<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?>
<rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:wfw="http://wellformedweb.org/CommentAPI/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom"
	xmlns:sy="http://purl.org/rss/1.0/modules/syndication/"
	xmlns:slash="http://purl.org/rss/1.0/modules/slash/"
	xmlns:georss="http://www.georss.org/georss" xmlns:geo="http://www.w3.org/2003/01/geo/wgs84_pos#" xmlns:media="http://search.yahoo.com/mrss/"
	>

<channel>
	<title>&#124;paradyzine.org &#187; REPORTAŻ</title>
	<atom:link href="http://paradyzine.org/category/reportaz/feed/" rel="self" type="application/rss+xml" />
	<link>http://paradyzine.org</link>
	<description>&#34;EWAKUACJA WPRAWDZIE TRWA, LECZ TO TYLKO SPEKTAKL&#34; THOMAS PYNCHON</description>
	<lastBuildDate>Fri, 18 May 2012 07:57:00 +0000</lastBuildDate>
	<language>pl</language>
	<sy:updatePeriod>hourly</sy:updatePeriod>
	<sy:updateFrequency>1</sy:updateFrequency>
	<generator>http://wordpress.com/</generator>
<cloud domain='paradyzine.org' port='80' path='/?rsscloud=notify' registerProcedure='' protocol='http-post' />
<image>
		<url>http://1.gravatar.com/blavatar/b2c7125bfd9a8222c6af64bfe9372f62?s=96&#038;d=http%3A%2F%2Fs2.wp.com%2Fi%2Fbuttonw-com.png</url>
		<title>&#124;paradyzine.org &#187; REPORTAŻ</title>
		<link>http://paradyzine.org</link>
	</image>
	<atom:link rel="search" type="application/opensearchdescription+xml" href="http://paradyzine.org/osd.xml" title="&#124;paradyzine.org" />
	<atom:link rel='hub' href='http://paradyzine.org/?pushpress=hub'/>
		<item>
		<title>COHABITAT &#8211; WARSZTAT</title>
		<link>http://paradyzine.org/2011/05/16/cohabitat-warsztat/</link>
		<comments>http://paradyzine.org/2011/05/16/cohabitat-warsztat/#comments</comments>
		<pubDate>Mon, 16 May 2011 07:14:36 +0000</pubDate>
		<dc:creator>MARCIN PINIAK</dc:creator>
				<category><![CDATA[FOTOREPORTAŻ]]></category>
		<category><![CDATA[REPORTAŻ]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://paradyzine.org/?p=8104</guid>
		<description><![CDATA[Jest taka faza – gdzieś na zadupiu, wsi, polanie, w górach, nad jeziorem w własnej chacie, z własnymi kozami, dziećmi, mężem, żoną, psem – rozczulonym wzrokiem śledzisz ekstatycznie fantastyczny zachód slońca! Zatapiasz się w nim, rozpuszczasz jak masło w młodych pyrkach, a twoje wspaniałe życie nie może już chyba być cudowniejsze. Gdzieś w odmętach iluzji&#160;&#8230; <a href="http://paradyzine.org/2011/05/16/cohabitat-warsztat/">Read&#160;more</a><img alt="" border="0" src="http://stats.wordpress.com/b.gif?host=paradyzine.org&#038;blog=3701878&#038;post=8104&#038;subd=paradyzine&#038;ref=&#038;feed=1" width="1" height="1" />]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><a href="http://paradyzine.files.wordpress.com/2011/05/dscn14471.jpg"><img class="alignnone size-full wp-image-8105" title="DSCN14471" src="http://paradyzine.files.wordpress.com/2011/05/dscn14471.jpg?w=640&h=690" alt="" width="640" height="690" /></a></p>
<p>Jest taka faza – gdzieś na zadupiu, wsi, polanie, w górach, nad jeziorem w własnej chacie, z własnymi kozami, dziećmi, mężem, żoną, psem – rozczulonym wzrokiem śledzisz ekstatycznie fantastyczny zachód slońca! Zatapiasz się w nim, rozpuszczasz jak masło w młodych pyrkach, a twoje wspaniałe życie nie może już chyba być cudowniejsze. Gdzieś w odmętach iluzji czasu przeszłego dryfują te smutne miejskie wspomnienia jak pęta sznura, które zrzuciłeś jak jarzmo by poznać smak wolności! Czasami masz koszmary – zlany potem w ciemną głuchą noc, stoisz w oknie wieżowca z wielkiej płyty i uderza cię myślo &#8211; pytanie – za ile sekund twój mózg eksploduje na chodniku. Jednak kiedy czujesz zapach obornika świdrującego nozdrza, twoje serce uspokaja się, gdyż wiesz już, że to tylko zły sen. Koszmar szklano – metalowych dusznych miast – szpitali, pogorzelisko dymiące jak strzeliste kominy zaśniedziałych fabryk, których blask runął jak zbyt ciężka kometa.</p>
<p>W twojej głowie rodzi się zatem – Plan Ucieczki. Zniesmaczony ołowianym światem ciasnych ról desperacko pragniesz więcej tlenu, więcej przestrzeni i wreszcie co się często słyszy – więcej wolności. A z tym to już jak ze sloganem – „just do it” – łatwo powiedzieć, gorzej dokonać. Wilberowski (Ken od Barbie) globalny konflikt obozu ECO z frontem EGO. Terror konsumpcji w zderzeniu z terrorem ekologii – matka metka kontra matka ziemia. Nie sposób nie zauważyć, że często pod zielonymi sloganami kryje się narcystyczne przekonanie o własnym powołaniu do przetrwania dla dobra planety etc, optymalizacja zużycia z ukrycia. Dlatego wybierając się na warsztat budowania domów ze słomy i gliny do Laskowic Pomorskich niedaleko miasta Gdańska miałem cichą nadzieję, że ani obóz Ego ani obóz Eco nie rozsadzi mi czachy swoimi jedynie słusznymi ideami. Ponieważ interesują mnie nie tyle same scenariusze przyszłych zdarzeń, co konkretne działania tu i teraz na pochybel „neurotycznej kurwicy cywilizacyjnej” pomysł budowania autonomicznych siedlisk wraz z możliwością niezależności energetycznej jest jak najbardziej godny uwagi dla każdego kto w miarę uważnie patrzy jak nasz wielki utuczony światowy świnio – titanic kwicząc idzie na dno. Kto oglądał „Delicatesen” wie. Coraz więcej pasażerów montuje szalupy ratunkowe dla przykładu ze słomy i gliny i wznosi archipelagii w malowniczych miejscach naszego globu, uprzednio krakując obowiązujący system wartości zombii i wytykając właściwy palec Królestwu 3 D. Sama perspektywa powodzenia misji oddzielenia to już inny temat. Na warsztat Grupy Cohabitat zjechało się około trzydziestu osób o różnych profesjach, poglądach i zainteresowaniach. Od architektów po rolników, filmowców i finansistów. Różne też były motywacje od pełnego spektrum zaangażowania i świadomości po zwyklą ciekawość.</p>
<p><a href="http://paradyzine.files.wordpress.com/2011/05/dscn14931.jpg"><img class="alignnone size-full wp-image-8106" title="DSCN14931" src="http://paradyzine.files.wordpress.com/2011/05/dscn14931.jpg?w=640&h=480" alt="" width="640" height="480" /></a></p>
<p>Część osób brała udział w odbywającym się w kwietniu tego roku w Łodzi festiwalu Cohabitat Gathering i zarażeni pasją tegoż wydarzenia postanowili ekplorować praktyczny wymiar teoretycznych ideii. Cóż to był za zjazd! Persony o różnym stopniu nieprzystosowania do „kultury ssania” o najczęściej mocno krytycznym podejściu do zagadnienia „plazmowego świata”, co rzecz jasna musiało zaowocować wymianami opinii i rozmowami przy ognisku czy podczas np. deptania gliny. Duże wybrzmiewające brawa dla Pawła, Piotra, Bartka i całego trzonu organizacyjnego za energię, upór i zdolności komunikacyjno – organizacyjne.</p>
<p><a href="http://paradyzine.files.wordpress.com/2011/05/dscn14591.jpg"><img class="alignnone size-full wp-image-8107" title="DSCN14591" src="http://paradyzine.files.wordpress.com/2011/05/dscn14591.jpg?w=640&h=480" alt="" width="640" height="480" /></a></p>
<p>Duże brawa dla Agaty za 5 przemian 3 x dziennie. Był to bity tydzień otwierania głów, zaciskania dłoni na szpadlach, noszenia, kopania, tłuczenia młotkiem i kilku akcji survivalowych. Życie pod namiotem w maju ma swoje dość specyficzne uwarunkowania. Na przykład szron o poranku, kałuża wody w namiocie o północy czy dość niepokojąco niska temperatura około 4:30 nad ranem. Jedni taszczyli rozgrzany w ognisku kamień, inni napełniali plastikowe butelki gorącą wodą, zakładano wszystkie dostępne kreacje na noc, ścielono słomą posłanie. Jednak obyło się bez zgonów i aktów namiotowej depresji przewlekłej. Piękna sprawa – wiadomo – ognisko, a w ognisku – wiadomo, ziemniaki. Mój organizm doznawał szoku spożywając trzy wysokiej jakości posiłki dziennie. Kuchnia wegetariańska dostosowana do pory roku i przebogata w wszelakie wartości, pokazy filmów, bloki artystyczno – dyskusyjne etc, oraz moim zdaniem element w sumie najważniejszy czyli możliwość poznania innego człowieka z innym punktem widzenia to bogactwo, którego nie sposób przecenić. Dla mnie to w zasadzie najważniejszy punkt w całej problematyce autonomicznej, ponieważ jedno jest jasne jak słońce, albo księżyc w pełni – bez innego człowieka nie poznamy siebie, bez współpracy nie możliwa jest ewolucja, a nawet przetrwanie. W ten wzór wpisana jest cała idea cohabitatów, ludzie o róznych zdolnościach i ideach mogą na drodze wpółpracy stworzyć wspólne życie – co zakłada nie mniej ni więcej – demokrację bezpośrednią – brak roli i dodatkowej fikcyjnej reprezentacji.</p>
<p><a href="http://paradyzine.files.wordpress.com/2011/05/nh_banner_600.jpg"><img class="alignnone size-full wp-image-8109" title="nH_banner_600" src="http://paradyzine.files.wordpress.com/2011/05/nh_banner_600.jpg?w=640&h=391" alt="" width="640" height="391" /></a></p>
<p>To jest nowum. Królestwo 3 D konsekwentnie rozbraja w nas poczucie odpowiedzialności za własne życie i oferuje ślepą drogę na skróty w formie permanetnego obwiniania i szukania winnych. System, politycy, urzędnicy, teściowa, sąsiad, Ameryka , komuniści – cała wygodna egotyczna odwracająca uwagę retoryka „pokrzywdzonego dziecka” usprawiedliwiająca naszą własną nieudolność i lenistwo. Jakieś odpykane demonstracje, kluby dyskusyjne przy gibonie, cały życzeniowy zestaw „zmutowanego dziecka popkultury”. Jednak jesteśmy tak zmutowani, że kiedy w nagłym błysku runie Królestwo Sloganu, albo ktoś wyciągnie wtyczkę z całego tego legolandu staniemy rozdziawieni ze swoimi ajpodami a nasze kreacje z autletów okażą się przeażająco bezużyteczne – dotrze do nas, że ten stan nadmiaru właśnie się skończył.</p>
<p><a href="http://paradyzine.files.wordpress.com/2011/05/dscn14621.jpg"><img class="alignnone size-full wp-image-8108" title="DSCN14621" src="http://paradyzine.files.wordpress.com/2011/05/dscn14621.jpg?w=640&h=480" alt="" width="640" height="480" /></a></p>
<p>Dla coraz większej liczby ludzi staje się oczywiste, że życie w tym permanentnym „szczycie formy” jest skazane na upadek i to niestety dość spektakularny. Jak zatrzymanie kadru w kulminacji reklamy i bolesny dźwięk braku sygnału. Z drugiej strony paranoiczno – pogardliwe przemądrzenie i przekonanie o swej czystości i wyjątkowości tzw. „wybrańców” &#8211; światlopracowników (light workers ;-), proroków, ekologów płaskiej ziemi, wielbicieli jeleni i piewców powrotu do epoki krzesiwa i jaskini – cały ten mit nieskazitelnego naturalistycznego bełkotu dzieci wykarmionych zestawem E 666. Uprawianie idealistycznych abstrakcji umysłowych jako forma onanizmu, sen o dzikich przygodach pod kołdrą z ikei. Nocne moczenie. „Wszystko jest miłością i umysłem absolutu” &#8211; lecz kiedy cię napierdala ząb, albo trzęsiesz się z zimna, całe twoje miłosne i atruistyczne zapędy stają się jedynie bełkotem, ponieważ jak powiada Joker: „Ci wszyscy zwyczajni i cywilizowani ludzie kiedy nadejdzie czas, będą zżerać się wzajemnie.” Jeżeli ktos ma wątpliwości polecam „The Road”. Bycie miłośnikiem dzikich zwierząt w zoo to żadna sztuka w porównaniu ze spotkaniem wściekłego psa wbitego w twoją krtań.</p>
<p>Po warsztacie pojechałem do Gdańska. Ta linia horyzontu oddzielająca pozory morza od pozorów nieba jest dla mnie jak graficzna mantra nieskończoności. Później zwiedzałem Stocznię Gdańską, a w zasadzie to co z niej zostało – zbutwiały szkielet, pordzewiałe prochy i kości dinozaura epoki industrialu. Tribal naszej kultury, nie szamańskie bębny a pusty huk żurawi na wypompowanych rafineriach. Dworzec w Gdańsku z najebanymi kibolami:</p>
<p>„Kurwy z Łodzi wyruchać nie zaszkodzi”</p>
<p>ktoś zaśpiewał kiedy pani oznajmiła mi, że właśnie nadjechał mój pociąg do właśnie Łodzi. Nie wsiadłem. Słuchałem jak zapadamy się coraz niżej i niżej w niepoczytalność i ślepą agresję. Słuchałem jak triumfuje głupota i chamstwo. Patrzyłem jak następnego dnia konduktor wypisał mi mandat za „nieważny bilet” choć musiał usłyszeć co mu powiedziałem. Nawet na mnie nie spojrzał, bezmyślnie wypełniając świstek papieru i swoją rolę. W takich chwilach mam ochotę wrzeszczeć:</p>
<p>„Kurwa Obudź Się!”</p>
<p>Przejechałeś ostatnią stację!</p>
<p>Sztuką nie jest ukryć się w Bieszczadach w swojej chatce ze swoją kozą i udawać, że cię to nie dotyczy. Nie da się uciec, ponieważ nie ma gdzie. Nie tworzenie nowego, a użycie tego co już jest. Dlatego lubię komisy, lumpeksy, antykwariaty. Dlatego lubie słomę i glinę.</p>
<p><a href="http://paradyzine.files.wordpress.com/2011/05/dscn1392.jpg"><img class="alignnone size-full wp-image-8110" title="DSCN1392" src="http://paradyzine.files.wordpress.com/2011/05/dscn1392.jpg?w=640&h=480" alt="" width="640" height="480" /></a></p>
<p>Cała idea autonomicznych siedlisk, permakukltury – zwracania uwagi na małe sprawy, każdy jeden krok jest czymś więcej niż kolejną zajawką grupy frików. To niezprzeczalnie otwiera nową przestrzeń w „dysku twardym” to dobrze rozpisany wirus, który na nowo wskazuje pewne zapomniane już i zbanalizowane fundamenty, które w całej swojej ignorancji uważamy za niezmienne i wiecznie trwałe, które należą się nam jak tani kredyt w Bankrut Banku. Uczę się na nowo szacunku do rzeczy podstawowych jak ciało, pokarm, odddech, rozmowa, obecność. Przypominam sobie, że jednak prawdziwe bogactwo potrafi być niewyczerpane, ponieważ jest potencjałem, który czeka na manifestację poprzez kontakt.</p>
<p><a href="http://paradyzine.files.wordpress.com/2011/05/marcin_piniak_m25mkw.pdf"><img title="marcin_piniak_m25mkw1" src="http://paradyzine.files.wordpress.com/2011/05/marcin_piniak_m25mkw1.jpg?w=212&h=300" alt="" width="212" height="300" /></a></p>
<p><strong>FOTOREPORTAŻ (KLIKNIJ NA ZDJĘCIE):</strong></p>
<p><strong><br />
</strong></p>
<p><a href="http://www.flickr.com/photos/paradyzine/sets/72157626731922744/show/"><img class="alignnone size-full wp-image-8111" title="DSCN17171" src="http://paradyzine.files.wordpress.com/2011/05/dscn17171.jpg?w=640&h=480" alt="" width="640" height="480" /></a></p>
<p><strong>DODATEK SPECJALNY:</strong></p>
<p><strong><span style="text-align:center; display: block;"><a href="http://paradyzine.org/2011/05/16/cohabitat-warsztat/"><img src="http://img.youtube.com/vi/eScDfYzMEEw/2.jpg" alt="" /></a></span><br />
</strong></p>
<br />  <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gocomments/paradyzine.wordpress.com/8104/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/comments/paradyzine.wordpress.com/8104/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/godelicious/paradyzine.wordpress.com/8104/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/delicious/paradyzine.wordpress.com/8104/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gofacebook/paradyzine.wordpress.com/8104/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/facebook/paradyzine.wordpress.com/8104/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gotwitter/paradyzine.wordpress.com/8104/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/twitter/paradyzine.wordpress.com/8104/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gostumble/paradyzine.wordpress.com/8104/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/stumble/paradyzine.wordpress.com/8104/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/godigg/paradyzine.wordpress.com/8104/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/digg/paradyzine.wordpress.com/8104/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/goreddit/paradyzine.wordpress.com/8104/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/reddit/paradyzine.wordpress.com/8104/" /></a> <img alt="" border="0" src="http://stats.wordpress.com/b.gif?host=paradyzine.org&#038;blog=3701878&#038;post=8104&#038;subd=paradyzine&#038;ref=&#038;feed=1" width="1" height="1" />]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://paradyzine.org/2011/05/16/cohabitat-warsztat/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
	
