jednak tylko chwilę.</p>
<br />  <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gocomments/paradyzine.wordpress.com/8499/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/comments/paradyzine.wordpress.com/8499/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/godelicious/paradyzine.wordpress.com/8499/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/delicious/paradyzine.wordpress.com/8499/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gofacebook/paradyzine.wordpress.com/8499/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/facebook/paradyzine.wordpress.com/8499/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gotwitter/paradyzine.wordpress.com/8499/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/twitter/paradyzine.wordpress.com/8499/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gostumble/paradyzine.wordpress.com/8499/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/stumble/paradyzine.wordpress.com/8499/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/godigg/paradyzine.wordpress.com/8499/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/digg/paradyzine.wordpress.com/8499/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/goreddit/paradyzine.wordpress.com/8499/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/reddit/paradyzine.wordpress.com/8499/" /></a> <img alt="" border="0" src="http://stats.wordpress.com/b.gif?host=paradyzine.org&#038;blog=3701878&#038;post=8499&#038;subd=paradyzine&#038;ref=&#038;feed=1" width="1" height="1" />]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://paradyzine.org/2011/09/08/krwawnik/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
	
		<media:content url="http://1.gravatar.com/avatar/bd1fa142cb779c7eda36460cd646bd7f?s=96&#38;d=http%3A%2F%2Fs0.wp.com%2Fi%2Fmu.gif" medium="image">
			<media:title type="html">MARCIN PINIAK</media:title>
		</media:content>

