GŁUPIEC

Szlak jest oznaczony. Droga wciąż pod górę, serpentyna wzniesień, chwil zapierających dech w piersiach. Tak bardzo chce się to objąć, zachować, ukraść na później, trzymać na czarną godzinę upadku ze skarpy, urwanej liny, rosnącego lęku. Rozrzucasz karty tarota jak pawie pióra, siedząc na wydmie. Głupiec – Świat. Księżyc – Śmierć. Wisielec. Sprawiedliwość. Czarna szarfa na … Read more

OGIEŃ

To nie prawda mistrzu, że nie masz nic do stracenia. Nie prawda. Lubię patrzeć na twoje nabrzmiałe żyły na starych dłoniach, wyglądają jak pasma usypanego żwiru, jak pagórki piasku na pustyni. Słucham kiedy stukają koraliki – stuk, stuk – jeden po drugim. Gdzie się teraz wznosisz mistrzu? Kiedy spokojnym wzrokiem odmierzasz czas, kiedy głaszczesz burego … Read more

KLASZTOR

Ten klasztor był ukryty w mysiej dziurze. Ołtarz był z żółtego sera, pełno dziur. Woskowe świece z mysich uszu. Nie było szat, ani obrazów, nie było witraży i kadzielnic. Nie śpiewano tam pieśni ku chwale kogokolwiek, nie składano rąk. Nie obmywano stóp, nie robiono znaku krzyża. Nie bito pokłonów. Nie mamrotano mantr, nie ćwiczono jogi … Read more

KRWAWNIK

Kształty wychodzą z mroku, od dołu ku górze. Ta pieśń to wydobywa, oplata złotą siecią. W parkanach ożywają pomniki, schodzą z cokołów – nagie ciała rodzą bukiety dzikich kwiatów. Trzy łodygi krwawnika. Linia za linią. Wyrocznia nie zostawia złudzeń. Smak oliwy w ustach, spływa w dół korytarzem, rozgrzewa – imbir. Woda z cynamonem, nadgryzione jabłko. … Read more

ZŁOTE MIASTO

Śniło mi się złote miasto. To było z góry, jakbym leciał samolotem, koryto szerokiej rzeki, być może tuż przed wielkim rozlewiskiem wszystkich rzek wszechświata. Tuż przed bezmiarem wszystkich myśli. Była mgła, dość gęsta, leżała nisko, wilgoć sączyła się ku słońcu. Milion tęcz oplatało nadgarstki szczytów. Czuć było spokój, piękno, to było tak mocne, że trzeba … Read more