		<media:content url="http://1.gravatar.com/avatar/bd1fa142cb779c7eda36460cd646bd7f?s=96&#38;d=http%3A%2F%2Fs0.wp.com%2Fi%2Fmu.gif" medium="image">
			<media:title type="html">MARCIN PINIAK</media:title>
		</media:content>

		<media:content url="http://paradyzine.files.wordpress.com/2011/05/dscn14471.jpg" medium="image">
			<media:title type="html">DSCN14471</media:title>
		</media:content>

		<media:content url="http://paradyzine.files.wordpress.com/2011/05/dscn14931.jpg" medium="image">
			<media:title type="html">DSCN14931</media:title>
		</media:content>

		<media:content url="http://paradyzine.files.wordpress.com/2011/05/dscn14591.jpg" medium="image">
			<media:title type="html">DSCN14591</media:title>
		</media:content>

		<media:content url="http://paradyzine.files.wordpress.com/2011/05/nh_banner_600.jpg" medium="image">
			<media:title type="html">nH_banner_600</media:title>
		</media:content>

		<media:content url="http://paradyzine.files.wordpress.com/2011/05/dscn14621.jpg" medium="image">
			<media:title type="html">DSCN14621</media:title>
		</media:content>

		<media:content url="http://paradyzine.files.wordpress.com/2011/05/dscn1392.jpg" medium="image">
			<media:title type="html">DSCN1392</media:title>
		</media:content>

		<media:content url="http://paradyzine.files.wordpress.com/2011/05/marcin_piniak_m25mkw1.jpg?w=212" medium="image">
			<media:title type="html">marcin_piniak_m25mkw1</media:title>
		</media:content>