		<media:content url="http://paradyzine.files.wordpress.com/2011/09/dsc_7415.jpg" medium="image">
			<media:title type="html">DSC_7415</media:title>
		</media:content>
	</item>
		<item>
		<title>ZŁOTE MIASTO</title>
		<link>http://paradyzine.org/2011/09/08/zlote-miasto/</link>
		<comments>http://paradyzine.org/2011/09/08/zlote-miasto/#comments</comments>
		<pubDate>Thu, 08 Sep 2011 07:01:55 +0000</pubDate>
		<dc:creator>MARCIN PINIAK</dc:creator>
				<category><![CDATA[MONOLOG]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://paradyzine.org/?p=8496</guid>
		<description><![CDATA[Śniło mi się złote miasto. To było z góry, jakbym leciał samolotem, koryto szerokiej rzeki, być może tuż przed wielkim rozlewiskiem wszystkich rzek wszechświata. Tuż przed bezmiarem wszystkich myśli. Była mgła, dość gęsta, leżała nisko, wilgoć sączyła się ku słońcu. Milion tęcz oplatało nadgarstki szczytów. Czuć było spokój, piękno, to było tak mocne, że trzeba&#160;&#8230; <a href="http://paradyzine.org/2011/09/08/zlote-miasto/">Read&#160;more</a><img alt="" border="0" src="http://stats.wordpress.com/b.gif?host=paradyzine.org&#038;blog=3701878&#038;post=8496&#038;subd=paradyzine&#038;ref=&#038;feed=1" width="1" height="1" />]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><a href="http://paradyzine.files.wordpress.com/2011/09/dsc_1861.jpg"><img class="alignleft size-full wp-image-8497" title="DSC_1861" src="http://paradyzine.files.wordpress.com/2011/09/dsc_1861.jpg?w=640&h=436" alt="" width="640" height="436" /></a></p>
<p>Śniło mi się złote miasto. To było z góry, jakbym leciał samolotem, koryto szerokiej rzeki, być może tuż przed wielkim rozlewiskiem wszystkich rzek wszechświata. Tuż przed bezmiarem wszystkich myśli. Była mgła, dość gęsta, leżała nisko, wilgoć sączyła się ku słońcu. Milion tęcz oplatało nadgarstki szczytów. Czuć było spokój, piękno, to było tak mocne, że trzeba było płakać i tańczyć. Trudno wytrzymać takie piękno, uczucie jakby wszystko eksplodowało, każda jedna komórka ciała. O świcie miliardy ptaków wzbiły się do lotu pokrywając całe niebo. Wszystkie wulkany świata przemówiły w jednej chwili, sącząc powietrze czerwienią. Ten błysk. Taniec odległych planet, wszystkie rozedrgane orbity gubiły przyzwyczajenie. Już nic nie było tak jak wcześniej, jakby ktoś otworzył wielką śluzę. Huragany poruszały się najpierw lekko jak tancerz, na palcach stąpając delikatnie po ulicach miast, zrywając przegniłe szyldy usług i tablice informacyjne. Ludzi nie wiadomo czemu zrobiło się mniej, jak szedłeś pośród tych wznoszących się fragmentów świata mogłeś zobaczyć tylko kilka innych osób. Z otwartymi ustami, wielkimi oczyma i dudniącym sercem patrzyli w górę. Nie zdając sobie nawet sprawy, że się unoszą. Jak ptaki.</p>
<p>Linia ognia. Fala topiąca metal. Przelewa się po kadłubach samochodów, zdziera skórę wypalając do cna, wschodzi po kościach. To nie boli, jest jak pieszczota. Patrzyłem na płonące drzewa, znikające korony. Owoce wracały do ziemi. Modlitwa płomienia. Płonące myśli, eksplozja za eksplozją, wybuch po wybuchu. Pustynia, spękana skorupa bez życia. Zasklepiająca się rana. Tam na samym środku była postać, miała na sobie biały szal, może atłasowy, może jedwabny. Nigdy nie widziałem aby ktoś tak tańczył – jak na cienkiej linii, bez błędu w idealnej harmonii życia i śmierci.<br />
Z jednego punktu do drugiego, płynnie na ostrzu. Lśniące misterium. Ostatnia nauka.</p>
<p>Otwórz oczy kiedy poczujesz uderzenie fali. To się wznosi. Możesz to zobaczyć z ostatniego piętra, jak nabiera mocy, jak jedno wchodzi w drugie i kolejne, jak zabiera ze sobą słabych i bezbronnych jak rośnie rozkładając ramiona idąc ku tobie. Nie myśl, że możesz się cofnąć, to niemożliwe, ponieważ to jest wszędzie, z każdej strony. To płonie w tobie. Popatrz na żyły na przegubie, kamienie kręgosłupa, pierścienie potylicy. Zmartwychwstanie. Ruch. Fala na fali – ogień, woda, ogień, woda – ogień z wody, woda z ognia. Gorejący krzew dzikiej róży. Kwiat życia.</p>
<p>Nachodzące na siebie okręgi – światy. Otwarcie wszystkich bram. Przyzwolenie na wejście. Pokłon.<br />
Nisko, ku samej ziemi pod Gwiazdą. Wdzięczność przekraczająca wszystko zrodzone z lęku. Ten klucz znaleziony pod drzwiami. Zapominam wszystko, cały zapis, spis win i słabości, zapominam to. Niech płonie. Zapominam siebie, ciebie. Zapominam złamane kości i jęk. Zapominam wszystkie twoje łzy, całe nieruchome koło. Zapominam, zapominam, zapominam.</p>
<p>Zapal płomień w świątyni. Siedem ramion. Otwórz to na oścież. Pozwól wejść wszystkim obcym i złym. Każdy zmęczony wędrowiec ma swoje miejsce tam, każdy wzbijający się ptak o świcie ma tu miejsce. Po środku huraganu i płomieni, dzikich fal i deszczu stoi świątynia w korycie czarnej rzeki.</p>
<p>Złote miasto.</p>
<br />  <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gocomments/paradyzine.wordpress.com/8496/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/comments/paradyzine.wordpress.com/8496/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/godelicious/paradyzine.wordpress.com/8496/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/delicious/paradyzine.wordpress.com/8496/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gofacebook/paradyzine.wordpress.com/8496/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/facebook/paradyzine.wordpress.com/8496/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gotwitter/paradyzine.wordpress.com/8496/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/twitter/paradyzine.wordpress.com/8496/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gostumble/paradyzine.wordpress.com/8496/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/stumble/paradyzine.wordpress.com/8496/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/godigg/paradyzine.wordpress.com/8496/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/digg/paradyzine.wordpress.com/8496/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/goreddit/paradyzine.wordpress.com/8496/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/reddit/paradyzine.wordpress.com/8496/" /></a> <img alt="" border="0" src="http://stats.wordpress.com/b.gif?host=paradyzine.org&#038;blog=3701878&#038;post=8496&#038;subd=paradyzine&#038;ref=&#038;feed=1" width="1" height="1" />]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://paradyzine.org/2011/09/08/zlote-miasto/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
	
		<media:content url="http://1.gravatar.com/avatar/bd1fa142cb779c7eda36460cd646bd7f?s=96&#38;d=http%3A%2F%2Fs0.wp.com%2Fi%2Fmu.gif" medium="image">
			<media:title type="html">MARCIN PINIAK</media:title>
		</media:content>

		<media:content url="http://paradyzine.files.wordpress.com/2011/09/dsc_1861.jpg" medium="image">
			<media:title type="html">DSC_1861</media:title>
		</media:content>
	</item>
	</channel>
</rss>