		<media:content url="http://paradyzine.files.wordpress.com/2011/05/dscn17171.jpg" medium="image">
			<media:title type="html">DSCN17171</media:title>
		</media:content>
	</item>
		<item>
		<title>DROGA POWROTNA</title>
		<link>http://paradyzine.org/2010/08/15/droga-powrotna/</link>
		<comments>http://paradyzine.org/2010/08/15/droga-powrotna/#comments</comments>
		<pubDate>Sun, 15 Aug 2010 12:44:15 +0000</pubDate>
		<dc:creator>MARCIN PINIAK</dc:creator>
				<category><![CDATA[REPORTAŻ]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://paradyzine.org/?p=6869</guid>
		<description><![CDATA[DROGA POWROTNA REFLEKSJE NA SKRZYŻOWANIU Mógłbym bujać się na tym hamaku w nieskończoność. Kiedy tak siedzisz nad niebem pełnym gwiazd, iskrzącym tajemnicą otwierając za każdym oddechem nieznaną bramę, jakiś odległy zapomniany głos mówi w tobie. Każdy kolejny moment , niczym kot skrada się po cichu i czeka, mruczy, jest spokojny, a jego każdy najmniejszy ruch&#160;&#8230; <a href="http://paradyzine.org/2010/08/15/droga-powrotna/">Read&#160;more</a><img alt="" border="0" src="http://stats.wordpress.com/b.gif?host=paradyzine.org&#038;blog=3701878&#038;post=6869&#038;subd=paradyzine&#038;ref=&#038;feed=1" width="1" height="1" />]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<h1><span style="color:#000000;">DROGA POWROTNA</span></h1>
<h3><span style="color:#808080;">REFLEKSJE NA SKRZYŻOWANIU</span></h3>
<p><a href="http://paradyzine.files.wordpress.com/2010/08/dsc_1443.jpg"><img class="alignnone size-full wp-image-6870" title="DSC_1443" src="http://paradyzine.files.wordpress.com/2010/08/dsc_1443.jpg?w=640" alt=""   /></a></p>
<p>Mógłbym bujać się na tym hamaku w nieskończoność. Kiedy tak siedzisz nad niebem pełnym gwiazd, iskrzącym tajemnicą otwierając za każdym oddechem nieznaną bramę, jakiś odległy zapomniany głos mówi w tobie. Każdy kolejny moment , niczym kot skrada się po cichu i czeka, mruczy, jest spokojny, a jego każdy najmniejszy ruch ma w sobie niesłychaną elegancję i delikatność. Zamykasz oczy, rozpoczynając wędrówkę po krańce świata i granice galaktyk, jak gdyby ktoś rozrysował je we wnętrzu twojej dłoni. Ten zimny świat precyzji, smutnych uśmiechów, paragonów fiskalnych z nadrukiem wyroku śmierci leży u twych stóp jak kawałki stłuczonego zwierciadła. Obdarty z tajemnicy, oblekany zabójczą dosłownością, która zagarnia coraz więcej miejsca panosząc się &#8211; Świat Sloganu pragnie cię ścisnąć jak parszywa pięść. Gdzieś tam w jego ordynarnej strukturze labiryntu zajmujesz swoje miejsce, sam sobie wznosząc pręty krat niczym żerdzie ołowianej korony. Król popadł w obłęd zagubiony we własnym Królestwie – talii znakowanych kart – ten szuler, który choć w istocie nagi – ma duszę pokrytą ropą a spod paznokci wylewa się krew. Nie spiłujesz tego. Balsam nie pokryje wrzodu. Weneckie lustra nie ukażą prawdy. Stoisz właśnie w centrum wszechświata, wypełniony po linię ust obcymi słowami, całym tym scenariuszem napisanym bez twego udziału i patrzysz na miliony tablic, które znaczą drogi – całą pajęczynę wydeptanych ścieżek. Co tam jest? Połyskujące w pyle szkielety, tych którzy umarli z pragnienia i kalectwa. Tych co uwierzyli, że Królestwo otworzy przed nimi swój skarbiec i droga dobiegnie końca. Opłyną dostatkiem i spełnieniem – w nagrodę za dobre sprawowanie, bogobojne modlitwy, pokorę – matkę, która kaleczy swoje dziatki.</p>
<p><a href="http://paradyzine.files.wordpress.com/2010/08/dsc_1447.jpg"><img class="alignnone size-full wp-image-6871" title="DSC_1447" src="http://paradyzine.files.wordpress.com/2010/08/dsc_1447.jpg?w=640" alt=""   /></a></p>
<p>Na tych drogach umiera i rodzi się Tłum – idąc bez ustanku dalej, poganiany komendami swoich pasterzy, bez chwili zadumy wpleciony w bezlitosny wzór który generuje jedynie nędzę i bezsilność. Ponieważ ten tłum już dawno zgubił Drogę. Jedyne czym żyje to Wyobrażenie. Legenda Królestwa. Narody Wybrane pożerające piach i staczające się do własnoręcznie wyżłobionych kotlin w imię chwały, która jest już jedynie zużytym martwym słowem w powszechnym użytku. Ich krzyże, flagi, emblematy – cały ten pordzewiały oręż ciąży jak głaz u nogi topielca. Tym wykładają rozpalone ściany Piekła. Obietnicą, której nigdy nikt nie wypełnił.</p>
<p>Msze toczą się w takt marszu, wojennych werbli, tego świstu nagłej śmierci. Karły wyrosły na olbrzymów i chodzą po plecach tłumu, ubrane w brokaty. Znają się na robocie – na układach twoich skłonności. Armie wiernych skrybów nieustaną szeptać, że Królestwo już blisko, co rusz podmieniają mapy, inaczej znakują kolejne drogi – pod osłoną nocy, skrycie zapętlają koło twojej wieczystej podróży. Jednak najważniejszy jest Strach – bezlitosny morderca, który zadaje cios precyzyjnie, kiedy stoisz odwrócony plecami. To brudna wojna. Wojna jątrzonych spisków, knowań i teatralnej maski. Wojna, której pierwszą ofiarą jesteś ty. Wojna o  Naszą Wiarę w zwycięstwo. Bal szaleństwa.</p>
<p><a href="http://paradyzine.files.wordpress.com/2010/08/dsc_1466.jpg"><img class="alignnone size-full wp-image-6872" title="DSC_1466" src="http://paradyzine.files.wordpress.com/2010/08/dsc_1466.jpg?w=640" alt=""   /></a></p>
<p>Wszystko zostało już ustalone, przydziały rozdane i z góry wiadomo, że umrzesz w drodze donikąd. W połowie kroku, myśli i oddechu. Niektórzy zostają bohaterami – budują im pomniki, piszą pieśni – czasem widzę ich smutne twarze gdzieś po drodze. Nigdy nie potrafiłem w to uwierzyć. Dlaczego hańba jest tak blisko zwycięstwa? Dlaczego zwycięstwo jest hańbą?  Ponieważ żadnej wojny nikt nigdy nie wygrał. Na tych polach są tylko przegrani. Lubieżnie zlizują swoją własną krew z obcych ciał. Twój Wróg jest kluczem Bramy. Zabijasz go – zabijasz siebie. Dlatego wciąż chodzimy wkoło. Jak ślepe ptaki uderzamy w ściany klatki, która wcale nie może nas więzić. Otwieram oczy.</p>
<p>Jesteśmy w  Bystrzycy Kłodzkiej u Krysi i Kajtka. Miejsce nazywa się Artystyka. Pięć lat ciężkiej pracy, w zasadzie od zera. Oswajanie z specyfiką wsi po miejskim jazgocie i tzw. „wygodzie”. Tutaj jest inaczej – opór materii, jej naturalna skłonność do udzielania lekcji, do otwierania na inne możliwości.  Nauka – przekraczania siebie. Marzenia rodzą się z pracy rąk, otwartej głowy i determinacji. Kiedy oglądam zdjęcia z placu budowy, wprost nie mogę w to uwierzyć – zrywanie tynków, rwanie podłogi, wybieranie gówna z poniemieckiego szamba. Dzień za dniem, miesiąc za miesiącem nieskończony kołowrót pracy aż do bólu. Tworzenie własnego Królestwa z dala od magazynów z najnowszymi trendami architektury. Wbrew maksymie z Huxleyowskiego „Nowego wspaniałego świata” &#8211; „Dużo łat nędzny świat.” &#8211; to właśnie odnawianie a nie budowanie zasługuje na szacunek. Kajetan – człowiek renesansu – od rzeźby po instalację elektryczną, od sztuki konceptualnej po gotowanie według pięciu przemian. Krysia od pracy z łopatą w zimie, po ceramikę artystyczną, od pracy biurowej na rzecz fundacji po zakupy mleka. Oboje po ASP. Oboje chcieli być tu gdzie są, choć były momenty kryzysu, przy czym to co jest tutaj napisane zupełnie nie oddaje istoty rzeczy. Łatwo mówić, łatwo pisać – jednak gdy przychodzi zima, a nikomu się nie spieszy, aby wysłać spychacz do śniegu, bo „ i tak znów napada”, a twój stary mercedes zapada się jak kalosz w bagnie, a przy śniadaniu gryziesz podmarznięty ser i masz na sobie kilka grubych swetrów i znów nie ma prądu – możesz pożałować swojej decyzji, a w głowie ujrzeć mieszkanie w bloku z centralnym ogrzewaniem i posypanymi piachem chodnikami za oknem. W zimie znajomych też tu nie ciągnie. Wolą późną wiosną, albo latem, kiedy Artystka budząc się z „zimowego snu” oferuje warsztaty tańca, kursy gotowania, tai chi czy plener ceramiczny. My trafiliśmy tutaj na warsztat kuchni wegetariańskiej – prowadzony przez cudowną osobę i świetną kucharkę Gosię Klytę oraz Kajetana Dyrdę, czyli współtwórcę Artystyki. Warsztat był istnym „kosmosem” smaków, tajników gotowania makrobiotycznego, sekretów  japońskiej kuchni i doskonałym wprowadzeniem w dietę wegetariańską z całym jej bogactwem i różnorodnością.</p>
<p><a href="http://paradyzine.files.wordpress.com/2010/08/dsc_1470.jpg"><img class="alignnone size-full wp-image-6873" title="DSC_1470" src="http://paradyzine.files.wordpress.com/2010/08/dsc_1470.jpg?w=640" alt=""   /></a></p>
<p>Był, a jakże ogromnym wyzwaniem dla słabości łakomstwa, na które każdy z nas zapadał notorycznie w ciągu tych kilku dni. Świetnym antidotum był taras, lub spacer z psem Ałtajem, który na perspektywę spaceru po lesie reagował bardzo żywo – wydając z siebie zadziwiające dźwięki ;-) Natomiast w stodole, gdzie mieszczą się stylowe „sypialnie” uczestników warsztatów, można było wziąć udział w „lekcjach ceramiki  artystycznej”, które prowadziła Krysia Kolonko. Pracownia jest w pełni wyposażona i po kolei można poznać tajniki sztuki ceramicznej. Ekscytujące dla wszystkich uczestników było nocne wypalanie, w pobliżu tlącego się ogniska i pięknego widoku gór, które po zmierzchu mają w sobie więcej piękna i majestatu.</p>
<p>Jest w tym coś magicznego, kiedy w takim miejscu nie znani sobie ludzie odnajdują wspólne inspiracje i punkty odniesienia, gdzie pomimo różnic możemy się porozumieć, a ta kurtyna anonimowości opada, by ukazać skrytą wrażliwość. Gdzieś tam w sobie czujemy podobnie – że Królestwo Folderu – skazane jest na unicestwienie zjadając własne kończyny, a jedyną drogą jest odwrót  w stronę tych małych, delikatnych rzeczy, spraw i prawd. Rozmawiamy o tym, że budzi się w nas coraz większy sprzeciw wobec obowiązującego paradygmatu „dziel i rządź” &#8211; tego pustego jajka niespodzianki w plastikowej wydmuszce. I przyjdzie czas, kiedy Statek Widmo utonie w odmętach własnych odchodów, gdyż już za burtą szaleje burza, a dla nas nawet nie ma kamizelek ratunkowych. Jedyny ratunek – to nasze wsparcie i zdolność porozumienia poza jego pokładem.</p>
<p><a href="http://paradyzine.files.wordpress.com/2010/08/dsc_1479.jpg"><img class="alignnone size-full wp-image-6874" title="DSC_1479" src="http://paradyzine.files.wordpress.com/2010/08/dsc_1479.jpg?w=640" alt=""   /></a></p>
<p>Na nic te zegary, sonary i elektroniczne kompasy. Statek tonie. Trzeba płynąć wpław, pod prąd trendom – pod piracką banderą szukać własnych wysp, osamotnionych archipelagów pełnych ciszy i tajemnicy. Tego nie zostało dużo. Niech idą tymi źle oznakowanymi drogami w stronę przepaści, zagryzając się po drodze jak wściekłe psy. Czas poznać Wroga. Swój własny Cień. Zatrzymać się, przetrzeć z oczu kurz. Nie, to nie będzie łatwe ani proste. Jednak kiedy jasno zrozumiemy, że nasza kreatywna moc jest tworzywem prawdy, nie uwierzymy już w te polukrowane gówniane obietnice spełnienia.</p>
<p>Zatem postanawiam wracać w stronę samego siebie. Do domu. Bez systemów alarmowych i pakietu ubezpieczeń. Bez okien i drzwi z widokiem nie mającym granic. Te zapomniane proste rzeczy, czynności i słowa. Cóż tu jest oprócz tego? Co mogę osiągnąć w Królestwie Folderu – frustrację – ponieważ marsz nigdy się nie skończy – a trend zastąpi trend, byś nigdy nie miał czasu na Zrozumienie, że:</p>
<p><a href="http://paradyzine.files.wordpress.com/2010/08/dsc_1474.jpg"><img class="alignnone size-full wp-image-6875" title="DSC_1474" src="http://paradyzine.files.wordpress.com/2010/08/dsc_1474.jpg?w=640" alt=""   /></a></p>
<blockquote><p><a href="http://paradyzine.org/2010/08/11/warsztaty-artystyka-2010/" target="_blank">FOTOREPORTAŻE Z WARSZTATÓW</a></p></blockquote>
<p><a href="http://paradyzine.files.wordpress.com/2010/08/marcin_piniak_droga_powrotna.pdf" target="_blank"><img class="alignnone size-medium wp-image-6877" title="marcin_piniak_droga_powrotn" src="http://paradyzine.files.wordpress.com/2010/08/marcin_piniak_droga_powrotn.jpg?w=212&h=300" alt="" width="212" height="300" /></a></p>
<p><strong> DODATEK SPECJALNY:</strong></p>
<span style="text-align:center; display: block;"><a href="http://paradyzine.org/2010/08/15/droga-powrotna/"><img src="http://img.youtube.com/vi/S8kAa1mff0g/2.jpg" alt="" /></a></span>
<br />  <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gocomments/paradyzine.wordpress.com/6869/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/comments/paradyzine.wordpress.com/6869/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/godelicious/paradyzine.wordpress.com/6869/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/delicious/paradyzine.wordpress.com/6869/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gofacebook/paradyzine.wordpress.com/6869/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/facebook/paradyzine.wordpress.com/6869/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gotwitter/paradyzine.wordpress.com/6869/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/twitter/paradyzine.wordpress.com/6869/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gostumble/paradyzine.wordpress.com/6869/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/stumble/paradyzine.wordpress.com/6869/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/godigg/paradyzine.wordpress.com/6869/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/digg/paradyzine.wordpress.com/6869/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/goreddit/paradyzine.wordpress.com/6869/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/reddit/paradyzine.wordpress.com/6869/" /></a> <img alt="" border="0" src="http://stats.wordpress.com/b.gif?host=paradyzine.org&#038;blog=3701878&#038;post=6869&#038;subd=paradyzine&#038;ref=&#038;feed=1" width="1" height="1" />]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://paradyzine.org/2010/08/15/droga-powrotna/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
	
		<media:content url="http://1.gravatar.com/avatar/bd1fa142cb779c7eda36460cd646bd7f?s=96&#38;d=http%3A%2F%2Fs0.wp.com%2Fi%2Fmu.gif" medium="image">
			<media:title type="html">MARCIN PINIAK</media:title>
		</media:content>

		<media:content url="http://paradyzine.files.wordpress.com/2010/08/dsc_1443.jpg" medium="image">
			<media:title type="html">DSC_1443</media:title>
		</media:content>

		<media:content url="http://paradyzine.files.wordpress.com/2010/08/dsc_1447.jpg" medium="image">
			<media:title type="html">DSC_1447</media:title>
		</media:content>

		<media:content url="http://paradyzine.files.wordpress.com/2010/08/dsc_1466.jpg" medium="image">
			<media:title type="html">DSC_1466</media:title>
		</media:content>

		<media:content url="http://paradyzine.files.wordpress.com/2010/08/dsc_1470.jpg" medium="image">
			<media:title type="html">DSC_1470</media:title>
		</media:content>

		<media:content url="http://paradyzine.files.wordpress.com/2010/08/dsc_1479.jpg" medium="image">
			<media:title type="html">DSC_1479</media:title>
		</media:content>

		<media:content url="http://paradyzine.files.wordpress.com/2010/08/dsc_1474.jpg" medium="image">
			<media:title type="html">DSC_1474</media:title>
		</media:content>

		<media:content url="http://paradyzine.files.wordpress.com/2010/08/marcin_piniak_droga_powrotn.jpg?w=212" medium="image">
			<media:title type="html">marcin_piniak_droga_powrotn</media:title>
		</media:content>
	</item>
		<item>
		<title>ALE JAZDA!</title>
		<link>http://paradyzine.org/2010/08/10/ale-jazda/</link>
		<comments>http://paradyzine.org/2010/08/10/ale-jazda/#comments</comments>
		<pubDate>Tue, 10 Aug 2010 12:52:35 +0000</pubDate>
		<dc:creator>MARCIN PINIAK</dc:creator>
				<category><![CDATA[REPORTAŻ]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://paradyzine.org/?p=6763</guid>
		<description><![CDATA[ALE JAZDA! CZYLI WSZECHŚWIATOWA REWOLUCJA Od świtu tego dnia miałem wrażenie, że w moim otoczeniu zaszły nocą jakieś nieuchwytne zmiany. „Według łotra” Adam Wiśniewski Snerg Kierowcy ciężarówek jedzą hot – dogi. Kupisz cztery, jednego masz gratis. Pyszna bułeczka z kiełbasą. Ten, którego spotkałem jeździ wanem po Europie – to jego dom. Trzy tygodnie w trasie.&#160;&#8230; <a href="http://paradyzine.org/2010/08/10/ale-jazda/">Read&#160;more</a><img alt="" border="0" src="http://stats.wordpress.com/b.gif?host=paradyzine.org&#038;blog=3701878&#038;post=6763&#038;subd=paradyzine&#038;ref=&#038;feed=1" width="1" height="1" />]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<h1><span style="color:#000000;">ALE JAZDA!</span></h1>
<h3><span style="color:#808080;">CZYLI WSZECHŚWIATOWA REWOLUCJA</span></h3>
<blockquote><p>Od świtu tego dnia miałem wrażenie, że w moim otoczeniu zaszły nocą jakieś nieuchwytne zmiany.</p></blockquote>
<p style="text-align:right;">„Według łotra”<strong> Adam Wiśniewski Snerg</strong></p>
<p><a rel="attachment wp-att-6764" href="http://paradyzine.org/2010/08/10/ale-jazda/wschech1/"><img class="alignnone size-full wp-image-6764" title="wschech1" src="http://paradyzine.files.wordpress.com/2010/08/wschech1.jpg?w=640" alt=""   /></a></p>
<p>Kierowcy ciężarówek jedzą hot – dogi. Kupisz cztery, jednego masz gratis. Pyszna bułeczka z kiełbasą. Ten, którego spotkałem jeździ wanem po Europie – to jego dom. Trzy tygodnie w trasie. 24 godziny jechał bez przerwy, potrzebne dopalacze – red bull doda ci skrzydeł, przelecisz z Niemiec do Holandii – załadujesz, rozładujesz. Po czterech latach masz dość, jednak gdy mieszkasz w małej polskiej miejscowości – wyboru jest mało, trzeba brać co jest. Spedycja w czasach permanentnego zaspokajania wszelkich potrzeb to dobry biznes. Najlepiej pracować dla Wielkiej Firmy – tych jest coraz więcej, ogromne hangary każdego dnia, o każdej porze otwierają swoje wrota. Jabłka z Hiszpanii, meble ze Słowacji, komputery z Indii, wiatraki z Niemiec, albo jabłka, meble i komputery z Chin – współczesnej przeogromnej fabryki wszystkiego. Tanio, taniej, coraz taniej – półki marketów jak neony wielkich miast świecą, hipnotyzują nadmiarem.</p>
<p>Karty stałego klienta, bony, rabaty – wózki skrzypią pod Wrocławiem na Bielanach, w Porcie Łódź, gdzie flota międzynarodowych marek zacumowała i nawołuje na pokład. W środku muzyka, lśniące pokłady wyłożone chińskimi kafelkami, marynarze z blaszanymi tabliczkami, szanty zakupów. Beztroski piknik. Możesz nawet kupić dom. Trzy tygodnie – przyjadą wyleją fundament, złożą jak  klocki lego, czerwony dach, białe ściany – jak chcesz. Klient nasz Pan. Wola Pana – naszą dewizą. Letni, całoroczny, letniskowy – załatwisz to na tym parkingu, a za rogiem kupisz kolekcję najnowszych mebli z Ikei – zawiozą, złożą, podłączą – osiem godzin i zasiądziesz na fotelu z promocji i przeczytasz najnowszy bestseller z półek sieci Empik, firma multimedia podłączy kablówkę i stałe łącze, zapłacisz plastikiem  mBanku, który jest już prawie całkowicie wirtualny. Telefon, internet – załatwisz wszystko.</p>
<blockquote><p>Wnętrze lodówki wypełniały atrapy produktów żywnościowych, jakie czasami widuje się na wystawach spożywczych sklepów.</p></blockquote>
<p style="text-align:right;">„Według łotra” <strong>Adam Wiśniewski Snerg</strong></p>
<p><a rel="attachment wp-att-6765" href="http://paradyzine.org/2010/08/10/ale-jazda/wschech2/"><img class="alignnone size-full wp-image-6765" title="wschech2" src="http://paradyzine.files.wordpress.com/2010/08/wschech2.jpg?w=640" alt=""   /></a></p>
<p>Przelejesz, wylejesz, umoczysz – kredyt odnawialny – hugo boss, wycieczka do Jerozolimy, w skrzynce pocztowej ciężko od ofert.  Albo co najwyżej polskie morze. Krynica Morska. Wakacje pod straganem. Ceny europejskie, standardy wiejskie – karaoke pod strzechą w rytm hitu „To już jest koniec, możemy iść, to już jest koniec&#8230;” Pani blond w dużym dżipie liczy pliki banknotów – od kilku lat jest potentatem branży rozrywkowej i plażowej.</p>
<p>Gofry, gry zręcznościowe, piwo i pamiątki. Ciężko się zorientować, że dużo straganów wcale nie znaczy wielu właścicieli. Uniwersalne rozwiązanie. Trzeba czuć rynek, dotykać tętna. Słuchać potrzeb i znać kierunek.</p>
<p>Kiedyś hurtownia tkanin – Łódź, teraz outlet – gotowe, poszyte tanie firmowe dresy, koszulki i buty – zachodni odrzut z londyńskich hurtowni, bo tam dresy są na siłownie, albo fitness tutaj wciąż są kreacją wieczorową, kiedy przechadzasz się po łódzkiej ulicy Piotrkowskiej. Nike, adidas siedzą w ogródkach i patrzą na „Hot or not”. Nagrodą jest staż w telewizji viva. Trzy miesiące kariery – liczy się twarz, ciało i seksapil – kretyni oceniają kretynów – wielkie jedno żenujące pośmiewisko. Na pytanie – dlaczego w prawie wszystkich ogródkach można się napić jedynie lecha, albo tyskie – pozostaje bez odpowiedzi, odpowiedzią może być Lidl – sklep podobno niemiecki – jak za komuny, mało rzeczy w niskich cenach – chemicznie rasowane pożywienie, gdzie maślanka piracka czy jakoś tak w swoim składzie ma „kilka mniej znanych ulepszeń” a na pytanie o brązowy cukier ekspedientka puka się w czoło.</p>
<p><a rel="attachment wp-att-6766" href="http://paradyzine.org/2010/08/10/ale-jazda/wschech3/"><img class="alignnone size-full wp-image-6766" title="wschech3" src="http://paradyzine.files.wordpress.com/2010/08/wschech3.jpg?w=640" alt=""   /></a></p>
<p>Piotrkowska umiera po cichu w cieniu kompleksu „Manufaktura”, który stał się centrum rozrywki, kultury i rekreacji. Jesteśmy na wernisażu Piotra. Wernisaż jednego obrazu na piętrze, w dole garnitury i zwiewne sukienki jedzą i mlaskają. Na kilku metrach kwadratowych ścisk przy tym jedynym obrazie, jak objawienie. Wino trzeba sobie kupić. Pan z kamerą i pani z telewizji – kręcą. Kadr obejmuje menu, stoliki, logo, gości, te uśmiechy, złote spinki i dwa słowa od artysty, najpierw mówi, że nie powie, później mówi – siła mediów – kto jest w stanie się oprzeć. Nikt. Łódź jest dumna z „Manufaktury” posag Poznańskiego, który chciał mieć złotą podłogę w jadalni – jego pałac 400 pokoi na 16 osób – jeden z większych skurwysynów łódzkiej ziemi. Jego fabryka przetrwała rozparcelowana na boksy i lokale, restauracje, puby i galerie – jednego na przykład obrazu. Sztuka, kulinaria – festiwale Heinekena w stylu OFF. Nad morzem Bajer full – sponsor red bull &#8211; chłopaki w żabotach i paniusia. Frontman opierdala publicznie dźwiękowca, podobno koszą grubą kapustę, wczasowiczom się podoba, pląsają, powtarzają refreny. Jest kultura. Kultura jest. Chłopaki w tatuażach jeżdżą dżipami, opalone laski kręcą dupami.</p>
<p>Wczasy kosztują. Jak nie masz możesz wziąć kredyt w 15 minut – minimum formalności, albo wygrać na automatach – hot spot, be or not. Pyk, pyk na jednorękim bandycie. Dużo tego na reprezentacyjnej ulicy Łodzi – stolica kredytów i jednorękich bandytów.  Kultura 2016.</p>
<blockquote><p>Pochłonięty oglądaniem gazetowej namiastki nie od razu zwróciłem uwagę na swoje otoczenie. Kiedy wreszcie uniosłem głowę i rozejrzałem się wokoło, mogłem w pierwszej chwili sądzić, że przezywam jakieś halucynacje.</p></blockquote>
<p style="text-align:right;">„Według łotra” <strong>Adam Wiśniewski Snerg</strong></p>
<p>„Koko to obchodzi, że szop jest w Łodzi?!” Euforia, palenie, piguły – reklama podświetlona fluorescencyjnie.  Podobno jest nagonka – tylko słabi gracze, biorą dopalacze. Była kontrola, ktoś zszedł w wyniku euforii. Co drugą przecznicę kolejny gracz sponiewierany tanim dopalaczem owocowym w pełni legalnym leży jak butwiejąca kukła pod Rossmannem, albo biurem podróży. Za 20,00 wycieczka za granicę własnej świadomości – palenie, piguły.  W górach czytam „Zwierciadło” &#8211; w zasadzie idealnie odbija. Trendy, warsztaty, kury coachów – takie to wszystko z angielska. Dopłaty z Unii na nowe przymusowe esperanto. Chcesz poznać swoje przeszłe wcielenia za jedyne 2800.00 – nie ma problemu coach cię wprowadzi, doradzi i oswobodzi. Już nie odróżnisz co jest tekstem, a co reklamą. Redaktorka Monika Richardson – wcześniej „Europa da się lubić.” No nie da się? Da się!</p>
<p><a rel="attachment wp-att-6767" href="http://paradyzine.org/2010/08/10/ale-jazda/wschech4/"><img class="alignnone size-full wp-image-6767" title="wschech4" src="http://paradyzine.files.wordpress.com/2010/08/wschech4.jpg?w=640" alt=""   /></a></p>
<p>To fakt! Jestem na premierze nowego teledysku. Jest sztuka i kiełbasa z grilla. Scenariusz opowiada o imprezie. Nielegalnej. Bardzo to wszystko radosne i roztańczone – w stylu reklamy telefonii komórkowej play. W play&#8217;u rozmawiamy za darmo czytając darmowego Activista i relacje z tegorocznego Open&#8217;era.</p>
<p>Na tylnej stronie „Zwierciadła” reklama zegarka z medytującą panią na tle gór skalistych. Sprzężenie z naturą, co do sekundy! Na wernisażu jednego obrazu rozmawiamy o kursach, projektach wychodzących z łona Zjednoczonej Europy. Gromadka klonowanych dzieci. Kurs za darmo – grafika, projektowanie, witryny www. Europa da się lubić! CV – kilka spotów na Olimpiadę London 2012 – zapisane – klucze otwierające bramy niebios. Święty Philips – wsłuchuje się w swoje taśmy na terenie Łodzi. Kultura odpływa – biznes przypływa.  Wielki wir! Samochody, rakiety, satelity.</p>
<p><a rel="attachment wp-att-6768" href="http://paradyzine.org/2010/08/10/ale-jazda/wschech5/"><img class="alignnone size-full wp-image-6768" title="wschech5" src="http://paradyzine.files.wordpress.com/2010/08/wschech5.jpg?w=640" alt=""   /></a></p>
<p>Na szybie – „Księgarnia do likwidacji”. Na następnej – „Już niebawem nowy outlet.” W górach nieopodal komfortowego spa, do sprzedaży lokal po karczmie „Bieda z Nędzą”. Bieda z nędza na sprzedaż pod telefonem komórkowym, wystarczy dogadać szczegóły i otworzyć coś w innym, lepszym guście.  Siedzę w saunie, obok dwóch panów z plastikowymi bransoletami na nadgarstkach – temat – interesy. Ile, gdzie, kto, kiedy. Nowy biznesplan, lekki szpan. Blondyna o kocich oczętach moczy się w dżakuzi, obserwując grasujących dżentelmenów połyskujących złotem z krzyżykami, albo znakami z zodiaku.  Lew – król dżungli.</p>
<blockquote><p>- Wszystko w porządku? &#8211; spytałem niewinnym tonem.</p>
<p>- Ujdzie.</p></blockquote>
<p style="text-align:right;">„Według łotra” <strong>Adam Wiśniewski Snerg</strong></p>
<p>Muszę się jakoś tutaj urządzić w tym Pustym Miejscu przysłoniętym żaluzjami. Napisać projekt, otworzyć interes, zrobić prawo jazdy na wszystkie pojazdy. Na koniec cytat z bajki dla dzieci:</p>
<blockquote><p>Odtąd książęta kroczyli przez życie, jako król i król. A stara królowa miała wreszcie czas dla siebie. I wszyscy żyli długo i szczęśliwie.</p></blockquote>
<p><a href="http://paradyzine.files.wordpress.com/2010/08/marcin_pianiak_ale-jazda.pdf" target="_blank"><img class="alignnone size-medium wp-image-6770" title="Marcin_Pianiak_Ale-jazda!1" src="http://paradyzine.files.wordpress.com/2010/08/marcin_pianiak_ale-jazda1.jpg?w=212&h=300" alt="" width="212" height="300" /></a></p>
<br />  <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gocomments/paradyzine.wordpress.com/6763/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/comments/paradyzine.wordpress.com/6763/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/godelicious/paradyzine.wordpress.com/6763/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/delicious/paradyzine.wordpress.com/6763/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gofacebook/paradyzine.wordpress.com/6763/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/facebook/paradyzine.wordpress.com/6763/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gotwitter/paradyzine.wordpress.com/6763/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/twitter/paradyzine.wordpress.com/6763/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gostumble/paradyzine.wordpress.com/6763/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/stumble/paradyzine.wordpress.com/6763/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/godigg/paradyzine.wordpress.com/6763/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/digg/paradyzine.wordpress.com/6763/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/goreddit/paradyzine.wordpress.com/6763/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/reddit/paradyzine.wordpress.com/6763/" /></a> <img alt="" border="0" src="http://stats.wordpress.com/b.gif?host=paradyzine.org&#038;blog=3701878&#038;post=6763&#038;subd=paradyzine&#038;ref=&#038;feed=1" width="1" height="1" />]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://paradyzine.org/2010/08/10/ale-jazda/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
	
		<media:content url="http://1.gravatar.com/avatar/bd1fa142cb779c7eda36460cd646bd7f?s=96&#38;d=http%3A%2F%2Fs0.wp.com%2Fi%2Fmu.gif" medium="image">
			<media:title type="html">MARCIN PINIAK</media:title>
		</media:content>

		<media:content url="http://paradyzine.files.wordpress.com/2010/08/wschech1.jpg" medium="image">
			<media:title type="html">wschech1</media:title>
		</media:content>

		<media:content url="http://paradyzine.files.wordpress.com/2010/08/wschech2.jpg" medium="image">
			<media:title type="html">wschech2</media:title>
		</media:content>

		<media:content url="http://paradyzine.files.wordpress.com/2010/08/wschech3.jpg" medium="image">
			<media:title type="html">wschech3</media:title>
		</media:content>

		<media:content url="http://paradyzine.files.wordpress.com/2010/08/wschech4.jpg" medium="image">
			<media:title type="html">wschech4</media:title>
		</media:content>

		<media:content url="http://paradyzine.files.wordpress.com/2010/08/wschech5.jpg" medium="image">
			<media:title type="html">wschech5</media:title>
		</media:content>

		<media:content url="http://paradyzine.files.wordpress.com/2010/08/marcin_pianiak_ale-jazda1.jpg?w=212" medium="image">
			<media:title type="html">Marcin_Pianiak_Ale-jazda!1</media:title>
		</media:content>
	</item>
		<item>
		<title>KEN W ŁODZI</title>
		<link>http://paradyzine.org/2010/04/28/ken-w-lodzi/</link>
		<comments>http://paradyzine.org/2010/04/28/ken-w-lodzi/#comments</comments>
		<pubDate>Wed, 28 Apr 2010 08:04:32 +0000</pubDate>
		<dc:creator>MARCIN PINIAK</dc:creator>
				<category><![CDATA[FOTOREPORTAŻ]]></category>
		<category><![CDATA[REPORTAŻ]]></category>
		<category><![CDATA[ŁÓDŹ - KRONIKA PORTOWA]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://paradyzine.org/?p=6172</guid>
		<description><![CDATA[Można tam pod tym Kościuszką usiąść i zrobić medytację transcendentalną wg Lyncha, bo i on pokochał to miasto jak zapewniają w spotach reklamowych na 2016 Zatem jestem. Przyjechałem w pudełku z daleka, z miejsca gdzie jest pięknie i pachnąco. Gdzie wraz z Barbie mieliśmy piękną willę, czerwone ferrari, nowy model psa, a nawet – muszę&#160;&#8230; <a href="http://paradyzine.org/2010/04/28/ken-w-lodzi/">Read&#160;more</a><img alt="" border="0" src="http://stats.wordpress.com/b.gif?host=paradyzine.org&#038;blog=3701878&#038;post=6172&#038;subd=paradyzine&#038;ref=&#038;feed=1" width="1" height="1" />]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><span style="color:#ff0000;"><strong>Można tam pod tym Kościuszką usiąść i zrobić medytację transcendentalną wg Lyncha, bo i on pokochał to miasto jak zapewniają w spotach reklamowych na 2016</strong></span></p>
<p><span style="color:#000000;"><a rel="attachment wp-att-6173" href="http://paradyzine.org/2010/04/28/ken-w-lodzi/dsc_8071/"><img class="alignnone size-full wp-image-6173" style="border:0 none;" title="DSC_8071" src="http://paradyzine.files.wordpress.com/2010/04/dsc_8071.jpg?w=640" alt=""   /></a><br />
</span></p>
<p>Zatem jestem. Przyjechałem w pudełku z daleka, z miejsca gdzie jest pięknie i pachnąco. Gdzie wraz z Barbie mieliśmy piękną willę, czerwone ferrari, nowy model psa, a nawet – muszę to powiedzieć – odrzutowiec z puszkami pysznej pepsi w lodówce. Mówię wam – to jest życie, jak to mówią w telewizji polsat &#8211; na topie. Oszałamiające zapachy z pod pachy. Moja kochana Barbie została w domu, sprząta gotuje i medytuje. Taka żona &#8211; najnowszy trend model, piękna, szczupła i inteligentna. Jesteśmy szczęśliwi bardzo. Dobrze nam. Układa się wszystko zarówno zawodowo, rodzinnie i towarzysko. Gdyby tylko nie ta pomyłka&#8230;</p>
<p><span id="more-6172"></span></p>
<p><a rel="attachment wp-att-6174" href="http://paradyzine.org/2010/04/28/ken-w-lodzi/dsc_8093/"><img class="alignnone size-full wp-image-6174" style="border:0 none;" title="DSC_8093" src="http://paradyzine.files.wordpress.com/2010/04/dsc_8093.jpg?w=640" alt=""   /></a></p>
<p>Źle podpisali pudło? Miałem być w Nju Jorku, mieszkać na Manhattanie, odwiedzić Allena, iść do Chinatown i w ogóle – a tu moi drodzy operacja „szok i przerażenie” &#8211; Łódź &#8211; co to, że tak powiem, kurwa ma być?! Żart?! Kabaret?! Śmiechy chichy sobie urządzacie?! Jakiś happening w stylu oldskul-owej postindustrialnej popeliny dla idiotów?! Wschodnia Europa to ja rozumiem – jakaś Praga, Budapeszt może i nawet Kraków, ale Łódź?! Że stolica kultury?! Jaja normalnie po wielkanocne, prima kurwa aprilis! I mnie dowiozła poczta polska jeszcze – zero, że tak powiem profesjonalizmu&#8230;co się nasłuchałem to moje, moje&#8230;mówię wam!</p>
<p><a rel="attachment wp-att-6175" href="http://paradyzine.org/2010/04/28/ken-w-lodzi/dsc_8143/"><img class="alignnone size-full wp-image-6175" style="border:0 none;" title="DSC_8143" src="http://paradyzine.files.wordpress.com/2010/04/dsc_8143.jpg?w=640" alt=""   /></a></p>
<p>Na początku było, trzeba przyznać, słabo. Oj bardzo! Jeszcze na to wszystko ta żałoba! Te flagi! Te programy w telewizji non, powiadam wam, stop! Te deklaracje i słowa uznania. Jakieś to takie, jak my z Barbie mówimy, ponaciągane. Odrealnione, przesadzone medialnie &#8211; jak to mówią. Nawet w tych nowoczesnych tramwajach bez ustanku to tam pokazują! Wszystko odwołali i na biało czerwono z paskiem czarnym oflagowali. A to nie tędy, jak my z Barbie uważamy, jest droga! To nie tak!  Tragedia jest – to fakt! Nawet Barbie w sobotę zaraz zadzwoniła – jak podali w Fox News – no dramat, no bez dwóch zdań dramat. No nie ma co! Szacunek się należy, osiem minut ciszy i modlitwa, ale żeby tak zaraz jakoś tak przesadzać i z tej Polski Mesjasza jakiegoś robić, to już jest too much! Po co to?! Oddać szacunek jak się czuje i finał! Finito! The end! A tu nie! Tu się zaczyna, jak to z Barbie na to wołamy, polish fetysz! Jak w tych filmach o końcu świata z flagą junajted stejsts w tle. Po co to? No po co? Orły dobre ptaki, ale zaraz je tak wybielać doomestosem&#8230;te koronę polerować na błysk w świetle jupiterów?!  No jest i ta historia, te grody, ten papież, ten Walesa – no jest i nikt już tego nie zabierze przecież! Cały świat się teraz pochyla, ale za długo w tym zgięciu nie wyrobi, przecież to i stawy i plecy rady nie dadzą! Już cała kolejka sensacji w BBC, CNN czeka i to równie dramatyczna, no może nie z takimi nazwiskami, nie z takim inteligencji kwiatem, ale na tym Wielkim Świecie, jak my to z Barbie uważamy, jeszcze nas dużo czeka sensacji i dramatów! Ogrom kwiatów ścinanych i maltretowanych! Ogrom tragedii takich i siakich!</p>
<p><a rel="attachment wp-att-6176" href="http://paradyzine.org/2010/04/28/ken-w-lodzi/dsc_8167/"><img class="alignnone size-full wp-image-6176" style="border:0 none;" title="DSC_8167" src="http://paradyzine.files.wordpress.com/2010/04/dsc_8167.jpg?w=640" alt=""   /></a></p>
<p>Ogrom! Drodzy Państwo Czytelnicy!</p>
<p>W zasadzie jak bym już miał być szczery to dopiero początek! Taki, że tak powiem prolog!</p>
<p>Ale wróćmy do tej Łodzi! Bo to, jakby nie patrzeć, jest zjawisko! Jest jazda! Noo! Jak to mówi, ten i tamten, tu i tam – coś się rusza! Jak z tymi niedźwiedziami po zimowym śnie, budzi się miasto z letargu i rusza do zawodów na najfajniejszego misia w Europie, ba na świecie nawet! A co! A jak! A czemu nie! I jak na to wołają? Paradoksy? No chyba&#8230;</p>
<p><a rel="attachment wp-att-6177" href="http://paradyzine.org/2010/04/28/ken-w-lodzi/dsc_8634/"><img class="alignnone size-full wp-image-6177" style="border:0 none;" title="DSC_8634" src="http://paradyzine.files.wordpress.com/2010/04/dsc_8634.jpg?w=640" alt=""   /></a></p>
<p>Zatem to jest miasto paradoksów, bo może być źle i jednocześnie dobrze. Sensownie to się tego nie da wytłumaczyć – tak, że tak powiem, w zachodniej retoryce nie ogarniemy tego, bo nasze dobrze skrojone szablony jakoś tu odstają. No niby jakiś zachód tu jest – te banki, te hiper super markety, te toyoty i kawy rozpuszczalne, te przyprawy z całego świata&#8230;a z drugiej strony kotlet mielony i ŁKS pany a Widzew Żydy. No i mało multi kulti – ogrom Polaków z Polakami na Polakach o Polakach. Chociaż tu i tam, tu i ówdzie można spotkać obywateli świata, albo co najmniej zjednoczonej Europy. A kiedyś jak to mówią było inaczej, było kosmo i festiwal czterech kultur. Ziemia obiecana – rozciągająca się w czterech kierunkach od Placu Wolności, który kiedyś był „Nowym Rynkiem” w „Nowym Mieście”. To jest dobre miejsce – ośmiokąt foremny – oktagon chaosu. Można tam pod tym Kościuszką usiąść i zrobić medytację transcendentalną wg Lyncha, bo i on pokochał to miasto jak zapewniają w spotach reklamowych na 2016. Łódź to zagubiona autostrada, która miała prowadzić do Raju, a poszła zupełnie w inną stronę, jakoś bokiem pod prąd. Na początku to miałem ogrom zdziwienia na każdym kroku, bo ludzie i zamknięci i jednocześnie otwarci, ulice brzydkie i jednocześnie piękne, stare kościoły i sztuka futuryzmu. Jak to mówi moja Barbie:</p>
<p>Ken obiecaj mi, że nie będziesz znów próbował zrozumieć!</p>
<p><a rel="attachment wp-att-6178" href="http://paradyzine.org/2010/04/28/ken-w-lodzi/dsc_8103/"><img class="alignnone size-full wp-image-6178" style="border:0 none;" title="DSC_8103" src="http://paradyzine.files.wordpress.com/2010/04/dsc_8103.jpg?w=640" alt=""   /></a></p>
<p>No i ma rację, już po dwóch dniach przepaliły mi się obwody, poluzowały gumki w mózgu! W jakimś oszołomieniu chodziłem po tych ulicach, gdzie kebaby, tanie kredyty, salony gier 777, popijałem żołądkową z miodem i wszystko się jakoś syciło słońcem, fale ciepła i pogody ducha zalewały moje serce i zmysły. Kiedy szedłem „aleją gwiazd” pod „Grantem”, którego wzniesiono w 1888 roku, stąpając po polskich operatorach i reżyserach jakiś dziwny jegomość w meloniku ukłonił się i jak zjawa znikł w jednej z bram. Pojawił się znów w Manufakturze (podobno to jeden z trzech „Baronów bawełny” i ma na imię Izrael), kiedy oglądałem ofertę ms2, gdzie sztuka modern i post modern prezentowana w chaotycznych sekwencjach „zryła mi plastik”.</p>
<p><a rel="attachment wp-att-6179" href="http://paradyzine.org/2010/04/28/ken-w-lodzi/dsc_8137/"><img class="alignnone size-full wp-image-6179" style="border:0 none;" title="DSC_8137" src="http://paradyzine.files.wordpress.com/2010/04/dsc_8137.jpg?w=640" alt=""   /></a></p>
<p>Byłem w Astro 3 na Wólczańskiej, która kiedyś była Wólska od wsi Wólka, gdzie drobny Pan prezentował ofertę z cyklu czary mary i szuwary, a zaraz obok zakupiłem pyszną szarlotkę z upraw bio wolną od GMO. Pod numerem 6 była tam kiedyś synagoga, którą hitlerowcy spalili w noc z 10 na 11 listopada 1939 i wciąż krążą tam duchy rabinów. Łódź kocich łbów i niszczejących kamienic o świcie wygląda jak Gotham City, gdzie w każdej bramie szykuje się do walki jakiś opuszczony człowiek – nietoperz zaciągając się tanim papierosem. Sny rozklejają z wolna powieki, a pierwsze promienie rysują spirale na odrapanych szybach tramwajów. Kiedy 112 lat temu 23 grudnia pierwszy elektryczny wagon ciął ulice miasta wywołało to poruszenie i podniecenie a decyzje o budowie podpisał sam car Mikołaj Aleksandrowicz Romanow. Łódzki poeta Julian Tuwim miał wtedy cztery lata i widok tramwaju musiał mu zapaść w pamięć. Napisał o nim w wierszu do krytyków:</p>
<blockquote><p>A w maju</p>
<p>Zwykłem jeździć, szanowni panowie,</p>
<p>Na przedniej platformie tramwaju!</p>
<p>Miasto na wskroś mnie przeszywa!</p>
<p>Co się tam dzieje w mej głowie:</p>
<p>Pędy, zapędy, ognie, ogniwa,</p>
<p>Wesoło w czubie i w piętach,</p>
<p>A najweselej na skrętach!</p></blockquote>
<p><a rel="attachment wp-att-6180" href="http://paradyzine.org/2010/04/28/ken-w-lodzi/dsc_8159/"><img class="alignnone size-full wp-image-6180" style="border:0 none;" title="DSC_8159" src="http://paradyzine.files.wordpress.com/2010/04/dsc_8159.jpg?w=640" alt=""   /></a></p>
<p>Poeta jak przystało kiblował w szóstej klasie, bo oblał matmę, może palił skręty? Albo łaził Piotrkowską z notesem na wagarach i tak go też odlali na tej ławce, jak siedzi i nie może uwierzyć.</p>
<p>„Nowe miasto” jak się zjarasz ma w sobie magię hologramów i fraktali w stylu Grateful Dead. Szczególnie Księży „Diabelski” Młyn, albo największy Kirkut w Europie, gdzie 160 tysięcy dusz tańczy i modły odprawia, a wśród nich jedna, czyli znany nam Julek T:</p>
<blockquote><p>Tu przez lat dziesięć, co drugi dzień,</p>
<p>Chodziłem smętnie do budy,</p>
<p>Gdzie jako łobuz, pijak i leń</p>
<p>Słynąłem, ziewając z nudy.</p></blockquote>
<p><a rel="attachment wp-att-6181" href="http://paradyzine.org/2010/04/28/ken-w-lodzi/dsc_8151/"><img class="alignnone size-full wp-image-6181" style="border:0 none;" title="DSC_8151" src="http://paradyzine.files.wordpress.com/2010/04/dsc_8151.jpg?w=640" alt=""   /></a></p>
<p>Kiedy noc okrywa ulice mglistą kotarą, miasto jest posępne  i uderza mnie między sztuczne oczy metafizyką kwantową. Pełne zjaw i głosów w zaułkach bram i opustoszałych osiedlach ma w sobie nieodgadnioną tajemnicę. Jakiś naelektryzowane wibracje napięcia i podniecenia. Ciągły ruch wymieszanych energii wszechświata. Rozkołysane wierzby, rozpłakane i smutne, przysłaniające korytarze snów. Samotni wędrowcy, kiedy imprezy dobiegają końca słaniając na nogach krążą jak ćmy pod ulicznymi latarniami. Nocne autobusy niczym wielkie poczwary wypełnione niby rozmowami i zapachem zmiksowanych alkoholi burzą ciszę wypluwając ze swych wnętrzności grupki nastolatków w pstrokatych kreacjach. W myśl słów z „Ziemi obiecanej”:</p>
<blockquote><p>Wspomnijcie mnie czasem, jeśli chcecie, i pamiętajcie, nie marnujcie życia na robienie pieniędzy, nie róbcie z siebie bydląt pociągowych, nie stawajcie się maszynami, nie znikczemniajcie się pracą nadmierną.</p></blockquote>
<p><a rel="attachment wp-att-6182" href="http://paradyzine.org/2010/04/28/ken-w-lodzi/dsc_8157/"><img class="alignnone size-full wp-image-6182" style="border:0 none;" title="DSC_8157" src="http://paradyzine.files.wordpress.com/2010/04/dsc_8157.jpg?w=640" alt=""   /></a></p>
<p>Coś tu do mnie dociera. Do mej plastikowej duszy. Biorę rozwód z Barbie. Olewam odrzutowiec i miasta pełne świńskich pereł. Tu jest życie w tym mieście. Tu jest bliżej gwiazd. Tu jest stolica kultury, której nie uświadczysz w Tate Modern. Tu jest blask księżyca i gwiezdny pył.</p>
<p>Tutaj dusza wyje a ciało tańczy.</p>
<p><a rel="attachment wp-att-6183" href="http://paradyzine.org/2010/04/28/ken-w-lodzi/dsc_8073/"><img class="alignnone size-full wp-image-6183" style="border:0 none;" title="DSC_8073" src="http://paradyzine.files.wordpress.com/2010/04/dsc_8073.jpg?w=640" alt=""   /></a></p>
<p><a href="http://paradyzine.files.wordpress.com/2010/04/ken-w-lodzi.pdf" target="_blank"><img class="alignnone size-medium wp-image-6190" title="Ken-w-Łodzi1" src="http://paradyzine.files.wordpress.com/2010/04/ken-w-lodzi1.jpg?w=212&h=300" alt="" width="212" height="300" /></a></p>
<p><strong>DLA BARBIE:</strong></p>
<span style="text-align:center; display: block;"><a href="http://paradyzine.org/2010/04/28/ken-w-lodzi/"><img src="http://img.youtube.com/vi/o_duDDcEED8/2.jpg" alt="" /></a></span>
<br />  <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gocomments/paradyzine.wordpress.com/6172/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/comments/paradyzine.wordpress.com/6172/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/godelicious/paradyzine.wordpress.com/6172/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/delicious/paradyzine.wordpress.com/6172/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gofacebook/paradyzine.wordpress.com/6172/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/facebook/paradyzine.wordpress.com/6172/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gotwitter/paradyzine.wordpress.com/6172/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/twitter/paradyzine.wordpress.com/6172/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gostumble/paradyzine.wordpress.com/6172/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/stumble/paradyzine.wordpress.com/6172/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/godigg/paradyzine.wordpress.com/6172/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/digg/paradyzine.wordpress.com/6172/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/goreddit/paradyzine.wordpress.com/6172/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/reddit/paradyzine.wordpress.com/6172/" /></a> <img alt="" border="0" src="http://stats.wordpress.com/b.gif?host=paradyzine.org&#038;blog=3701878&#038;post=6172&#038;subd=paradyzine&#038;ref=&#038;feed=1" width="1" height="1" />]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://paradyzine.org/2010/04/28/ken-w-lodzi/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
	
		<media:content url="http://1.gravatar.com/avatar/bd1fa142cb779c7eda36460cd646bd7f?s=96&#38;d=http%3A%2F%2Fs0.wp.com%2Fi%2Fmu.gif" medium="image">
			<media:title type="html">MARCIN PINIAK</media:title>
		</media:content>

		<media:content url="http://paradyzine.files.wordpress.com/2010/04/dsc_8071.jpg" medium="image">
			<media:title type="html">DSC_8071</media:title>
		</media:content>

		<media:content url="http://paradyzine.files.wordpress.com/2010/04/dsc_8093.jpg" medium="image">
			<media:title type="html">DSC_8093</media:title>
		</media:content>

		<media:content url="http://paradyzine.files.wordpress.com/2010/04/dsc_8143.jpg" medium="image">
			<media:title type="html">DSC_8143</media:title>
		</media:content>

		<media:content url="http://paradyzine.files.wordpress.com/2010/04/dsc_8167.jpg" medium="image">
			<media:title type="html">DSC_8167</media:title>
		</media:content>

		<media:content url="http://paradyzine.files.wordpress.com/2010/04/dsc_8634.jpg" medium="image">
			<media:title type="html">DSC_8634</media:title>
		</media:content>

		<media:content url="http://paradyzine.files.wordpress.com/2010/04/dsc_8103.jpg" medium="image">
			<media:title type="html">DSC_8103</media:title>
		</media:content>

		<media:content url="http://paradyzine.files.wordpress.com/2010/04/dsc_8137.jpg" medium="image">
			<media:title type="html">DSC_8137</media:title>
		</media:content>

		<media:content url="http://paradyzine.files.wordpress.com/2010/04/dsc_8159.jpg" medium="image">
			<media:title type="html">DSC_8159</media:title>
		</media:content>

		<media:content url="http://paradyzine.files.wordpress.com/2010/04/dsc_8151.jpg" medium="image">
			<media:title type="html">DSC_8151</media:title>
		</media:content>

		<media:content url="http://paradyzine.files.wordpress.com/2010/04/dsc_8157.jpg" medium="image">
			<media:title type="html">DSC_8157</media:title>
		</media:content>

		<media:content url="http://paradyzine.files.wordpress.com/2010/04/dsc_8073.jpg" medium="image">
			<media:title type="html">DSC_8073</media:title>
		</media:content>

		<media:content url="http://paradyzine.files.wordpress.com/2010/04/ken-w-lodzi1.jpg?w=212" medium="image">
			<media:title type="html">Ken-w-Łodzi1</media:title>
		</media:content>
	</item>
		<item>
		<title>SZCZYT</title>
		<link>http://paradyzine.org/2009/04/27/szczyt/</link>
		<comments>http://paradyzine.org/2009/04/27/szczyt/#comments</comments>
		<pubDate>Mon, 27 Apr 2009 08:56:00 +0000</pubDate>
		<dc:creator>MARCIN PINIAK</dc:creator>
				<category><![CDATA[FOTOREPORTAŻ]]></category>
		<category><![CDATA[REPORTAŻ]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://paradyzine.wordpress.com/?p=3546</guid>
		<description><![CDATA[NIE MOŻESZ WYJŚĆ. TAKI JEST ROZKAZ! Przed tobą stoi człowiek z plastikiem na twarzy i czarną pałką w garści. Nie patrzy ci w oczy, a jego kamienna twarz pozbawiona jest wyrazu. Jesteś jedną z owiec ukaraną przez pasterza, a jego wierne psy ujadają zaciekle, kiedy próbujesz uciec, twoja wola nie ma tu znaczenia. Nad głową&#160;&#8230; <a href="http://paradyzine.org/2009/04/27/szczyt/">Read&#160;more</a><img alt="" border="0" src="http://stats.wordpress.com/b.gif?host=paradyzine.org&#038;blog=3701878&#038;post=3546&#038;subd=paradyzine&#038;ref=&#038;feed=1" width="1" height="1" />]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<h3><span style="color:#808080;"><span style="color:#ff0000;">NIE MOŻESZ WYJŚĆ. TAKI JEST ROZKAZ!</span><br />
</span></h3>
<h3><span style="color:#000000;">Przed tobą stoi człowiek z plastikiem na twarzy i czarną pałką w garści. Nie patrzy ci w oczy, a jego kamienna twarz pozbawiona jest wyrazu. Jesteś jedną z owiec ukaraną przez pasterza, a jego wierne psy ujadają zaciekle, kiedy próbujesz uciec, twoja wola nie ma tu znaczenia. </span></h3>
<p><img class="alignnone size-full wp-image-3547" title="3413726217_6929f6c8d4_o" src="http://paradyzine.files.wordpress.com/2009/07/3413726217_6929f6c8d4_o.jpg?w=640" alt="3413726217_6929f6c8d4_o"   /></p>
<p>Nad głową krąży helikopter emitując wieści dla centrali. Nie wiesz, kto podpisuje dekrety i wydaje rozkazy. Znasz kilka smutnych twarzy z telewizji i dziwnie brzmiące nazwiska z czołówek gazet. Nic po za tym. Jesteś jednym z milionów zdezorientowanych niewolników, którzy wypełniają jedynie przypisane role i pilnują wyznaczonych ram własnego nudnego życia.</p>
<p>Jednak coś usłyszałeś, przeczytałeś, ktoś ci coś powiedział i postanowiłeś być tu i swoją obecnością wyrazić swój cichy sprzeciw. Przeciw kryzysowi, przeciw wojnie i zmianie klimatu, przeciw bankom, korporacjom, przeciw trywializacji i spekulacji, przeciw bogatym, co nie mają serc i przeciw temu wszystkiemu, co każdego dnia powoduje, że nie wiesz gdzie właściwie jesteś i co się dzieje.</p>
<p>Czy może wiesz?</p>
<p><span id="more-3546"></span></p>
<p>Każdy z tych ludzi wokół mą inną wersję i krzyczy swoje, jedni pod nosem, inni na całe gardło prosto w twarze policjantów, którzy od czasu do czasu biją ludzi po nogach i przewracają na ziemię. Albo nagle zaczynając biec niczym rzymski legion wydając bojowe komendy. To ich praca, dostają za nią premie, dodatki socjalne i nagrody uznania.</p>
<p>Zaraz na pierwszej linii stoją reporterzy z kaskami z napisem press u boku. Robią setki zdjęć swymi szybkostrzelnymi maszynami. Impreza jest medialna, każdy emituje swój przekaz, swoją rzeczywistość. To trzecia wojna światowa – My kontra Oni. Tylko nie wiadomo, kim są oni i kim jesteśmy my. Nie znamy się. Odczytujemy jedynie swoje slogany i komunikaty pisane niedbale pełne frazesów i patosu. Świat suchych liczb, sondaży, spadków i wzrostów. Świat telewizyjnych głów i niby ekspertów, którym płacą za to by mówili to, co trzeba. Twój biedny mózg umoczony w ściekach informacji pękający od nadmiaru niby faktów i niby prawd.</p>
<p><img class="alignnone size-full wp-image-3548" title="3413730831_bc136dd84b_o" src="http://paradyzine.files.wordpress.com/2009/07/3413730831_bc136dd84b_o.jpg?w=640" alt="3413730831_bc136dd84b_o"   /></p>
<p>Nagle wrzask i tumult, ludzie krzyczą do policji, że im wstyd za nich, chcą już iść do domu, obejrzeć telewizję, iść do baru i napić się piwa. A jednak nie mogą. W tej krótkiej i bolesnej chwili nagle zdają sobie sprawę, że wcale nie są wolni, że na szyi mają smycz a na pysku kaganiec, jak są niegrzeczni dostają karę. Zakaz robienia tego, co chcą zrobić. To dla ich dobra i bezpieczeństwa. Świat jest pełen terrorystów, którzy potajemnie przygotowują zamachy w zaciszach domowych kątów, na uniwersytetach, świątyniach i tajnych bazach na Bliskim Wschodzie. Znamy ich groźne twarze z dzienników, ich bezlitosne spojrzenia czarnych oczu. Są źli, są okrutni, chcą zniszczyć twój cudowny sen na kredyt.</p>
<p>Ci ludzie z plastikiem na twarzy, z pistoletami i kajdankami obronią ciebie i twoje urojone piękne plastikowe życie. Dałeś im do tego prawo i teraz nie możesz się skarżyć. Żyjesz wszak w najlepszym z drobno – ustrojów. Urojonej uszytej na wyrost demokracji. Zatem krzycz! Wyrzuć to z siebie! Swój gniew, frustrację, strach i słabość! Ich to i tak gówno obchodzi. Widzą to dopiero wtedy, kiedy horyzont wyznacza masa głów a pyszny lunch zakłóca milion głosów. Wtedy przyjeżdżają wozy transmisyjne, tresowane hieny szukają ostrych ujęć by dobrze to sprzedać do wysoko- nakładowej prasy popularnej i rozpoczyna się spektakl. Tani objazdowy teatr marnej sztuki i aktorów.</p>
<p><img class="alignnone size-full wp-image-3549" title="3414539676_31b2a41ee4_o" src="http://paradyzine.files.wordpress.com/2009/07/3414539676_31b2a41ee4_o.jpg?w=640" alt="3414539676_31b2a41ee4_o"   /></p>
<p>Na pierwszej linii nie ma demonstrantów są reporterzy czatujący na najlepsze ujęcia. Później dostajesz gorący urojony towar na pierwszych stronach darmowych popołudniówek. Człowiek we krwi, płacząca kobieta, anarchista rozbija okno banku.</p>
<p>Już po wszystkim rozmawiasz, że znajomymi o tym, że to głupie, że gówniarstwo, że nie wolno, że nie wiadomo, o co chodzi, przecież pomimo kryzysu jest dobrze. Albo jesteś bohaterem w swojej czarnej federacji, niczym Che walczący w imieniu pokrzywdzonych z sztandarem z literą a w kółku, krzyczącym: Wolność! Przez chwilę walczyłeś o lepszy świat! Zupełnie jak miliony przed tobą i po tobie. A później jest znów ten sam syf. Tylko w wersji bardziej lekkostrawnej. Pokazowy bunt to przywilej szalejących hormonów, to przemijająca moda, kaprys, chwilowy styl życia.</p>
<p>Mamy zglobalizowane nadinformacją umysły, każdego dnia programowane, manipulowane i szatkowane. Jesteśmy homoidalnymi stworami Ery Szumu, która stanowi sumę wszystkich wpływów. Naszym głównym oparciem i punktem odniesienia są ciągi zdań i migawki obrazów, których autorzy pozostają anonimowi.</p>
<p><img class="alignnone size-full wp-image-3550" title="3413731183_d6ee18994e_o" src="http://paradyzine.files.wordpress.com/2009/07/3413731183_d6ee18994e_o.jpg?w=640" alt="3413731183_d6ee18994e_o"   /></p>
<p>Wśród tych są „wszystkowiedzące wyrocznie”, ludzie na barykadach głoszący jedynie słuszne prawdy i rozwiązania, wszelkiej maści autorytety z tytułami i litaniami zasług. A my zahipnotyzowani znów szukamy pasterzy, ojców na wysokościach, którzy objawią nam, o co tutaj chodzi i co mamy robić, jak żyć i w co wierzyć.</p>
<p>Stoimy jak podczas demonstracji pomiędzy Ludem i Władzą, pomiędzy prawdami zupełnie nie wiedząc, pod którą z tych masek kryje się coś prawdziwego. Coś, co rzeczywiście spowoduje, że zrozumiemy, kim jesteśmy i jaki sens ma nasze życie.</p>
<p>Mówimy nie swoje słowa, którymi jesteśmy karmieni bez ustanku, bronimy nie swoich prawd i opinii, które to wciąż zapożyczamy od innych i komponujemy tak, aby udowodnić wszem i wobec jacy to nie jesteśmy mądrzy, oczytani i genialni. Tworzymy własną propagandę jedynie dla potrzeb tych ciasnych ról, jakie odgrywamy w tej grze. Nasza wirtualna osobowość, nasze tatuaże i nasze systemy wierzeń. My z lewicy, my z prawicy, my ze środka. My globaliści i alterglobaliści, my wolnościowy, idealiści, pacyfiści i anarchiści. My ludzie odgrywający bez ustanku ten sam tani spektakl by, choć przez chwilę ktoś zwrócił na nas uwagę. Zobaczył nas – malutki punkt w ogromie wszechrzeczy. Usłyszał słaby głos wołający na puszczy. Ten świat tak naprawdę zupełnie nas nie obchodzi, gdyż jedyny świat to my sami, ta jedyna twarz w szkliwie lustra.</p>
<p><img class="alignnone size-full wp-image-3551" title="3413737561_6b46749532_o" src="http://paradyzine.files.wordpress.com/2009/07/3413737561_6b46749532_o.jpg?w=640" alt="3413737561_6b46749532_o"   /></p>
<p>To stanowi Szczyt. To jest nasze G20, G30 i każde kolejne G.</p>
<p>Gdyby jakiś Wielki Mistrz nad Mistrzów powiedział ci, że to, co widzisz to jeden Wielki, Przeogromny Ty w miliardach odbić i jedyne, co możesz zrobić, by zmienić ten świat to zmienić samego siebie by to, co widzisz, czujesz, słyszysz i myślisz stanowiło odbicie piękna życia i jego geniuszu, co byś zrobił?</p>
<p>Gdy to zrozumiemy maski opadną i ujrzymy swoje prawdziwe twarze. Do tego czasu będziemy jedynie niewolnikami małych, ciasnych ról.</p>
<p>Kukiełkami w cudzym teatrze.</p>
<h3><a href="http://paradyzine.files.wordpress.com/2009/04/marcin_piniak_szczyt.pdf" target="_blank"><img class="alignnone size-medium wp-image-4756" title="marcin_piniak_szczyt1" src="http://paradyzine.files.wordpress.com/2009/07/marcin_piniak_szczyt1.jpg?w=212&h=300" alt="marcin_piniak_szczyt1" width="212" height="300" /></a></h3>
<h3><a href="http://www.flickr.com/photos/paradyzine/sets/72157616376493030/show/" target="_blank"></a><a href="http://www.flickr.com/photos/paradyzine/sets/72157616376493030/show/" target="_blank"><img class="alignright size-full wp-image-4456" style="border:0 none;" title="foto" src="http://paradyzine.files.wordpress.com/2009/07/foto1.jpg?w=640" alt="foto"   /></a></h3>
<h3><a href="http://paradyzine.files.wordpress.com/2009/04/marcin_piniak_szczyt.pdf" target="_blank"></a></h3>
<br />  <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gocomments/paradyzine.wordpress.com/3546/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/comments/paradyzine.wordpress.com/3546/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/godelicious/paradyzine.wordpress.com/3546/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/delicious/paradyzine.wordpress.com/3546/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gofacebook/paradyzine.wordpress.com/3546/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/facebook/paradyzine.wordpress.com/3546/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gotwitter/paradyzine.wordpress.com/3546/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/twitter/paradyzine.wordpress.com/3546/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gostumble/paradyzine.wordpress.com/3546/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/stumble/paradyzine.wordpress.com/3546/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/godigg/paradyzine.wordpress.com/3546/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/digg/paradyzine.wordpress.com/3546/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/goreddit/paradyzine.wordpress.com/3546/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/reddit/paradyzine.wordpress.com/3546/" /></a> <img alt="" border="0" src="http://stats.wordpress.com/b.gif?host=paradyzine.org&#038;blog=3701878&#038;post=3546&#038;subd=paradyzine&#038;ref=&#038;feed=1" width="1" height="1" />]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://paradyzine.org/2009/04/27/szczyt/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
	
		<media:content url="http://1.gravatar.com/avatar/bd1fa142cb779c7eda36460cd646bd7f?s=96&#38;d=http%3A%2F%2Fs0.wp.com%2Fi%2Fmu.gif" medium="image">
			<media:title type="html">MARCIN PINIAK</media:title>
		</media:content>

		<media:content url="http://paradyzine.files.wordpress.com/2009/07/3413726217_6929f6c8d4_o.jpg" medium="image">
			<media:title type="html">3413726217_6929f6c8d4_o</media:title>
		</media:content>

		<media:content url="http://paradyzine.files.wordpress.com/2009/07/3413730831_bc136dd84b_o.jpg" medium="image">
			<media:title type="html">3413730831_bc136dd84b_o</media:title>
		</media:content>

		<media:content url="http://paradyzine.files.wordpress.com/2009/07/3414539676_31b2a41ee4_o.jpg" medium="image">
			<media:title type="html">3414539676_31b2a41ee4_o</media:title>
		</media:content>

		<media:content url="http://paradyzine.files.wordpress.com/2009/07/3413731183_d6ee18994e_o.jpg" medium="image">
			<media:title type="html">3413731183_d6ee18994e_o</media:title>
		</media:content>

		<media:content url="http://paradyzine.files.wordpress.com/2009/07/3413737561_6b46749532_o.jpg" medium="image">
			<media:title type="html">3413737561_6b46749532_o</media:title>
		</media:content>

		<media:content url="http://paradyzine.files.wordpress.com/2009/07/marcin_piniak_szczyt1.jpg?w=212" medium="image">
			<media:title type="html">marcin_piniak_szczyt1</media:title>
		</media:content>

		<media:content url="http://paradyzine.files.wordpress.com/2009/07/foto1.jpg" medium="image">
			<media:title type="html">foto</media:title>
		</media:content>
	</item>
		<item>
		<title>HOMELAND</title>
		<link>http://paradyzine.org/2008/12/06/homeland/</link>
		<comments>http://paradyzine.org/2008/12/06/homeland/#comments</comments>
		<pubDate>Sat, 06 Dec 2008 10:01:04 +0000</pubDate>
		<dc:creator>MARCIN PINIAK</dc:creator>
				<category><![CDATA[REPORTAŻ]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://paradyzine.wordpress.com/?p=5148</guid>
		<description><![CDATA[At first, I only saw the face. A delicate smile reflected in the window of an underground carriage. The eyes of an angel. The one who would visit me several hours later – dressed in a khaki uniform, it saluted me and stood there in silence. Heavy drops of rain fell from us, to the&#160;&#8230; <a href="http://paradyzine.org/2008/12/06/homeland/">Read&#160;more</a><img alt="" border="0" src="http://stats.wordpress.com/b.gif?host=paradyzine.org&#038;blog=3701878&#038;post=5148&#038;subd=paradyzine&#038;ref=&#038;feed=1" width="1" height="1" />]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>At first, I only saw the face. A delicate smile reflected in the window of an underground carriage. The eyes of an angel. The one who would visit me several hours later – dressed in a khaki uniform, it saluted me and stood there in silence. Heavy drops of rain fell from us, to the earth beneath our feet, smelling of spring.</p>
<p>In the morning, I realised time had come to tell this story.</p>
<p><a rel="attachment wp-att-5149" href="http://paradyzine.org/2008/12/06/homeland/ch3/"><img class="alignnone size-full wp-image-5149" style="border:0 none;" title="ch3" src="http://paradyzine.files.wordpress.com/2009/12/ch3.jpg?w=640" alt=""   /></a></p>
<p><strong>Salt of the earth</strong></p>
<p>The first image is a frost-covered window, and a copper kettle purring on an old stove. His wrinkled, work-worn hands carving the sign of the cross in a loaf of bread. In the distance, the skeletons of trees swaying, weighed with snow, and crystal clear, crystal cold sky. Silence. Over an ancient television set, the Virgin Mary with babe held at her breast, and beside them a calendar, its pages falling like leaves. Each day, he pulled another loose, and tossed it into the stove. Then he took the bucket out to the well, a small, copper-coloured dog scampering round his legs. When he did visit his daughter and grandchildren in the big town, the mutt waited for him at the village bus stop. Since Aniela’s departure, there was only the two of them left.</p>
<p><span id="more-5148"></span></p>
<p>The days went by slowly, filled with labour and visits to the cemetery, where she waited for him, where all formalities had been settled. A bow to the priest, who left church after mass in a pair of wellies to now check on his bovine flock. Shopping in the local co-op, for bread, matches, salt. He had been limping since the war, unable to go any distance without his pushbike. He was lucky to still have the leg. This thanks to a German surgeon, who worked on it after he was taken into captivity, following the fight for Warsaw. He had saved the limb, master of his craft. When the weather changed, the limp tore at him, helped only by applications of Zygmunt’s medicinal nut paste.</p>
<p>- The War? Waste of breath, sir, terrible. Everything in that Warsaw a mess. Blood ran down the gutters. I was a marksman, on a CKM heavy machine gun. A grenade struck us, Tearing Wladzio to shreds, same with Jozek, from nearby Starachowiec. Good lads, they were. I was the only one left, crippled somewhat. But I can’t complain. The German’s are people too. Bauer saved my Aniela from prison when they were taking her down to be shot.</p>
<p>Aniela was his wife. Eight years now, resting down in the earth. They met in Germany, in the camps. Got married in a field, in secret. After the war, they did it right, with a priest, with rings, guests and a reception, there beneath that big conker tree, out the front of the house.</p>
<p><a rel="attachment wp-att-5150" href="http://paradyzine.org/2008/12/06/homeland/ch1/"><img class="alignleft size-full wp-image-5150" style="border:0 none;" title="ch1" src="http://paradyzine.files.wordpress.com/2009/12/ch1.jpg?w=640" alt=""   /></a></p>
<p>- They locked her in prison for the dress she was wearing, sir. She’d got some spare material from a German lady. It was the only way then. Nazi gendarmes stopped her as she was passing through the village in that damned dress. Straight into a cell, up the her knees in water. She was as good as gone. They treated people like dogs, worse even. That German, the one I was working for, he was a decent sort. When the Russians came in, I was given a gun and told, that if I want, this Rudolf – that was his name, I think – was mine to finish off. – No – I said. I won’t kill, he’s a good man and you do nothing to him neither, ‘cause when the need came, he took some ham and vodka and bartered my Anielka out of that prison. After that hellhole, she stuffed herself silly – almost died of it. They ruined her health in there.</p>
<p>He spent a few months in a camp himself, near Frankfurt. They dug the earth day in, day out. The rains had turned it to hard clay. Boiled broccoli for lunch with black bread. Those who could no longer dig, would have their head held down in that mud, with a Nazi boot, until the poor soul suffocated. They thought we weren’t good enough to waste bullets on. Rudolf rescued him. Thanks were due. Aniela was working for a German woman two villages along. That’s how they met. “Polska” – he remembers the road sign when, after the liberation, they were making their way back on carts loaded with their “worldly goods”, Lord have mercy. He didn’t want to come back, what with the rumours about the kind of freedom they were heading into. But she wanted to go home, to her father and the farm. The house had a yard out front and a few hectares of soil. She bore him three children. Six of her siblings had to be paid off. With these two hands – nothing else, with them alone he, paid for that land.</p>
<p>- The earth, sir, she’s our mother. She gives us life, and we must look after her in return.</p>
<p><strong>The White Horse</strong></p>
<p>The summer gave bountiful harvest that year. The ghosts sent down their blessings, thick waves of wheat strands dancing on the breeze. The orchard smelt of apples, heaped high in wicker baskets. The old mare stood patiently by the cart, while Zygmunt sharpened his scythes on the stump of the birch tree. Aniela was baking cakes and washing strawberries to go with the dumplings. Plumes of grey smoke burst forth from the summer kitchen chimney stack. In the tin pail fresh, morning milk waited, hens being chased round the courtyard by a wily cockerel. A huge barn, wide open back and front, see-through, and beyond its gates, to the south, acacias and then fields. The sun vanished behind the horizon, turning everything red. There was slaughtering going on in the farm next door, the neighbour’s daughter getting hitched. The courtyard was filled with the aroma of smoked ham. It was early to bed, and rise at dawn. He would get on his bike and ride on his rounds. That’s when she liked to sit in an armchair in the small room and smoke. He chided her for it. Other times she would take the prayer book in her hands and, in silence, sit there with her eyes closed, motionless.</p>
<p><a rel="attachment wp-att-5151" href="http://paradyzine.org/2008/12/06/homeland/ch2/"><img class="size-full wp-image-5151 alignnone" style="border:0 none;" title="ch2" src="http://paradyzine.files.wordpress.com/2009/12/ch2.jpg?w=640" alt=""   /></a></p>
<p>He remembers how she reeled on the ground when her mother was struck down. Wild howls, all the way up to heaven. Hair being torn by the roots. A crippled father and seven little rascals to look after. She was nine then. Had to learn everything. There was no time left for anything else. Little Anielka wanted to go to school, but it had to end at third grade. Only one of the brothers managed to finish his studies. Then he became an officer and they tattooed a number on his hand in Auschwitz. By some miracle, he managed to escape when being transported to a worksite. Their son, who drives long-distance lorries, looks after them. Brings them Ciociosan wine and tinned syrups and cigarettes, and recently even a cooker from West Germany, big enough to bake up to three sugar loaves at once. He remembers how Zygmunt, when little Rysio was still at school, unfairly punished him. Because the teacher accused him of stealing a classmate’s fountain pen. For hours he kneeled on dry peas, his hands weighed down holding bricks, his cheeks running with tears, as he screamed at his father that it was a lie. And so it turned out in the end. Even the school governor apologised to Zygmunt in person. It was a blow, to have punished his son unjustly. He bought him a new fountain pen to take to school and went tout into the fields to weep, for having hurt his own kin. – Zygmunt has a heart of gold, but he’s a nervous sort and hard on himself – she would say.</p>
<p>When she was dying after the stroke, in and out of consciousness, he took her strongly by the hand and said:</p>
<p>- Wife, if you can hear me, please look at me…</p>
<p>And she then, as he spoke, turned her head his way and did look at him, and a moment later she expired and her hand turned cold in his grasp. That day everything changed, and he did not look at any other women, though he could have, for when he was living with his daughter in town later, he had several proposals. They took him to live up in town, because he got awful ill and if they hadn’t come to visit just then, he would have been gone for certain. But it was no life in those concrete cages, with all those staircases. Comfy enough, for sure, close to the loo, just the other side of the wall, water on tap, gas – not like it was back on the farm. Maybe better even for a man’s later years. He’s not sure himself. Sometimes, he liked to go down to the station, where they boarded the trams. He would sit on a bench and could not get his head round how different the world had become – modern, hectic and nervous somehow. It was good to think he didn’t have long to go, because he couldn’t understand much any more and there was no place for him either, what with people talking to each other on phones without cables across the world, or his grandson showing him photos on a computer screen, though his eyes could hardly see. It was all too much.</p>
<p>There, on the farm, the night was deaf and stars shimmered in the sky. Sometimes on a Saturday, they would sit on old acacia logs near the road and tell magic tales. Aniela told one about a white, wild horse, its long mane trailing behind it on the wind. That was the spirit of this land. A clean as a tear. Zygmunt, when the earth started vanishing beneath mists at dusk, would see spooks and apparitions. They ran across bales of hay real quick, and the dogs went mad. The ghosts of the dead would enter their courtyards, where doors were guarded by crosses and hanging garlic cloves. When people are good and respect the land, that’s when the good ghosts appear, and the bad ones keep away. But all that is gone now, people no longer believe, no longer see and they think they are smarter, having big televisions. Sometimes he would go out on the balcony in that big town and look at the rows of windows, all lit up with the glow of those screens. Something had finished, and he felt that his time was coming.</p>
<p>All Saints Day. Zygmunt stands in his field, tears in his eyes, the house gone, only a broken picture of Christ in a boat lying on the razed ground, reaching some undefined shore. Somewhere beneath the rubble of his home lie his medals, in their red boxes, and his green veteran’s uniform. The courtyard is covered with weeds, and in the barn, suspended from ropes, hang Aniela’s dresses, the material weathered by the rains. The well had dried up, and the wind had toppled the fences. There were cows grazing in his field, rented out now, and the road was lit by a newly erected lamppost. His friends no longer visit the cemetery, seeing as they are there already. Time is running its course.</p>
<p>The day of the funeral. There was a banner and the priests faltering voice. A handful of earth from his own field hit the lid of his coffin with a dull thud. The air behind the barn hung heavy, the young willows bowing in mourning. The family talked about circumstances and aspects of the will.</p>
<p>Only memory remained – two small pebbles and reflections on the face of Christ as his boat finally hit shore.</p>
<blockquote><p>Translation © by Marek Kazmierski</p>
</blockquote>
<br />  <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gocomments/paradyzine.wordpress.com/5148/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/comments/paradyzine.wordpress.com/5148/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/godelicious/paradyzine.wordpress.com/5148/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/delicious/paradyzine.wordpress.com/5148/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gofacebook/paradyzine.wordpress.com/5148/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/facebook/paradyzine.wordpress.com/5148/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gotwitter/paradyzine.wordpress.com/5148/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/twitter/paradyzine.wordpress.com/5148/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gostumble/paradyzine.wordpress.com/5148/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/stumble/paradyzine.wordpress.com/5148/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/godigg/paradyzine.wordpress.com/5148/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/digg/paradyzine.wordpress.com/5148/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/goreddit/paradyzine.wordpress.com/5148/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/reddit/paradyzine.wordpress.com/5148/" /></a> <img alt="" border="0" src="http://stats.wordpress.com/b.gif?host=paradyzine.org&#038;blog=3701878&#038;post=5148&#038;subd=paradyzine&#038;ref=&#038;feed=1" width="1" height="1" />]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://paradyzine.org/2008/12/06/homeland/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
	
		<media:content url="http://1.gravatar.com/avatar/bd1fa142cb779c7eda36460cd646bd7f?s=96&#38;d=http%3A%2F%2Fs0.wp.com%2Fi%2Fmu.gif" medium="image">
			<media:title type="html">MARCIN PINIAK</media:title>
		</media:content>

		<media:content url="http://paradyzine.files.wordpress.com/2009/12/ch3.jpg" medium="image">
			<media:title type="html">ch3</media:title>
		</media:content>

		<media:content url="http://paradyzine.files.wordpress.com/2009/12/ch1.jpg" medium="image">
			<media:title type="html">ch1</media:title>
		</media:content>

		<media:content url="http://paradyzine.files.wordpress.com/2009/12/ch2.jpg" medium="image">
			<media:title type="html">ch2</media:title>
		</media:content>
	</item>
	</channel>
</rss>
